1836311903

Chyba że wypowiadał jak ryba. To znaczy – usta układał jak karp, dolna warga wysunięta nieznacznie, mętne oczy. Prawdopodobnie był tylko wybrakowanym automatem – zaśniedziała sieć połączeń mózgowych pamiętająca lata osiemdziesiąte: po schodach, ze schodów, tramwaj, widokówki.

Bał się po trosze jaja, larwy, poczwarki, imago – tylko wyraźny kształt budził jego zaufanie. Aby nie było wątpliwości: musiały istnieć kolory i skrzydła. Lubił ludzi, którzy lubią ludzi.

Przypuszczał, że można inaczej. Na przykład wyobraźnia i jej dokarmianie – codzienne porcje zdrowej informacji, czasami niepokój, bardzo rzadko trencze. Dopuszczał wyjątki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s