1923063428480940000000000000000000000000000

Każdy kolejny dzień jest kontynuacją i może się z tym zgodzić – to jedno. Drugie – nie zwracać uwagi na sytuację społeczno-polityczną, czy jak ją tam zwał. Nie trwonić energii na. Nie orientować się w personaliach i twarzach. Omijać łukiem twarze, imiona i nazwiska. Pozapominać.

Nie pozwolić narzucić sobie narracji, jakiejkolwiek zewnętrznej narracji (sorty, seby itp.). Ignorować tematy podrzucane codziennie (odnawialne) w celu wzbudzenia reakcji, a tym samym podporządkowujące sobie podmiot, jakim wobec nich mimowolnie się staje. Oddzielić się. Trzymać się z daleka od tego, co najzupełniej zbędne.

Reklamy

1188518561323130000000000000000000000000000

ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja Ja ja ja ja ja ja ja ja ja JA ja ja ja ja ja ja ja ja a ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja JA Ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja Ja ja a ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja Ja ja ja ja ja ja ja ja ja JA a JA ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja a Ja la ja ja ja ja ja ja ja JA ja ja ja ja ja ja Ja ja ja ja ja a ja ja Ja ja ja ja ja Ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja ja Ja ja ja ja ja ja ja ja ja
a wystarczyło pozbyć się ego

453973694165308000000000000000000000000000

Coming out coming outu

 

Nigdy nie potrafiłem odróżnić znaczonego od znaczącego
i odwrotnie – nie umiałem żyć z dnia na noc i odwrotnie,
nowiem i dnem. Gdzie się zaczyna a gdzie kończy
zasada przyjemności?

Trzeci śnieg topi się, odsłaniając zimę, podniebienie,
moją ignorancję. Fotografujący, fotografowani, jedni
i drudzy, naprzeciwko, za oknem, powtarzam –
nie potrafiłem odróżnić znaczonego od znaczącego.
Nie potrafię.

173402521172798000000000000000000000000000

– A prasa?

– Również nie zaglądam. Jak już panu mówiłem, poraża mnie ludzka aktywność. Nie chciałbym się na przykład któregoś dnia dowiedzieć, że rybik cukrowy otrzymał nominację na rybę słodkowodną.


intronizowali, intronizowaliby, intronizowalibyście, intronizowalibyśmy, intronizowaliście, intronizowaliśmy, intronizował, intronizowała, intronizowałaby, intronizowałabym, intronizowałabyś, intronizowałam, intronizowałaś, intronizowałby, intronizowałbym, intronizowałbyś, intronizowałem, intronizowałeś, intronizowało, intronizowałoby, intronizowały, intronizowałyby, intronizowałybyście, intronizowałybyśmy, intronizowałyście, intronizowałyśmy

107168651819712000000000000000000000000000

siemię lniane siemię lniane

 

Wada jest niewielka. Uszkodzony żyroskop życia. Nasi specjaliści pracują już nad tym: chemia z Niemiec, siemię lniane siemię lniane, szare mleko. Dodajmy do tego uśmiech, aby nikt nie próbował zrozumieć.

 

40934782466626800000000000000000000000000

„Dlatego wciąż owe myśli, te, które mamy, a mamy je zawsze, bo przywykliśmy mieć zawsze myśli, wciąż owe myśli wyrzucamy, przez całe życie wyrzucamy, jak wiadomo, myśli z siebie, nic innego nie robimy, nikim innym bowiem nie jesteśmy, tylko ludźmi, którzy ustawicznie swoje głowy wywracają jak kubły śmieci i opróżniają je, gdziekolwiek tylko są. Kiedy głowa jest pełna myśli, wywracamy ją i opróżniamy jak kubeł śmieci, mówi Oehler, w dodatku nie wszystko na jedną kupę, mówi Oehler, tylko wszędzie tam, gdzie akurat jesteśmy. Dlatego świat jest pełen smrodu, wszyscy bowiem na każdym kroku opróżniamy nasze głowy jak kubły śmieci”.

Thomas Bernhard, Chodzenie, tłum. Marek Kędzierski (Kwartalnik Artystyczny nr 63)

25299086886458700000000000000000000000000

O szafarzu, co upuścił komunikant*

.
.

„W czasie rozdawania komunii św. upuściłem komunikant, który spadł na posadzkę. Schyliłem się szybko, by nikt nie nadepnął, by nie doszło do profanacji. Schyliło się również dziecko, które odsunąłem ręką, by osobiście podnieść Najświętszą Hostię. To był mój obowiązek jako szafarza sakramentu, obowiązek wynikający z prawa kanonicznego, które nakazuje szafarzowi troskę o najdrobniejszą cząstkę konsekrowanej Hostii”.

.

Ksiądz uderzył dziecko w twarz – jest wyrok

.

*Ten język ma w sobie coś hipnotyzującego. Zawsze, kiedy go słyszę, mam przed oczami mroczny świat z baśni braci Grimm.

15635695580168200000000000000000000000000

jełczał, jełczała, jełczałaby, jełczałabym, jełczałabyś, jełczałam, jełczałaś, jełczałby, jełczałbym, jełczałbyś, jełczałem, jełczałeś, jełczało, jełczałoby, jełczały, jełczałyby, jełczałybyście, jełczałybyśmy, jełczałyście, jełczałyśmy, jełczeli, jełczeliby, jełczelibyście, jełczelibyśmy, jełczeliście, jełczeliśmy

3691087032412710000000000000000000000000

Erinaceus roumanicus

 

Czasami coś próbuję przeczytać w internecie, powiedział, wchodzę do internetu, rozglądam się, i wybieram coś do przeczytania, naturalnie chcę przeczytać coś mądrego, coś, nad czym będę mógł się zastanowić, coś, co da mi, jak to się mówi, do myślenia, i naturalnie nie znajduję niczego takiego, wszystko, na co natrafiam w internecie obracając głowę, nie pozwala mi myśleć, a co najstraszniejsze, odciąga mnie od myślenia. Wchodzę do internetu z myślą znalezienia czegoś wartego przeczytania, czegoś, co mnie, by tak rzec, rozwinie, a już po chwili uciekam stamtąd w popłochu, aby, nie bójmy się tego słowa, nie zostać po prostu zwiniętym.

2281217241465040000000000000000000000000

22:22, 11:11

 

Dlaczego zauważam tylko równe godziny? Ostatnio zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać, i wydaje mi się, że w końcu znalazłem wyjaśnienie dla tego fenomenu, fenomenu zauważania przeze mnie wyłącznie równych godzin. Mówiąc równe godziny mam tu na myśli oczywiście nie pełne godziny ale godziny z minutami, takie jak na przykład 22:22 czy 11:11. Olśniewająca konkluzja, konkluzja, która przyszła mi nagle (nie wiedzieć czemu) do głowy, brzmi: Bo tylko one zatrzymują na sobie twój wzrok!

Mój chaotyczny, biedny, rozgorączkowany umysł we wszystkim szuka nieoczekiwanych podobieństw i nakazuje reakcję, kiedy wychwytuje jakiekolwiek nieoczekiwane podobieństwo. To że zauważyłem godzinę 22:22 albo 11:11 oznacza tylko tyle, że spoglądając w ciągu dnia kilkudziesięciokrotnie na zegar, spojrzałem również w tych dwóch decydujących momentach, w których te właśnie godziny (przez swoje wewnętrzne cyfrowe podobieństwo) rozbudziły moją schorowaną świadomość, powodując, że zatrzymałem na nich swój wzrok. Proszę zauważyć, że nie zanotowałem jakie jeszcze godziny (z jakimi minutami!) w pozostałych kilkudziesięciu momentach spoglądania na zegar widziałem, a to z prostego powodu – ponieważ nie zainteresował się nimi mój mózg!

Myślę, że tak jest ze wszystkim, to znaczy – im więcej wszystkiego, tym więcej zauważam niewartych mojego zauważania, nieoczekiwanych powiązań, które niepotrzebnie obciążają mój, i tak przyciężki już, mózg. Wyłapuję niepotrzebne powiązania, zachwycam się nimi przez chwilę jak wariat, a co najgorsza – jeszcze to potem opisuję.