2461757021582320000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

o zimie (wspomnienie)

 

Dni zaczynały kleić się do siebie.

Po trzy. Po pięć.

Mijały kolejne zbite w ciastowate grudy, trudne do przełknięcia. A jednak nie potrafiłem przestać zastanawiać się nad sensem istnienia. Czas, jeśli mogę teraz w ogóle mówić o jakimś odróżnianiu czasu, dzieliłem na ten, w którym intensywnie myślałem o sensie istnienia, i ten drugi, bezmyślny. Moja bezmyślność wynikała z rygoru nie-myślenia jakiemu się od czasu do czasu dobrowolnie podporządkowywałem, aby nie myśleć o sensie istnienia. Postanowiłem jak najszybciej posiąść nieosiągalny obszar wiedzy. Czytałem wszystko. Od Wikipedii, poprzez porzucone blogi, po fizykę kwantową, z której rozumiałem tylko tego kota. Gromadziłem dokumentację, tworzyłem bazy danych zawierające linki do wyschniętych źródeł wiedzy, wkuwałem języki, nie ustawałem. Po pewnym czasie zaczęły boleć mnie oczy.

Tego nie przewidziałem

Nie przewidziałem, że zaczną boleć mnie oczy, co w znacznym stopniu utrudni, a z czasem wręcz uniemożliwi mój skrzętnie rozplanowany rozwój. Z początku był to tylko ból prawego oka, niezbyt uciążliwy, jednak z czasem wyewoluował w ból przejmujący, co gorsza, ból ów przerzucił się na drugie oko. Nie mogłem już patrzeć na ekran.

940307510200739000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Nie istnieje język ojczysty, lecz jedynie przejęcie władzy przez język dominujący w politycznej wielości. Język stabilizuje się wokół parafii, biskupstwa, stolicy. Tworzy bulwę. Ewoluuje poprzez łodygi i podziemne przepływy, wzdłuż rzecznych dolin albo linii wyznaczanych przez kolej żelazną, rozszerza się jak plamy oleju.

Tysiąc plateau