5358359254990970000000000

„Hofmannsthal, czy raczej lord Chandos, wpada w fascynację wobec konającego »szczurzego ludu«, i to w nim, poprzez niego, w szczelinach jego wzburzonego ja, »zwierzęca du­sza szczerzy zęby wobec potwornego losu«: nie litość, lecz uczestnictwo wbrew naturze. Tak więc rodzi się w nim dziwny imperatyw: albo zaprzestać pisania, albo też pisać jak szczur… Jeśli pisarz jest czarownikiem, to dlatego, że pismo jest stawaniem się, pisać to przenikać obce stawania się, które nie są stawaniem-się-pisarzem, lecz stawaniem-się-szczurem, owadem, wilkiem itd. Należy wyjaśnić dlaczego. Wiele samobójstw pisa­rzy daje się wyjaśnić poprzez tego typu uczestnictwo wbrew naturze. Pi­sarz jest czarownikiem, ponieważ postrzega on zwierzę jako jedyną spo­łeczność, wobec której jest odpowiedzialny. Niemiecki pisarz okresu przedromantycznego, Karl Philipp Moritz, czuje się odpowiedzialny nie tyle wobec umierających cieląt, co wobec cieląt, które umierając wzbu­dzają w nim niewiarygodne uczucie nieznanej Natury – afekt. Ponieważ afekt nie jest osobistym uczuciem, nie jest on już cechą szczególną, lecz realizacją mocy sfory, która strząsa i rozchwiewa ją. Któż nie zna gwał­towności owych zwierzęcych sekwencji, które wyrywają się z człowieka, choćby tylko na chwilę, zmuszając go do skubania swego chleba niczym gryzoń albo przydają jego oczom kociej żółci”.

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015.

Advertisements