490466463202844000000000000000000000000000000000000000000000000000

Kiedy na chwilę musi zostać z dzieckiem brata, ujawniają się w niej wszystkie najgorsze cechy, na które i ja narażony byłem z jej strony w dzieciństwie. Nie lubi dzieci tak jak ja, jest rozdrażniona i złośliwa, dzieciaka najchętniej związałaby sznurem, żeby tylko siedział w miejscu, każdy przejaw jego aktywności, samodzielności spotyka się z natychmiastowym zakazem wykrzyczanym w jego stronę, stając się klątwą, dożywotnim proroctwem. W słowach „Bo spadniesz”, „Nie wchodź tam”, „Co ci mówiłam” za pozorną troskliwością maskuje swoje (moje) frustracje, jest przy tym fatalną aktorką.
A najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że odważam się coś takiego napisać i przerabiam to potem w sobie w nieskończoność, chociaż od dawna jest już inna sytuacja, i nie powinienem.

Reklamy