137876814383798000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000X0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Często sami na sobie czynimy przecież taką obserwację, że musimy zostać w jakimś pokoju (w dowolnym pomieszczeniu x), jakbyśmy byli do tego pokoju (do dowolnego pomieszczenia x) przykuci, ponieważ nie możemy tego pokoju (czyli tego pomieszczenia), opuścić ze zdenerwowania.

Thomas Bernhard Chodzenie, przeł. Sława Lisiecka

 

Ukrywam się w swoim pokoju coraz bardziej i bardziej jak w sali szpitalnej. Zawsze zresztą traktowałem swój pokój jako salę szpitalną. W tym pokoju zażywałem wszystkiego, jedzenia, czytania, myślenia, przyjmowanego zawsze jako lekarstwo – płyny uczuciowe, płyny duchowe, tabletki filozoficzne. Nieuleczalność, stan, który trwa dziesięć lat, tak długo mam już świadomość tego stanu, areligijna choroba dziedziczna, powiedział książę.

Thomas Bernhard Zaburzenie, przeł. Sława Lisiecka

 

Muszę przyznać, że od czasu do czasu czuję się w tym mieszkaniu jak w więzieniu, powiedziałem sam do siebie, i chodzę po nim tam i z powrotem, jak się chodzi tam i z powrotem w prawdziwym więzieniu. Często też nazywam to mieszkanie swoim więzieniem intelektualnym, ale tylko sam przed sobą, przed nikim więcej, żeby nie podejrzewano mnie o szaleństwo, gdyż nazywanie mieszkania więzieniem intelektualnym może przyjść do głowy tylko szaleńcowi, pomyśleliby sobie z pewnością.

Thomas Bernhard Wymazywanie, przeł. Sława Lisiecka

5266425683405060000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Porównuje statystyki. Obserwuje wykresy. Patrzy na suche dane.
Argument za niewychodzeniem:

On 5 March 1520 a small Spanish flotilla left the island of Cuba on its way to Mexico. The ships carried 900 Spanish soldiers along with horses, firearms and a few African slaves. One of the slaves, Francisco de Eguía, carried on his person a far deadlier cargo. Francisco didn’t know it, but somewhere among his trillions of cells a biological time bomb was ticking: the smallpox virus. After Francisco landed in Mexico the virus began to multiply exponentially within his body, eventually bursting out all over his skin in a terrible rash. The feverish Francisco was taken to bed in the house of a Native American family in the town of Cempoallan. He infected the family members, who infected the neighbours. Within ten days Cempoallan became a graveyard. Refugees spread the disease from Cempoallan to the nearby towns. As town after town succumbed to the plague, new waves of terrified refugees carried the disease throughout Mexico and beyond. The Mayas in the Yucatán Peninsula believed that three evil gods – Ekpetz, Uzannkak and Sojakak – were flying from village to village at night, infecting people with the disease. The Aztecs blamed it on the gods Tezcatlipoca and Xipetotec, or perhaps on the black magic of the white people. Priests and doctors were consulted. They advised prayers, cold baths, rubbing the body with bitumen and smearing squashed black beetles on the sores. Nothing helped. Tens of thousands of corpses lay rotting in the streets, without anyone daring to approach and bury them. Entire families perished within a few days, and the authorities ordered that the houses were to be collapsed on top of the bodies. In some settlements half the population died. In September 1520 the plague had reached the Valley of Mexico, and in October it entered the gates of the Aztec capital, Tenochtitlan – a magnificent metropolis of 250,000 people. Within two months at least a third of the population perished, including the Aztec emperor Cuitláhuac. Whereas in March 1520, when the Spanish fleet arrived, Mexico was home to 22 million people, by December only 14 million were still alive. Smallpox was only the first blow. While the new Spanish masters were busy enriching themselves and exploiting the natives, deadly waves of flu, measles and other infectious diseases struck Mexico one after the other, until in 1580 its population was down to less than 2 million.

Yuval Noah Harari Homo Deus: A Brief History of Tomorrow

3254830071569720000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Nie wolno nam nigdy myśleć o tym, mówi Oehler, jak i dlaczego robimy coś, co robimy, ponieważ wtedy, jeśli nawet nie w jednej chwili na nic, to jednak w jednej chwili zostalibyśmy dokładnie w stopniu uświadomienia sobie tego problemu skazani na całkowitą bezczynność i całkowity bezruch. Albowiem najklarowniejszą myślą, która stanowi najgłębszą i równocześnie najklarowniejszą przejrzystość, jest najbardziej absolutna bezczynność i najbardziej absolutny bezruch, mówi Oehler. Nam nie wolno myśleć, dlaczego chodzimy, mówi Oehler, jako że my już wkrótce nie mielibyśmy możliwości chodzić, i konsekwentnie dalej, już wkrótce nie mielibyśmy w ogóle żadnych możliwości, podobnie też kiedy myślimy, dlaczego nie wolno nam myśleć, dlaczego chodzimy i tak dalej, podobnie jak nie wolno nam myśleć, jak chodzimy, jak nie chodzimy, czyli stoimy, podobnie jak nie wolno nam myśleć, jak myślimy, kiedy nie chodzimy i stoimy, i tak dalej.

Thomas Bernhard Chodzenie, przeł. Sława Lisiecka

System 2 także ma swoje naturalne tempo. Kiedy umysł nie zajmuje się niczym szczególnym, wydatkuje wprawdzie trochę energii na przypadkowe myśli i monitorowanie otoczenia, jednak nie jest to zbytni wysiłek. Dopóki sytuacja nie wymaga czujności lub pilnowania własnego zachowania, takie monitorowanie otoczenia i własnych myśli odbywa się prawie bez wysiłku. Podejmowanie drobnych decyzji w trakcie jazdy samochodem, przyswajanie sobie informacji przy lekturze gazety czy wymiana uprzejmości w rozmowie z bliską osobą albo kolegami z pracy nie wymaga trudu ani wysiłku. Spacerek.

Rozmowa podczas spaceru jest zwykle łatwa, a nawet przyjemna, jednak w skrajnych sytuacjach obie te czynności wydają się rywalizować o ograniczone zasoby Systemu 2. Łatwo się o tym przekonać za pomocą prostego eksperymentu. Spacerując swobodnym krokiem ze znajomym, poproś, żeby szybko policzył w pamięci, ile to jest 23 × 78. Znajomy prawie na pewno zatrzyma się w pół kroku. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że podczas spaceru jestem w stanie myśleć, ale nie daję rady wykonywać działań umysłowych poważnie obciążających pamięć krótkoterminową. Kiedy muszę pod presją czasu ułożyć sobie w głowie skomplikowane rozumowanie, wolę stać nieruchomo, a jeszcze lepiej siedzieć.

Daniel Kahneman Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym, przeł. Piotr Szymczak