187341518601537000000000000000000000000000000000000000000000000000

Właściwie nic się nie zmieniłem. Zerknąłem nieopatrznie w globalne archiwum i muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o mnie, nie zaszła żadna zmiana. Rozczarowanie. Chociażby to, co pisałem w 2009 roku, równie dobrze mógłbym napisać teraz, z jeszcze większą odrazą, tak samo niechlujnie, z taką samą niechęcią do siebie i świata. Mam takie same myśli, takie same reakcje na bodźce, popełniam te same błędy językowe, jestem tak samo emocjonalny, chociaż już wtedy pragnąłem raz na zawsze wyzbyć się emocji (mógłbym założyć się ze sobą, iż wielokrotnie użyłem już tego sformułowania). Naprawdę, ogromne rozczarowanie.
Wstępowałem w świat internetu pełen, jak to się mówi, szczerych chęci, z wiarą, że zmienię siebie, a pozostałem niezmieniony. Jestem tak samo zmęczony, tak samo zatwardziały, a co najgorsza, nadal pozostaję maniakiem cytowania.

„(…) poczułem bowiem, że tą uwagą posunąłem się  nazbyt daleko, przynajmniej wobec Gambettiego, co też od razu spostrzegłem po jego reakcji na tę moją uwagę. On jest zbyt subtelny, pomyślałem, aby nie odebrać tej mojej uwagi, zresztą nie tylko tej jednej, jako uwagi nie na miejscu, ba, nieomal ohydnej. Nauczyciel nie powinien otwierać się w taki obrzydliwy sposób przed uczniem, pomyślałem, ale dotarło to do mnie zbyt późno. Z drugiej strony jednak, pomyślałem, powinienem być szczery w stosunku do swojego ucznia Gambettiego. Szczery owszem, ale nie nikczemny, poprawiłem się od razu, szczery owszem, ale nie podły, szczery owszem, ale nie ordynarny, szczery owszem, ale nie bez godności. Jednakże Gambetti zna mnie już zbyt długo, żeby mnie nie rozumieć, pomyślałem z kolei, zna mnie tak długo i akceptuje, musi mieć swoje powody, pomyślałem”.

Thomas Bernhard „Wymazywanie”, przeł. Sława Lisiecka

Reklamy