2584

Osika

.

Zawsze twierdziłem, że tam są glony, nie klony. Zastanawiam się dlaczego. Być może dlatego, że tak właśnie zapamiętałem pierwszą zwrotkę – i potem, powtarzając ją sobie nie wiedzieć czemu, za każdym razem wyobrażałem sobie domek nad morzem, niemal czułem zapach rozrzuconych na plaży, moknących, gnijących glonów. Dzisiaj, zerknąwszy do książki – przez te klony, nie glony – przeżyłem pierwsze rozczarowanie.

Zawsze twierdziłem, że los to zły kawał.
Że po co ryba, jeżeli jest kawior.
Że z wszystkich stylów ostanie się gotyk,
bo, stercząc, nie naraża na kłujący dotyk.
Siedzę przy oknie. Klony za nim mokną.
Kochałem ludzi niewielu. Lecz mocno.

Sądziłem, że od lasu większe jest polano.
Że po co całe dziewczę, skoro jest kolano.
Że, zaprószone pyłem z pod kopyt historii,
oko Rosji odpocznie na cyplach Estonii.
Siedzę przy oknie. Umyłem naczynia.
Szczęście już się skończyło. Nic się nie zaczyna.

Pisałem, że w żarówce widać męki płciowe.
Że akt miłosny winien stworzyć własną mowę.
Że, wbrew Euklidesowi, gdy coś zwężę w stożek,
nie tyle z tego zero, ile Chronos stworzę.
Siedzę przy oknie. Wspominam dni młode.
To się uśmiechnę, to znów splunę na podłogę.

Mówiłem, że liść każdy –  to pączka zniszczenie.
Że w niewłaściwą glebę upadłszy, nasienie
nie puszcza pędu: toteż łąka czy polana
świadczy, że się Przyrodzie zdarzył grzech Onana.
Siedzę przy oknie, zaciskając wargi.
Cień, mój towarzysz, na ścianie się garbi.

Pieśni mojej motywu brakowało. Ale
nie na chór jest pisana. Nie dziwię się wcale,
że mi w nagrodę za takie podarki
nikt swoich nóżek nie kładzie na barki.
Siedzę przy oknie; morze stary raptus,
grzmi za storami i za świstem wiatru.

Znając nasze dość niskogatunkowe czasy,
przybijam dumny stempel „towar drugiej klasy”
na swe najlepsze myśli; i niech jutro młode
przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech.
Siedzę w ciemności. I nie gorsza pewno
ciemność w pokoju, niż ciemność na zewnątrz.

Josif Brodski, (Zawsze twierdziłem…), tłum. Stanisław Barańczak, [w:] „Tym tylko byłem. Wybór wierszy”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, str. 22-23.

.
Drugie rozczarowanie: oryginał. Nie ma tam klonów ani glonów:

Я всегда твердил, что судьба — игра.

Что зачем нам рыба, раз есть икра.

Что готический стиль победит, как школа,

как способность торчать, избежав укола.

Я сижу у окна. За окном осина.

Я любил немногих. Однако — сильно.

.
Wniosek: są wiersze, które – jeśli je dokładnie przeczytać – tracą swoje znaczenie.

Advertisements

4 thoughts on “2584

  1. Ach, ale ja też długo myślałem / miałem przesłuch, że tam sa glony! Mało tego, myślę, że w kontekście tej ryby i kawioru wcześniej wspomnianego to brzmi nawet logiczniej!

  2. Będąc w wieku, o którym nie warto wspominać, poznałem Brodskiego, moja pierwsza z nim styczność nastąpiła dzięki utworom Mirosława Czyżykiewicza, który śpiewał jego wiersze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s