82186452381005900000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

niedziela, przed dziesiątą, wnętrze

Znowu. I znowu. Jak wystrzał. Najpierw z jednej, zaraz potem z drugiej strony. Bo trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości, by nie uchylić teraz i nie krzyknąć; krzyknąć raz, drugi, wrzeszczeć i wrze-szczeć z takim samym natężeniem dźwięku, z jakim oni teraz, tam, za oknem. Tylko po co: akcja, reakcja, srakcja, kumulacja banału. Mniej. I nie chcieć więcej, w każdej sekundzie nie chcieć więcej, zadowalać się tym, co jest. Na przykład: po co mi nazwa rozsadzającego radio zespołu, przyzwyczaiłem się, że wyświetla, lecz teraz – jeśli teraz nie wyświetla – to po co. Czy ktoś kiedyś zauważył coś jeszcze: ludzie trzaskający drzwiami samochodów (aut drzwiami) torturują powietrze.

Reklamy

50794020986236300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

A Breakthrough for A.I. Technology: Passing an 8th-Grade Science Test

 

NMR

Kradnę tiki. Kradnę, żeby się ratować. Od N. ukradłem marszczenie nosa i niemal jednoczesne poprawienie kciukiem okularów, bardzo przydatne, odwracające uwagę, pozwalające zebrać myśli w niesprzyjającym środowisku. Od M. wykradłem kiedyś, i do dziś dnia z powodzeniem stosuję, grymas zniesmaczenia przykryty prędkim rozciągnięciem ust, mogący uchodzić za naturalny efekt radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Kradnę tiki. Kradnę. Kooptuję. Od R. wykradłem, a następnie dokooptowałem nagły gniew uwidaczniający się na twarzy w momencie usłyszenia czegoś niestrawnego, irytującego, brutalnie wdzierającego się do dyskusji. Podziwiałem go za to. Zazdrościłem. Aż pewnego dnia, w trakcie przyjacielskiej pogawędki, po usłyszeniu jednego słowa, sam zmieniłem nagle wyraz twarzy, odstraszając tym raz na zawsze mojego rozmówcę. Kradnę tiki. Kooptuję. Inkorporuję. Kradnę, żeby się ratować. Moja twarz jest twarzą obronną, niewdzięczną, złożoną. Moja twarz przechowuje napięcie mięśni mimicznych dawnych znajomych, przyjaciół, zmarłych.

 

kszyk

 

Świat, jaki wolę, to przestawienie,

przestawienie, jakie wolę, co roku inne,

niewiarygodnie osobliwe.

 

https://www.nytimes.com/2019/09/04/technology/artificial-intelligence-aristo-passed-test.html

 

31392431394769500000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

832040

Trzeba mieć podwójny filtr. Trzeba mieć podwójny filtr, by nie odczytywać bezpośrednio rzeczywistości [emocjonalności] medialnej, a tym samym nie zostać pochwyconym przez rzeczywistość medialną (nie zaplątać się w donikąd prowadzący, ad hoc czy też tam online preparowany dyskurs). Pajęcza sieć, na którą patrzymy pod słońce. Pryzmat. Kropelki rosy.

Nie mieć zdania
Inaczej: nie mieć zdania na temat tego, co się z dnia na dzień wydarza, co próbuje być tu i teraz w centrum zainteresowania.
No może: otrzymywać, powiedzmy raz na kwartał, streszczenie, wyciąg, by mieć (jednak mieć!) ogólne rozeznanie.

(pierwsze pożółkiwania)

„Ktoś, kto nie potrafi powstrzymać zewnętrznego potoku słów, nie będzie niedługo w ogóle w stanie komunikować się z innymi ludźmi. Ktokolwiek straci zdolność do utrzymywania wewnętrznej ciszy, utraci kontakt ze sobą i niedługo w ogóle nie będzie w stanie jasno myśleć”. [T. Metzinger]

1346269

Kiedy się cieszymy, pragniemy, by cieszył się z nami cały świat. Kiedy się smucimy, żądamy, by cały świat pogrążył się w żałobie.