84787475302008800000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

podwójne sito

 

Staram się jak najmniej pisać od kiedy zauważyłem, że Thomas mnie zdradza. Jak już wcześniej gdzieś tam wspomniałem wszelkie wpisy na tym blogu zatwierdza osobiście Thomas Bernhard z Moich nagród. Za każdym razem, zanim nacisnę publikuj, zasięgam jego opinii – i niemal zawsze, za każdym razem, jest to opinia pozytywna.

A wygląda to mniej więcej tak; napiszę coś, zerkam na twarz Thomasa z Moich nagród, na twarzy Thomasa dostrzegam charakterystyczny, niepodrabialny uśmieszek dumnej akceptacji, publikuję.

Tak było. Do tej pory.

Jednak kilka dni temu, przeglądając moje wpisy, zauważyłem, że to nie funkcjonuje. Bynajmniej nie tak, jakbym ja sobie tego życzył.

 

Dlatego dzisiaj, na biurku, tuż obok Moich nagród, ustawiłem sobie tyłem Czuję. Zawrót głowy. Od dzisiaj każdy wpis na tym blogu przechodził będzie podwójną weryfikację. Już nie tylko Thomas z jego, nie oszukujmy się, zakulisowym pokpiwaniem z moich wpisów, który wszystko przepuszcza, lecz również W.G. Sebald, pisarz, z którego zdaniem bardzo się liczę  (Sebald to taki Bernhard, tylko bez poczucia humoru, co niewątpliwie stanowi o jego przewadze).

Od dzisiaj każdy wpis, zanim pojawi na tym blogu, zderzyć się będzie musiał z niezwykle surowym obliczem W.G. Sebalda z okładki Czuję. Zawrót głowy. Z jego krytycznym spojrzeniem.