1983924214061920000000000000000000

Natychmiastowe, publiczne wyrażanie swojej opinii uważam za największe nieszczęście współczesności. Niegdyś, co teraz jest nie do pomyślenia, ludzie nie mieli możliwości natychmiastowego, publicznego wyrażenia swojej opinii. Niegdyś, jeśli ktoś koniecznie musiał wyrazić swoją opinię, wyrażał ją okazyjnie, półgębkiem, w kręgu bliskich osób, dzielił się nią z oporami w gronie dwojga, trojga najbliższych znajomych, najczęściej jednak odbywało się to intymnie, w towarzystwie ukochanej osoby. Teraz, gdzie pan nie spojrzy, widzi pan tylko opinie ludzkości. Ludzkość nic innego nie robi tylko nieustannie wyraża swoje opinie na wszystkie możliwe tematy, na wszystko. Patrzy pan i widzi opinie za, patrzy pan i widzi opinie przeciw, patrzy pan i co pan widzi? ano widzi pan opinie ani za, ani przeciw. Zerknie  pan lewym okiem i widzi opinie odbiegające od tematu. Strzygnie pan prawym uchem i słyszy sprzeczne opinie. Wielka matryca wszelkich możliwych opinii przeznaczona dla pana oczu! Wielka matryca wszelkich możliwych opinii przeznaczona dla pana uszu! Wielki Zderzacz Opinii!!! Czy pan tego chce, czy nie, musi pan codziennie oglądać i odsłuchiwać, a co za tym idzie, konfrontować ze sobą, wyrażone przez ludzkość opinie, a taka konfrontacja, która nie jest niczym innym tylko bezustannym i upokarzającym zliczaniem wszelkich możliwych opinii, prowadzi pana natychmiast do nieskończoności, a tym samym  prowadzi pana do wariactwa. Gdybyż te opinie, wyrażane w sposób konwulsyjny, były chociaż przemyślane, gdyby za tymi opiniami stała krytyczna i autokrytyczna praca rozumu, by tak rzec, cierpliwość rozumowania – ale nie: wszystkie te opinie są pochopne, nieprzemyślane, a co za tym idzie, bezdennie głupie, tak jak pochopni i bezdennie głupi są wszyscy niemogący powstrzymać się od natychmiastowego wyrażenia swojej opinii. Niechby te opinie wyrażane były po długim, godzinnym, kilkuminutowym, jakimkolwiek namyśle, w stanie całkowitego skupienia, pełnej koncentracji – ale nie: wszystkie te opinie są opiniami gwałtownej ludzkości w stanie opiniotwórczego upojenia, a przez to są śmiertelnie zaraźliwe, frustracja wyrażona w tych natychmiastowych opiniach jest objawem choroby, która, prędzej czy później zainfekuje cały świat, doprowadzając ludzkość do zguby, i bardzo dobrze, jest mi to obojętne. Mam nadzieję że wszystkie te natychmiastowe opinie, należące do frustratów, niemogących powstrzymać się przed natychmiastowym wyrażeniem swojej opinii, doprowadzą w końcu ludzkość do ostatecznej Wielkiej Wojny Opinianej, która zakończy raz na zawsze ten narastający jak wielka brudna podwórkowa kula śniegowa, niekończący się, przerażający wysyp natychmiastowych opinii.

Reklamy

757791618667731000000000000000000

W spokojnym starym domu spokojnie odchodzić
i nie obchodzić nikogo. Głaskać mysz.
Demonowi Maxwella podmieniać cząsteczki.

W spokojnym starym domu dojrzewać i odpaść,
bez rewelacji medialnych, dostępu do internetu,
w zamkniętej izbie ze ślepym oknem (okienkiem).

178890334785183000000000000000000

Epigon (fragment)

 

Dzień rozpoczyna od tumblra, tylko tam, jak mówi, jest prawdziwe życie, prawdziwe cierpienie wszystkich tych nieszczęśników i nieszczęśniczek skazanych na samotność, którzy nie robią nic innego, tylko zabijają swoją depresję, wrzucając obrazki, cytaty i linki. Wcześniej zaczynał dzień od lektury wiadomości na dwóch wiodących (wymówił to słowo pogardliwie) portalach albo od facebooka, ale obrzydły mu do szpiku kości newsy dnia, parskania młodzików i zdjęcia z photoshopa. Od kilku lat moją jedyną aktywnością, pozwalającą utrzymywać mi kontakty z ludźmi, tak zwane kontakty międzyludzkie, powiedział, jest pielęgnacja strony internetowej na tak zwanym tumblrze (nawet nie wiem jak to wymówić, a cóż dopiero odmienić!). Owóż od wielu lat nie robię nic innego, tylko dzień w dzień, z samego rana, wchodzę na tumblra, by dzielić się z nieszczęśnikami i nieszczęśniczkami podłączonymi do owego tumblra obrazkami, linkami i cytatami. Wymieniamy się zdjęciami czarno-białych miejsc, w których każde z nas wolałoby się znaleźć, zamiast tkwić cały dniami przed ekranem komputera. Sfotografowane z poruszonej ręki wnętrza wysprzątanych pokojów z zaścielonym łóżkiem, chropowate, biegnące we mgle ścieżki rowerowe, rozwarte szeroko okna opustoszałych sal katechetycznych. Wymieniamy się zdjęciami znanych samobójców. Sfotografowani w chwilach tak zwanej normalnej egzystencji; Ian Curtis ćmiący papierosa, David Foster Wallace siedzący na schodach z nieodłączną bandaną na głowie, Sylvia Plath karmiąca jelonka. Dajemy sobie serduszka, na przykład ja dałem dzisiaj serduszko za genialne zdjęcie z 1929 roku przedstawiające Chińczyka z wiadrem spacerującego brzegiem Jangcy o wschodzie słońca (niestety nazwisko autora wypadło mi z pamięci), aby otrzymać w zamian dwa serduszka; jedno za cytat z Korekty Bernharda, a drugie za obraz René Magritte’a Bankiet. Powie pan: bzdury, i ja panu tak odpowiem, ja pana zrozumiem. Proszę pana, ja wiem, że to są bzdury! Jeśli miałbym wymyślić coś bardziej bzdurnego, to chociaż starałbym się myśleć latami, nie wymyśliłbym niczego. No przecież wiem, że to są bzdury; to, co pojawia się na owym tumblrze, to emocjonalna grafomania najczystszej wody, nie mam, co do tego cienia wątpliwości; to, co ja wrzucam na owego tumblra, a więc powielane w nieskończoność cytaty oraz zdjęcia osławionych samobójców, to emocjonalna grafomania najczystszej wody, ale prócz tego tumblra nie mam już niczego. W moim położeniu tumblr stał się jedynym miejscem, gdzie mogę wyrażać tak zwane emocje, pozwalać sobie na najprostsze odruchy, podtrzymywać iluzję rozmowy z drugą osobą, jakąkolwiek osobą. Naturalnie z osobami na tumblrze nie jestem w stanie wymienić ani jednego słowa, osoby, które tam spotykam, są takie same jak ja, a więc milczące, i za to je kocham.

110560307156091000000000000000000

S = k × log W

 

Czyż to nie piękne, że wszechświat dąży do rozpadu? Że dzięki następującym po sobie przypadkom udaje nam się fartem wykorzystywać jego nieuporządkowanie, aby przez chwilkę (na szczęście tylko przez chwilkę) istnieć? Jestem spokojny.

68330027629092400000000000000000

Powycinałem ich wszystkich. Tych twardych zarozumialców przemawiających z pozycji władzy, dzień w dzień utwierdzanych w swym zarozumialstwie (proszę zauważyć: żadnych wątpliwości) przez grono sformatowanych na jedno kopyto klakierów. Wyciąłem ich wszystkich w pień. Ukontentowanych dostarczycieli kontentu. Popołudniami, siedząc na krześle, zgłębiam tajniki własnej ignorancji, przygotowuję się metodycznie (nie wiem, co począć z ciałem).

Potrzebował jedynie kogoś, do kogo będzie mógł mówić, kogoś realnego lub zmyślonego, nieważne kogo, kogoś, do kogo będzie mógł mówić. Red Bull nigdy nie dodał mu skrzydeł.

26099748102093900000000000000000

@r

 

w radiu dyrektor cmentarza wyraża radość (muszę wyrazić
swą radość z możliwości prowadzenia dalszych prac ekshumacyjnych)
w kinie rząd

tuż po ósmej wierna smuga światła
przeskakuje z podłogi na łóżko
łasi się
prosi
by wyjść na spacer

9969216677189300000000000000000

Doszedłem do stanu, w którym przemęczony umysł przyzwala na intelektualne kopniaki wyłącznie od długonogich. Jedynie długie, rozbudowywane, przebudowywane, oświetlane z różnych stron, obojętne na natychmiastową reakcję, przesiedziane i nieamputowane jest w stanie mnie pokopać. Przyglądam się beznamiętnie nadaktywności krótkonogich.

(samoobserwacja: zwycięstwem moim jest, gdy uda mi się powstrzymać od napisania kolejnej notki)

6161314747715280000000000000000

Gdybym miał wskazać dwie najważniejsze dla mnie osobowości, przez duże , cokolwiek miałoby to oznaczać, byłby to bez wątpienia Alf z serialu Alf oraz książę Saurau z Zaburzenia Thomasa Bernharda. Mówiąc osobowości, mam tu na myśli niepowtarzalny, skomplikowany, ujmujący (że użyję tego określenia), nierzadko irytujący sposób bycia, zaświadczający o niewątpliwej wartości każdego zagubionego jestestwa.

2353412818241250000000000000000

W celu obrony


„Nasz sentymentalizm w stosunku do zwierząt jest w szczególności swego rodzaju znakiem pogardy, jaką je darzymy. Jest do owej pogardy wprost proporcjonalny. W miarę jak zwierzęta odsyłane są w sferę nieodpowiedzialności, spychane w obszar tego co nieludzkie, stają się godne ludzkiego rytuału współczucia i opieki, tak samo jak dzieci, w miarę jak ich istnienie sprowadzane jest do statusu niewinności i infantylności. Sentymentalizm jest niczym więcej jak nieskończenie upodloną postacią zwierzęcości. Rasistowskie współczucie i litość, w to właśnie przystrajamy zwierzęta, aż do chwili, gdy je same uczynimy sentymentalnymi”. [„Symulakry i symulacja”, tłum. Sławomir Królak]

Zawsze, gdy do nich wracam, hipnotyzuje mnie tych kilka zdań Baudrillarda. Cytat ten okrutny, przekorny, przerysowany i efekciarski, oddaje w pełni naszą niechęć do zmiany, potrzebę nieustannego przywiązywania do siebie żywego, nieuświadomiony lęk przed śmiercią.

Pomyślałem sobie, że w celu obrony sam mógłbym wyrzucać z siebie tego rodzaju cytaty, nadając im pozory intelektualności. Wymyśliłem sobie nawet jeden, trochę za krótki:

„Do rzeczy, które się nie starzeją, zaliczamy kamienie. Niestety skażone ręką człowieka zamieniają się w budowle i rzeźby, co sprawia, że możemy mieć do nich stosunek już tylko sentymentalny”.

W celu obrony, pomyślałem sobie następnie, jesteśmy gotowi na wszystko, jesteśmy podli, zwierzęcy i okrutni, możemy posuwać się do przytaczania własnych słów, możemy tworzyć efekciarskie teorie i strony na facebooku, możemy organizować wspólnoty i społeczności, przywiązywać do siebie ludzi, dawać im powody do parskania lub zadumy, możemy pisać wymyślnym symbolicznym językiem, w przerwach pomiędzy cytowaniem siebie wklejając obrazki świadczące o buzowaniu naszego libido.

 

1454489111232770000000000000000

Dobranoc

.

Ile można wytrzymać, żeby dokończyć sierpień, co trzeba zrobić, aby zacząć wrzesień? Można obejrzeć jednym ciągiem wszystkie odcinki „Hotelu Zacisze”. Nie ma tego wiele.

All stories have been read.

Your feedly includes 184 sources but there are not enough new stories to generate a digest. (refresh)