178890334785183000000000000000000

Epigon (fragment)

 

Dzień rozpoczyna od tumblra, tylko tam, jak mówi, jest prawdziwe życie, prawdziwe cierpienie wszystkich tych nieszczęśników i nieszczęśniczek skazanych na samotność, którzy nie robią nic innego, tylko zabijają swoją depresję, wrzucając obrazki, cytaty i linki. Wcześniej zaczynał dzień od lektury wiadomości na dwóch wiodących (wymówił to słowo pogardliwie) portalach albo od facebooka, ale obrzydły mu do szpiku kości newsy dnia, parskania młodzików i zdjęcia z photoshopa. Od kilku lat moją jedyną aktywnością, pozwalającą utrzymywać mi kontakty z ludźmi, tak zwane kontakty międzyludzkie, powiedział, jest pielęgnacja strony internetowej na tak zwanym tumblrze (nawet nie wiem jak to wymówić, a cóż dopiero odmienić!). Owóż od wielu lat nie robię nic innego, tylko dzień w dzień, z samego rana, wchodzę na tumblra, by dzielić się z nieszczęśnikami i nieszczęśniczkami podłączonymi do owego tumblra obrazkami, linkami i cytatami. Wymieniamy się zdjęciami czarno-białych miejsc, w których każde z nas wolałoby się znaleźć, zamiast tkwić cały dniami przed ekranem komputera. Sfotografowane z poruszonej ręki wnętrza wysprzątanych pokojów z zaścielonym łóżkiem, chropowate, biegnące we mgle ścieżki rowerowe, rozwarte szeroko okna opustoszałych sal katechetycznych. Wymieniamy się zdjęciami znanych samobójców. Sfotografowani w chwilach tak zwanej normalnej egzystencji; Ian Curtis ćmiący papierosa, David Foster Wallace siedzący na schodach z nieodłączną bandaną na głowie, Sylvia Plath karmiąca jelonka. Dajemy sobie serduszka, na przykład ja dałem dzisiaj serduszko za genialne zdjęcie z 1929 roku przedstawiające Chińczyka z wiadrem spacerującego brzegiem Jangcy o wschodzie słońca (niestety nazwisko autora wypadło mi z pamięci), aby otrzymać w zamian dwa serduszka; jedno za cytat z Korekty Bernharda, a drugie za obraz René Magritte’a Bankiet. Powie pan: bzdury, i ja panu tak odpowiem, ja pana zrozumiem. Proszę pana, ja wiem, że to są bzdury! Jeśli miałbym wymyślić coś bardziej bzdurnego, to chociaż starałbym się myśleć latami, nie wymyśliłbym niczego. No przecież wiem, że to są bzdury; to, co pojawia się na owym tumblrze, to emocjonalna grafomania najczystszej wody, nie mam, co do tego cienia wątpliwości; to, co ja wrzucam na owego tumblra, a więc powielane w nieskończoność cytaty oraz zdjęcia osławionych samobójców, to emocjonalna grafomania najczystszej wody, ale prócz tego tumblra nie mam już niczego. W moim położeniu tumblr stał się jedynym miejscem, gdzie mogę wyrażać tak zwane emocje, pozwalać sobie na najprostsze odruchy, podtrzymywać iluzję rozmowy z drugą osobą, jakąkolwiek osobą. Naturalnie z osobami na tumblrze nie jestem w stanie wymienić ani jednego słowa, osoby, które tam spotykam, są takie same jak ja, a więc milczące, i za to je kocham.

Reklamy