30924968331818100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

warzywo mięsne

 

10 warzyw, które idealnie zastępują mięso
12 mięs, które idealnie zastępują warzywo

 

 

Reklamy

19112681530077700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

nuda

 

Któryż to już raz przyszło mu do głowy, że mógłby wreszcie sprawić sobie tablicę szkolną, najlepiej czarną, najprostszą (w żadnym razie zieloną, magnetyczną, czy lakierowaną). Zawiesiłby ją sobie w najmniejszym pokoju i codziennie, z samego rana, wypisywał skrzypiącą kredą – najpierw: Lekcja (charakterystyczne duże el jak u Ludwika), a następnie: Temat.

W ciągu dnia dbałby o właściwe nawilżenie wielkiej, przypominającej cegłę, gąbki, a wieczorem, przed zaśnięciem, ścierał wszystko z ukontentowaniem.

11812286801740400000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

twoja twarz jest szablonowa

 

Rozpoznawanie twarzy to technologia, która analizuje zdjęcia i filmy, w których występujesz, w celu wyznaczenia unikatowego numeru („szablon”) opisującego sposób, w jaki prezentujesz się na obrazach. Gdy włączysz funkcję rozpoznawania twarzy, będziemy gromadzić i przetwarzać ten szablon oraz porównywać go z analizami innych zdjęć i filmów, aby określić, czy możesz znajdować się na tych zdjęciach lub w tych filmach.

link

2788502654934310000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

słaby punkt

 

Władze rosyjskiej federacji piłkarskiej w porozumieniu z FIFA
podjęły decyzję o tym, że zbliżający się mundial otworzy niedźwiedź.

Tim, bo tak nazywa się wspomniany niedźwiedź brunatny,
ma być wyprowadzony na murawę podczas meczu otwarcia,
pomiędzy gospodarzami, czyli Rosją, a Arabią Saudyjską.

Próba występu niedźwiedzia z udziałem sędziów i piłkarzy
miała miejsce w meczu trzeciej ligi rosyjskiej,
pomiędzy drużynami Maszuk Piatigorsk i Anguszt Nazrań.

Tresowany niedźwiedź przed rozpoczęciem spotkania
został wprowadzony na murawę, otrzymał piłkę,
a następnie przekazał ją jednemu z arbitrów.
Później zachęcił kibiców do klaskania.

Media na całym świecie oszalały na punkcie Tima. 

1723389418468720000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

podarunek

 

Ma chodniczek łazienkowy, na którym, jeszcze przez kilka godzin od dokonania ablucji (najczęściej zimny prysznic), utrzymują się ślady i pachnie wilgocią. Chodniczek w różnych odcieniach fioletu o zaokrąglonych rogach. Prostokątny. Zaokrąglony. Fioletowy. W niedzielę, po południu, wszedł do łazienki i przestraszył się pozostawionych na nim przed południem śladów swoich własnych stóp. Strach zdołał utrzymać się naturalnie przez dwie, trzy sekundy – dwie, trzy sekundy, podczas których miał wątpliwości co do pochodzenia zaokrąglonych, ciemnofioletowych przebarwień – dwie, trzy sekundy, po upływie których odkrył nagą prawdę. Prawda ta okazała się na tyle śmieszna, że w poniedziałek postanowił podzielić się nią z innymi.

1065113236465590000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

ulewa się


On jest myślami gdzieś indziej (tak działa czysta nostalgia), myślę
nostalgia i od razu chcę siebie skarcić za użycie słowa, ale jest to słowo adekwatne*, nazwy emocji są tak żałosne, że aż chce się rzygać, a więc są na miejscu, on jest myślami gdzieś indziej, a ja stoję. Patrzę.

 


*ulewa się noworodkowi, ulewa się dziecku, niemowlakowi ulewa się pokarm, noworodkowi ulewa się nosem, dziecku ulewa się serkiem, kiedy ulewa się dziecku

658276182003137000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

O dynamice snów

.

Problem, który zamierzam dzisiaj poruszyć, dotyczy fenomenu z jakim stajemy twarzą w twarz śniąc. Być może i ja nigdy nie zwróciłbym na niego uwagi, gdyby nie dzisiejszy sen, a właściwie przebudzenie, które nastąpiło nieoczekiwanie podczas fazy REM i pozwoliło mi na obiektywną rejestrację faktów, dając asumpt do poniższych wniosków.

Nie chciałbym w tym miejscu długo rozwodzić się nad samą treścią mego snu, tym bardziej, że zawarte tam informacje zahaczają o wczesny etap dzieciństwa, a więc okresu szczenięcego, banalnie naiwnego, traumatycznego (przeźroczystość już od najwcześniejszych lat, zrywanie metek, skórzanych wszywek przy paskach u spodni, zdzieranie napisów na bluzkach, niechęć do bycia nośnikiem jakiegokolwiek przekazu, zbieranie razów, narażanie się na śmieszność), jaki najlepiej jest zawsze pominąć wymownym wzruszeniem ramion.

Pragnę za to skoncentrować całą uwagę na jednym, jakże znamiennym szczególe, który, gdyby nie wspomniane wcześniej przebudzenie, po prostu by mi umknął. Otóż – i tu proszę o wzmożoną uwagę – dałem się ponieść. Dałem się ponieść w sensie dosłownym i nie. Podczas mego snu, podczas tej wewnątrzsennej obserwacji przemieściłem się, zmieniłem swoje położenie, i, co najważniejsze, niemal bym tego nie zauważył…

Tkwiłem wówczas w zagłębieniu, zaułku, wyłomie klasztornego muru, a może nawet w krużganku, gdzie znalazłem się, ponieważ nie chciałem uczestniczyć w procesji. Nawiasem mówiąc, było to miejsce idealne, całkowicie odosobnione, wnęka, zacisze, gdzie w całkowitym spokoju mogłem oddawać się przemyśleniom, zajmować rozważaniami typu: każdy cierpi, człowiek na księżycu, wspominać nocne pływanie, nie widząc całego zamieszania, a i sam nie będąc w tym czasie obserwowanym. Moja ucieczka z procesji, bardzo typowa dla okresu dojrzewania, o którym również nie zamierzam powiedzieć tu ani słowa, dawała mi komfort. Przebywając tam, czułem się świetnie, oddychałem pełną piersią, w spokoju oddawałem się przemyśleniom, przez cały czas mając na oku maszerującą procesję.

Dopiero po przebudzeniu zdałem sobie sprawę, że w czasie, gdy oddawałem się przemyśleniom, nie mogłem znajdować się przecież w zaułku (nie mogłem być spokojny), w przeciwnym razie (gdybym się był znajdował) nie mógłbym mieć na oku maszerującej procesji. Zmieniło się moje położenie, a ja nie zdziwiłem się wcale, czyż to nie dziwne?

Gdybym się nie przebudził, nie odkryłbym prawdy.

 

PS

Powyższe uwagi spisałem przed południem. Po południu przyszło mi naraz do głowy, że mogę przecież rozrysować całe zagadnienie, posłużyć się Paintem. Posługuję się zatem:

5

 

Elipsa symbolizuje procesję, mała czarna kropka we wnęce to naturalnie ja.

Ukryty w krużganku przed wzrokiem procesji czuję się bezpiecznie.

Mogę w spokoju oddawać się rozważaniom.

 

I drugi:

 

6
Proszę zwrócić uwagę na przemieszczenie małej czarnej kropki (mnie), które umknęło mi podczas snu. Teraz mam przed sobą elipsę (procesję) i muszę się do niej niestety ustosunkowywać.

Nie mam możliwości ucieczki ani przejścia.

Nie dość, że nastąpiło przeoczone we śnie przemieszczenie, zniknął również zaciszny krużganek.

 

251439127540686000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

prążki

 

Zaokrętowałem się czternastego stycznia, gdy woda w morzu była zimna a rzeki skuł lód. Kajutę dostałem wygodną, jednoosobową, schludną, wyciszoną, więc od razu zająłem się obserwowaniem fal. W porcie mówiono, że jachty, że żaglowce, a może nawet wielkie wycieczkowce. Mnie wystarczał widok jaki miałem.

Od zawsze pociągały mnie fale, prążki, interferencje, na które rzeczywiście mógłbym patrzeć w nieskończoność. Och te odwieczne procesy, zmiany, zachodzenia, jak najbardziej przesuwanie granic. Powinienem o tym mówić drwiąco, żartobliwie albo od razu ustawić siebie w roli przygłupa, ale tlą się we mnie jeszcze resztki wewnętrznego szacunku, poza tym i tak nikt nie zrozumie, a ja nie dbam o recepcję.

Nie mogę zbyt długo wpatrywać się w toń, dostaję od tego zawrotów głowy, przerzuciłem się zatem na dłonie. Posiadam prostokątne, zdegenerowane paznokcie, i to bardziej u prawej ręki, tej odpowiadającej za kompetencje językowe. Od zawsze myślałem obrazami, tylko nie chciałem się przyznać.

Spoglądałem na szachownicę pól, pod skrzydłem zaczęły wyrastać pierwsze budynki miasta. Po chwili pączkowały kominy, strzelały wysokościowce. Steward przyniósł kanapki, gdzieś w dole rozgrywał się dramat. Tak bardzo niepokojące jest przemieszanie kolorów, nagle zaczynamy się bać lasów, łanów, boisk. Wjeżdżamy w tunel, walimy w bulaj, bez wiary odmachujemy tłumom.

Najbardziej podoba mi się moment, kiedy wszystko zamiera, kończy się wirowanie i następuje takie stłumione kliknięcie.

 

PS

Zawsze, kiedy czytam czyjąś relację z podróży, zastanawiam się czemu jest tak krzykliwa, wybiórcza, dlaczego brak jej obiektywności. Czemu nie wymieniamy na raz i jednym ciągiem wszystkich następujących po sobie przemieszczeń, suchych geometrii przestrzeni, nie mówiąc już o środkach lokomocji. Dlaczego ograniczamy się do typowo ludzkich i międzyludzkich (ech te opisy bliźniego), wstrętnie emocjonalnych epizodów, zamiast rzeczowo przedstawić nudną, prawdziwą całość.