3012657015979780000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

zoo

 

  1. Klatka

Rzecze źrebię zebrze żebrzę.

 

  1. Klatka

Ta scena w „Porwaniu Michela Houellebecqa”, kiedy Houellbecq grany przez Houellebecqa stojąc w gronie swoich porywaczy, zauważa nieśmiało: od początku zastanawia mnie fakt, że nie nosicie masek, widzę wasze twarze, w powieściach to nie jest dobry znak, porywacze odkrywają twarze, gdy się nie boją, że ofiara mogłaby ich rozpoznać, bo zamierzają ją zabić, po czym uśmiecha się głupio.

 

  1. Klatka

 

 

  1. Klatka

Tukan.

 

Reklamy

394356525940980000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

T.

 

Bardziej utożsamia się z postaciami z książek, niźli z sobą samym. Jestem z nimi i nimi wszystkimi, mówi, nieważne czy są dobre, czy złe. Wystarczy, że zobaczę narrację pierwszoosobową i natychmiast przechodzę na właściwą stronę.

Do tej pory nie nabył umiejętności znajdowania się w sytuacjach konfliktowych, w sytuacjach konfliktowych nie potrafi się nigdy odnaleźć.

Znajdując się w sytuacjach konfliktowych, zamyka oczy, i czeka aż się szybko przewinie.

Między innymi z tego powodu stara się nie oglądać filmów, jeśli już, robi to na komputerze, ale nigdy na pełnym ekranie, zawsze w małych dawkach. Oglądając film, muszę widzieć pasek narzędzi.

Z Trierów woli Joachima.

61235237920713300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

piękno

 

Nie umiem napisać recenzji, nie znam dobrze angielskiego, nie wiem kim jest foxx_x ani Brunsiaczek i nie wnikam –  chciałem tylko powiedzieć na niedzielę, że bardzo spodobał mi się ten odcinek (Black Mirror, Nosedive) oraz jego tłumaczenie.

 

– Dlaczego masz 2.8?
– Zdegradowali mnie za przeklinanie na lotnisku i nałożyli Podwójną Pokutę.
– Jak się czułaś?
– Okropnie.
– Przeklinając?
– Nie wiem, byłam wściekła. I zobacz, jak skończyłam. Ale na ślubie nie będą patrzyć na ocenę. Jestem z panną młodą. Jak prymusom spodoba się mowa, znajdą się na mojej krzywej. Podniosą liczbę punktów, moja średnia znacznie wzrośnie i wszystko się ułoży.
–  Rany, jesteś zupełnie jak ja. Z czasów młodości. Kiedyś miałam 4.6.
–  4.6?
– To był sens mojego życia. Mocno się napociłam, by to osiągnąć. Osiem lat temu mój mąż, Tom, zachorował na raka trzustki, podły skurwysyn. Objawy wystąpiły zbyt późno.
– Tak mi przykro.
– Raczej ci niezręcznie, bo obca osoba mówi o chorobie w rodzinie.
Dałam piątki każdemu lekarzowi, pielęgniarce, doradcy prymusowi. Chuj mi dało to całe pikanie. Rak i tak się rozrastał.
Parę miesięcy później usłyszeliśmy o eksperymentalnej terapii. Bardzo drogiej, przeznaczonej dla wartościowych. Zrobiłam wszystko, by go tam wkręcić. Tom miał 4.3. Oddali jego łóżko komuś z 4.4.
Po jego śmierci postanowiłam, że kładę na to chuja. Mówiłam co chcę i kiedy chcę. Bez wazeliny. Ludziom nie zawsze to odpowiada. Niesamowite, jak szybko wtedy spychają cię na margines. Okazało się, że wielu moich znajomych nie docenia szczerości. Obchodzili się ze mną tak, jakbym nasrała im do śniadania. Ale uczucie było nieziemskie. Cisnęłam tych zjebów. Jakbym zdejmowała za ciasne buty. Serdecznie polecam.