6356306993006850000000

Epigon (fragment)

 

Trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie, powiedział, w tym kraju nie ma miejsca dla literatury. Wszystko, co drukuje się w tym kraju, drukuje się tylko po to, aby jak najszybciej to sprzedać, czyli opakować w błyszczący papier zwany promocją. Wydawcom, jak i czytelnikom, nie chodzi przecież o nic innego, tylko o ten błyszczący papier zwany promocją. Nie liczy się nawet sam tekst, ważniejsze od tekstu jest zdjęcie autora tudzież autorki dołączone do tego tekstu na tak zwanym skrzydełku okładki książki. W tym kraju nie natknie się pan na książkę bez owego osławionego zdjęcia autora tudzież autorki w wystudiowanej pozie na tak zwanym skrzydełku okładki książki. Raz, błyszczący papier zwany promocją, dwa, osławione zdjęcie autora tudzież autorki w wystudiowanej pozie na tak zwanym skrzydełku okładki książki. Kiedy książka, jakakolwiek książka, zostanie w tym kraju wydrukowana, nikt oczywiście nie zabiera się do jej czytania. Ważniejsze od czytania są tak zwane spotkania autorskie, na których spotykamy oczywiście autora tudzież autorkę z owego osławionego skrzydełka okładki książki. Raz, błyszczący papier zwany promocją, dwa, osławione zdjęcie autora tudzież autorki w wystudiowanej pozie na tak zwanym skrzydełku okładki książki, trzy, spotkania autorskie z autorem tudzież autorką z osławionego zdjęcia w wystudiowanej pozie ze skrzydełka okładki książki. Czytelników w tym kraju zupełnie nie interesuje, co jest napisane w książce, interesuje ich tylko to, co ma do powiedzenia autor tudzież autorka tudzież jak wygląda autor tudzież autorka, jak ów autor tudzież owa autorka mówi, nie pisze, co pija, co jada oraz po czyjej stronie stoi, to znaczy jaka idea przyświeca owemu autorowi tudzież owej autorce ze skrzydełka okładki książki.

Zgadzam się z panem, powiedziałem. Zapomniał pan jednakże o tak zwanym blurbrze (nawet nie wiem jak się to wymawia, a co dopiero pisze!). Dodać do tego wszystkiego należy tak zwany blurb innego autora tudzież autorki, którzy wcześniej wydali książkę z blurbem innego autora tudzież innej autorki zamieszczonym na okładce swoich książek, et cetera. Raz, błyszczący papier zwany promocją, dwa, osławione zdjęcie autora tudzież autorki w wystudiowanej pozie na tak zwanym skrzydełku okładki książki, trzy, spotkania autorskie z autorem tudzież autorką z osławionego zdjęcia w wystudiowanej pozie ze skrzydełka okładki książki, cztery – blurb.

Mimo wszystko, dodałem, powinien pan napisać książkę, jeśli chciałbym przeczytać jeszcze jakąś książkę, to wyłącznie pańską książkę, nie sądzę, abym miał jeszcze natrafić na coś wartościowego, coś co chciałbym przeczytać, dzisiaj nie pisze się już książek, dzisiaj – zgadzam się z panem – produkuje się książki, dzisiaj książka ma trafić na rynek i to rynek decyduje o książce, nie odwrotnie, myślę jednak, że pana książka byłaby wyjątkiem, że pana książkę czytałbym od pierwszej do ostatniej strony z niesłabnącym zainteresowaniem, ponieważ jest pan, nie oszukujmy się, interesującym człowiekiem.

Nie uwierzy pan, ale to samo pomyślałem przed chwilą o panu i o pańskiej książce, ja również uważam, że powinien pan napisać książkę, i że pańska książka zostałaby przeze mnie przeczytana, by tak rzec, od deski do deski. Dla mnie to pan jest interesującym człowiekiem, którego książkę, interesującą książkę, chciałbym naturalnie przeczytać.

To miłe co pan mówi, powiedziałem, ale pańska książka w porównaniu do mojej książki byłaby o wiele bardziej interesująca. O czym ja mógłbym pisać jeśli nie o Zapffem? Gdybym chciał teraz napisać książkę, pisałbym wyłącznie o Zapffem. Czy taka książka byłaby dla pana interesująca?

Ja naturalnie pisałbym o sobie, powiedział, o czym ja mógłbym pisać jeśli nie o sobie? Niestety moja książka również nie byłaby dla pana interesująca, ponieważ napisałby ją, nie oszukujmy się, nieudolny epigon Bernharda.

Reklamy