413462646668428000000000000000000000000000000000000000000000000000000

„Przed dwoma laty na rogu zaułka Moulins-Gemeaux i ulicy Tournebride mały bezwstydny sklepik wystawiał jeszcze reklamę Tu-pu-nez, środka owadobójczego. Prosperował w czasach, gdy handlarze głośno polecali sztokfisza na placu Świętej Cecylii, i miał sto lat. Nieczęsto myto szyby wystawowe: poprzez kurz i parę z trudem dało się rozróżnić tłum małych postaci z wosku, ubranych w kaftany płomiennego koloru, a wyobrażających szczury i myszy.
Zwierzęta wychodziły na ląd z ogromnego statku, podpierając się laskami; ledwo dotknęły ziemi, a już wieśniaczka ubrana kokieteryjnie, ale sina i czarna od brudu, zmuszała je do ucieczki skrapiając Tu-pu-ez’em. Bardzo lubiłem ten sklepik, miał wygląd uparty i cyniczny, o dwa kroki od najdroższego kościoła Francji przypominał z bezczelnością o prawach robactwa i brudu”.

Jean-Paul Sartre „Mdłości”, przeł. Jacek Trznadel

Advertisements