121393

Przyglądam się spod spodu mojej niskiej samoocenie. Nic jej nie brakuje. Wyżłobienia, podobne do tych, jakie czas pozostawił na mojej twarzy, przydają jej tylko powagi. Wydaje się solidna. Na wszelki wypadek opukuję ją z każdej strony. Wyobrażam sobie przy tym, jaki jestem śmieszny w oczach postronnych obserwatorów. Nieuniknione konsekwencje opukiwania.

Hałasujesz, nie widzisz tego? I te ślady po palcach! Nie umyłeś rąk, słyszysz!

Położyłem dłonie jedną na drugiej, tak że dłoń prawa spoczęła na dłoni lewej. Przez chwilę chciałem to zmienić, ale tylko przez chwilę, po chwili zrozumiałem, że to nie ma znaczenia. Dobrze. Tak jest dobrze. A teraz spróbuj usnąć.

Reklamy