5110749320570470000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

4 września

 

Już, już był bliski napisania o tym wiersza. Pojawił się nawet pierwszy wers: nie każ mi teraz wybierać, ale odruchowo wzdrygnął się porażony jego kruchtowością. Po prostu dobił stopą kręcącą się wokół własnej osi ćmę dostrzeżoną na balkonie. Pochmurny poranek. Piętnaście stopni.

Reklamy