2880067194370820000

Nie jestem ani za wysoki, ani za niski, nie mam też żadnych znaków szczególnych, może poza jednym, w ciągu dnia przechodzę kilkadziesiąt kryzysów wieku. Na pulpicie komputera przetrzymuję wielki księżyc, z którego ciemnej strony wyławiam codziennie czarny plik (zdradza go tylko nazwa), gdzie od czasu do czasu, powodowany nie wiedzieć jaką śmiałością, zapisuję nawiedzające mnie kryzysy wieku.

Przykład?

Oto wczoraj wieczorem opisałem na własny użytek jeden z moich najnowszych kryzysów wieku. Nazwałbym go dla uproszczenia (wszelkie uproszczenia stają się z czasem niczym więcej, tylko nawarstwiającymi się komplikacjami) kryzysem wieku wynikającym z nagłej, niezapowiedzianej, przygnębiającej tęsknoty za utraconym krajobrazem.

Kryzys ów objawił mi się właśnie tak: nagle i niespodziewanie. Nagle i niespodziewanie, w trakcie oglądania filmu dokumentalnego, z którego kadrów mój wzrok wyłowił fragment wieczornego krajobrazu miejskiego (mógł to być Kraków) w scenerii wczesnowiosennej, nad brzegiem Wisły, uświadomiłem sobie, że kojarzę ten fragment rzeczywistości, że jest on synchroniczny z przechowywanym głęboko w pamięci wspomnieniem właśnie takiego wieczornego krajobrazu, którego doświadczyłem w obecności kochanej przeze mnie osoby, z którą to osobą nic mnie już nie łączy. Kryzys ów spowodował, że nieomal załkałem, uświadamiając sobie nagle, że pewne miejsca, pewne, by tak rzec, fragmenty krajobrazowe, mam już na zawsze za sobą.

Jednak zaraz potem, zupełnie niespodziewane dla samego siebie, wyciągnąłem z tego nagłego krajobrazowego kryzysu wieku, jak to się mówi, daleko idące wnioski. Uświadomiłem sobie skończoność przyswajalności tego typu wrażeń krajobrazowych wynikającą ze skończoności ludzkiego życia, uświadomiłem sobie, że miałem to szczęście (miałeś to szczęście) – w przeciwieństwie do wszystkich tych, którzy tego szczęścia nie mieli – doświadczyć owego krajobrazu w połączeniu z ukochaną osobą, i uświadomiłem sobie na koniec, że nawet jeśli nie uda mi się nigdy więcej doświadczyć podobnego wrażenia krajobrazowo-osobowego, to i tak miałem szczęście. Miałeś szczęście, powiedziałem po cichu do siebie, i od razu zrobiło się lepiej.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “2880067194370820000

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s