218922995834555000000

„Na ogół jakość wygrywa z walecznością”.

Robert Lewandowski

Reklamy

135301852344707000000

Zanim się obudzę, pragnę zabić we śnie jak najwięcej wypełnionego światłem czasu, chciałbym spać jak najdłużej, najlepiej do południa, jednak budzę się już o siódmej, a czasem nawet wcześniej (sezonowa zmiana naświetlania tej części ziemi przez słońce, na którą nie mam wpływu). Nie pomaga przesiadywanie do drugiej, trzeciej w nocy, dzień bardzo szybko (brutalnie?) wykopuje mnie z łóżka, zmusza do egzystencji, nakazując odliczanie godzin. Nie mam pojęcia, czy to tylko kwestia światła, być może swój udział ma także rozhisteryzowane ptactwo, przed którego niezrozumiałym dla mnie ożywieniem nie bronią nawet zamknięte okna. Niegdyś sądziłem że: grudzień, styczeń, luty; teraz jestem pewien że: maj, czerwiec, lipiec, sierpień to najokrutniejsze miesiące roku.

Zanotowawszy powyższe, pomyślałem sobie nagle, że powodem irytujących rozbudzeń mogą być równie dobrze zamknięte okna! (duchota)

83621143489848400000

Recepta
.

Świat, który stwarzam codziennie o tej samej porze
opiera się na łokciach (czcionka MV Boli).

Nie istnieje w nim wiele: ma jedną czarną dziurę
zaczyna się powstaniem a kończy Wielkim Wybuchem.

W tym stanie nie jest w stanie trwać dłużej niż kilka godzin
(na skraju załamania wziąć przejście pomiędzy listkami).

51680708854858300000

Agonia godzin. Nie powinienem nadużywać takich słów, jednak czas. Odwaga w zaznaczaniu obecności nie jest niczym innym niż obsikiwaniem terenu. Kopiowanie, wklejanie, cytowanie, po wielokroć cytowanie, w końcu umieszczanie na stronie: to wszystko sprawia, że przetrzymuję (znów czas). Papieros pełni rolę smoczka.

Rano myślę jeszcze zdaniami. Kiedy jestem sam, myślę zdaniami. Kiedy nie spotykam nikogo, myślę zdaniami. Wokół przewraca się i kotłuje, a ja myślę zdaniami. Powinienem częściej myśleć zdaniami. Myślenie zdaniami ułatwia mi trwanie. Proces myślenia zdaniami to proces uspokajający.

31940434634990100000

Obudziłem się bez pragnień. Co dziś masz do zaoferowania? – takie pytanie powinienem zadawać światu po przebudzeniu. Jakie przygotowałeś dla mnie atrakcje? Dopiero przy sprzyjającej odpowiedzi budziłbym się na dobre, inaczej nie wychodziłbym z łóżka.

19740274219868200000

„Na dobrą sprawę przed pojawieniem się tu Szwajcarów egzystowałem całymi miesiącami w swoim domu w stanie apatii, w którym od dłuższego czasu możliwa była tylko obserwacja samego siebie, a o pracy, nie mówiąc już o pracy naukowej, w ogóle nie było co myśleć, całymi miesiącami, przyznaję, budziłem się tylko do najpotworniejszej obserwacji samego siebie, aż do całkowitego wyczerpania tą najpotworniejszą obserwacją samego siebie”.

Thomas Bernhard, Tak, tłum. Monika Muskała

12200160415121900000

Widziany tego ranka oślepiony wąż ogrodowy być może miał do opowiedzenia swoją historię. Na przykład mógł był ułożyć się w wiersz. Tak po ludzku. Teraz jest tylko plamą, udarem, kolejnym zbędnym rekwizytem.