255239891487955000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

17711

Jakie czekają mnie jeszcze sny? Ile tych snów? Rzeczy. Widzialnych, niewidzialnych? Pełny pakiet programów edukacyjno-przyrodniczych nie gwarantuje uspokojenia. Okresy, w których muszę wyrzucać słowa, aby uprzątać głowę, ściany obryzgane alfabetem, wielkie porządki. To, co wpada przez oczy (stado zebr odreagowujące stres na osobniku innego gatunku, zorganizowane, polujące szympansy) perfekcyjnie wycierane szmatką zapomnienia. Brian Cox ma nowy program o PLANETACH.

28657

A w Gdyni, w Gdyni, ach w Gdyni
Jezuici uczą jazdy na rolkach

46368

Wszystkim, co dokładnie przestudiowaliśmy, jesteśmy w końcu rozczarowani. Mechanizm rozkładania i rozpadu, powiedział Reger, to coś, co znajome mi jest już od najmłodszych lat, nie wiedziałem wtedy, że to moje nieszczęście. Nawet Shakespeare, kiedy zajmiemy się nim przez dłuższy czas, studiując go, rozsypuje się na kawałki, jego zdania zaczynają działać nam na nerwy, postaci rozpadają się wcześniej niż dramat, wszystko obracając nam wniwecz, powiedział. I koniec końców w ogóle nie mamy już ze sztuki żadnej przyjemności, tak jak i z życia, nawet jeżeli to coś naturalnego, ponieważ z czasem i tak stracimy naiwność, a wraz z nią i głupotę. Zamiast nich przyswoimy sobie jednak najwyżej nieszczęście, powiedział Reger.

Thomas Bernhard Dawni mistrzowie, przeł. Marek Kędzierski

 

Reklamy

14224031644645700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Człowiek jest istotą wewnętrznie poróżnioną. Rozcina go wiele linii podziału, a niemal każda z tych linii wyznacza kolejny front wewnętrznego konfliktu. Nie idzie tu o grube, wypreparowane rozgraniczenia, takie jak to między intelektem a namiętnościami czy między duszą a ciałem. Takie tradycyjne podziały zazwyczaj wprowadzało się przyjmując mniej lub bardziej jawnie, że „tak naprawdę” sytuujemy się tylko po jednej stronie danego pęknięcia („tak naprawdę” jesteśmy intelektem, duszą itd.). Zgodnie z Freudowską koncepcją człowieka nie tylko nie jesteśmy którąś ze stron takich konfliktów, lecz – co ważniejsze – takich tradycyjnych linii podziału nie da się w ogóle przeprowadzić, nie istnieje bowiem choćby minimalny obszar, który cały byłby przestrzenią namiętności lub cały – przestrzenią intelektu. W każdym punkcie naszego Ja jesteśmy ze sobą skłóceni. Niezależnie od rozmaitych aspektów naszej cielesnej duszy, które na różnych etapach swojej drogi twórczej wyróżniał Freud, i niezależnie od sił, które – także zgodnie z modyfikującymi się opisami – nami poruszają, owo fundamentalne poróżnienie obecne jest w nas za sprawą tego, co nazywamy nieświadomym. Nieświadomość nie jest wszakże dodatkową, nieświadomą świadomością. Jej obecność oznacza przede wszystkim, że mojego Ja nigdy nie da się uczesać bez zawirowania, że coś do czegoś zawsze nie będzie pasować, a jeśli przez chwilę złożyłem się w całość, to tylko dlatego, że coś uległo przekłamaniu, a kłamstwo zawsze w końcu wyjdzie na jaw i zburzy chwilowy ład.

Adam Lipszyc (z przedmowy do Freud: logika doświadczenia. Spekulacje marańskie)

 

Czwarty środek przeciwko rozpaczy – sublimacja – polega w większym stopniu na zjawisku przekształcenia aniżeli na zjawisku wyparcia. W niektórych wypadkach, wykorzystując zdolności stylistyczne czy też artystyczne, ból egzystencjalny daje się przetworzyć w doświadczenie warte przeżycia. Na scenę wkraczają pozytywne impulsy i wykorzystują zło do swych własnych celów, ujmując jego malarskie, dramatyczne, heroiczne, liryczne czy też komiczne aspekty. Jest to możliwe o tyle, o ile najgorsze ostrze cierpienia zostało przytępione albo też nie zdołało jeszcze opanować całego umysłu […].

Aby napisać tragedię, trzeba do pewnego stopnia uwolnić się od uczucia tragizmu i spojrzeć na nie z oddali, przykładowo, z punktu widzenia estetyki. Przy okazji oddalenie to stwarza okazję ku najdzikszym tańcom, poprzez nieustannie nowe pokłady ironii, sięgające aż po circulus vitiosus najbardziej żenującego rodzaju. Można wybrać się tutaj na polowanie z nagonką na swe własne ego, goniąc poprzez niezliczone rewiry łowieckie, w pełni czerpiąc przyjemność z obserwowania, w jaki sposób różne warstwy świadomości nawzajem się okłamują.

Peter Wessel Zapffe Ostatni Mesjasz, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

3357838382244520000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

610

W krytycznych okolicznościach życia uciekałem się niekiedy do pewnego rodzaju telemancji, której wedle swej najlepszej wiedzy byłem wynalazcą. Średniowieczni rycerze, a w późniejszych czasach purytanie z Nowej Anglii, kiedy mieli podjąć jakąś trudną decyzję, otwierali Biblię w przypadkowym miejscu, kładli palec w równie przypadkowym miejscu na stronie i starali się zinterpretować wskazany werset, podejmując decyzję zgodnie z boskimi zaleceniami. Ja natomiast włączałem telewizor w sposób absolutnie przypadkowy (bez wybierania kanału, tylko naciskając ON) i starałem się zinterpretować przekazywane mi obrazy.

Michel Houellebecq Serotonina, przeł. Beata Geppert

987

Bo zawsze to będzie wojna młodego ze starym, to, co jest młode, ignoruje stare, a kiedy samo staje się stare, nienawidzi młodego właśnie za ignorancję. Młode i żywiołowe, niemądre i naturalne. Stare, skostniałe, gnuśne, wykrzywione.

1597

wokalistka/wokalista – osoba, która nie ma nic do powiedzenia

2584

Zaczynam już śmierdzieć starym mężczyzną.