78478930303301300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Przeoczyłem tegoroczne przesilenie, jednocześnie natychmiast uzmysłowiłem sobie, że dawno temu, również w czerwcu, pisywałem tego typu koszmarne, fatalne wiersze, i teraz wcale tego nie żałuję:

 

Więdnięcia

Nie przeżyjemy nadchodzącej zimy.
To raczej niemożliwe.

Dzień się skraca.

Już się zaczęło
wszystko
i bezmyślnie trwa.

Dosłownie można to sobie
tłumaczyć uwarunkowaniami
Realiów.

Tak samo ma w końcu swoje
trzy minuty,
dwa wymiary,
jednak w tak fałszywy sposób
nie potrafię ich opisać.

Lubię padać na wznak,
oglądać drobiny kurzu
przez pryzmat
Okoliczności.