102334155

Bardziej niż wakacje lubiłem ferie zimowe. Wprawdzie nie przepadałem za dzieciakami, wiedziałem jednak, że skoro na zewnątrz sali jest zimno, to w środku będzie ciepło, co wpłynie na ich znużenie, a tym samym umożliwi mi dokładną obserwację, a tym samym uniemożliwi im skuteczne dokuczanie. Obserwowałem zarówno dzieciaki jak i wychowawczynie. Swoistą satysfakcję sprawiało mi obserwowanie rozdrażnienia wychowawczyń wywołanego spóźnianiem się rodziców, którzy nie odbierali dzieciaków o wyznaczonej godzinie. Na równi z obserwacją rozdrażnienia wychowawczyń lubiłem obserwować kontrast pomiędzy ciemnością (na zewnątrz sali), jak i jasnością (wewnątrz), prawdopodobnie właśnie w ten sposób oswajałem się ze sztucznością świata. Nieosiągalnym ideałem były dla mnie zawsze ferie zimowe w ognisku teatralnym.

Reklamy