81055900096023500000000000000

Dzień rozpoczęty od zabicia komara. Dostrzegłem go po zewnętrznej stronie drzwi balkonowych, pomiędzy roletą a szybą. Przez długi czas wahałem się, panicznie bałem się klątwy filmu „Wiosna, lato, zima, jesień, wiosna”, lecz w końcu go zmiażdżyłem. Wpisałem się tym samym w odwieczną walkę gatunków, w pożeranie i walkę o byt, w jak nie on to ja. Bałem się, że jeśli ja tego nie uczynię, prędzej czy później to on mnie ugryzie.

Być może nie patrzyłbym dzisiaj z rana tak czarno na świat, gdybym wczoraj nie podkradł kryminału siostrze. Przeczytałem połowę, zapoznając się z losami bohaterów wyjętych żywcem z najpodlejszych brukowców; postaci obmierzłe, stereotypowo odrażające, wszyscy. Podczas lektury towarzyszyło mi czarno-białe zdjęcie autorki ze skrzydełka okładki książki; raz po raz zerkałem na nie, zastanawiając się kogo mi przypomina. Dopiero późno w nocy, kładąc się spać, uświadomiłem sobie podobieństwo do Jokera w wykonaniu Nicholsona.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “81055900096023500000000000000

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s