16641027750620600000000

Przez okno

.  
W zasadzie nic. Czasem zapiszę sen.
Do połowy jestem pusty, dalej zaczynają się schody
mętne mentalnie, nieporęczne, wybrakowane.
Jutro o tym zapomnicie, już nie pamiętacie
krętych wybiegów cudzej wyobraźni.
I już was nie ma.

Reklamy