2011595611835340000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

4807526976

0

Pamiętam, że na pierwszej lekcji biologii (no właśnie – biologii czy środowiska?) nauczycielka zabrała nas na łąkę za klasztor i pokazywała nam rośliny. Nic nie zapamiętałem, byłem za to aktywny. Pamiętam, że w telewizji leciał wtedy serial „Wszystkie stworzenia duże i małe”, który, co dziwne, teraz też leci w upolitycznionej aż do niestrawności TVP Kultura. Rzecz o sympatycznych weterynarzach z Yorkshire niosących kaganek oświaty w zatęchłe zagrody. Po ponownym obejrzeniu, uważam, że jest to najlepszy serial jaki powstał w XX wieku, tak samo, jak największą powieścią jaka wyszła, i jaka nigdy już nie wyjdzie spod pióra człowieka, jest zimny, totalny i obojętny „Ulisses” pozbawiony autora. Pamiętam, że na dworze była wtedy brzydka pogoda. Pamiętam, że nigdy nie przyszła mi  przez głowę myśl, iż rzeczywistość ma nam do zaoferowania jedynie koszmary i pusty śmiech.

1

Jesteśmy tym, czym nasiąkamy, dopóki się nie wysmarkamy.

1

Drogie Google,

Jesteś tylko cholerną wyszukiwarką. Za dużo wymagasz.

Proszę cię, daj mi spokój, daj mi odrobinę spokoju.

Nie doszukuj się we mnie wyrozumiałości.

Jestem tylko człowiekiem.

7778742049

Po dłuższym milczeniu, które zaległo w pokoju przemysłowca, usłyszałem, jak ojciec napomyka mu o mojej obecności w korytarzu. Przyjechałem do domu na weekend z Leoben, gdzie, o czym on wszakże wie, studiuję w Wyższej Szkole Górniczo-Hutniczej, zabrał mnie więc ze sobą. Jestem na zewnątrz, w korytarzu. Ale przemysłowiec nie chciał mnie widzieć. „Nie”, powiedział, „nie chcę zobaczyć pańskiego syna. Nowy człowiek, nowa twarz, wszystko mi zrujnuje. Niech mnie pan zrozumie, taka nowa twarz zrujnuje mi wszystko”.

Thomas Bernhard Zaburzenie, przeł. Sława Lisiecka

 

10108265416152500000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

22 listopada

Cieszy mnie nowa kolorystyka strony.

 

24 listopada

Dowiedziałem się niedawno, że w pewnym polskim banku zliczane są uśmiechy; i to zarówno klientów, jak i pracowników. Jeden uśmiech klienta to grosz dla potrzebujących, pracownik swoje punkty zgromadzone za uśmiechy może wymienić na nagrody.  Stanowiska obsługi wyposażone w najnowsze rozwiązania technologiczne pozwalające zliczać uśmiechy oznaczone są żółtym balonem.

W związku z powyższym przypomniałem sobie sen, jaki miałem w marcu 2017 roku.

 

26 listopada

Kilka dodatkowych słów w celu zachowania porządku.

348147399115490000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

dzień lekcyjny

Przypomniała mi się sala gimnastyczna, właściwie salka z pnącymi się pod sam sufit sczerniałymi drabinkami i piecem kaflowym, na podłodze rozłożono już maty. Wyposażenie stosunkowo ubogie; skrzynia gimnastyczna czteropiętrowa (niesłusznie mylona z koniem) i kozioł. W takiej skrzyni można się schować, wystarczy zdjąć wieko przypominające trumnę, potrzebne są do tego jednak dodatkowe osoby. Usiłowałem przypomnieć sobie dalsze szczegóły, na szczęście opamiętałem się w porę; przypomniałem sobie bowiem, iż chodzi przecież tylko o kwas deoksyrybonukleinowy, to on jest najważniejszy. Wszystko, co się dzieje (losy świata, cywilizacje, indywidualne historie) jest tylko pochodną (nie mylić z pochodnią) istnienia kwasu deoksyrybonukleinowego, gwarantem jego przetrwania.

 

 

PS

Bo na dworze robi się zimo i wieje.