2920237824067620000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

ono drzewo

 

Idea reinkarnacji od początku wydawała mi się równie przerażająca, co idea nieba. Nie chciałabym pojawić się ponownie. Ani tu, ani gdziekolwiek indziej. Pod żadną postacią. Wiele bym dała, by tak się nie stało. Lecz jeśli już musiałabym wybierać, czym chciałabym zostać po śmierci, to wybrałabym właśnie drzewo.

Drzewo jest

Na drzewo nikt nie patrzy, nikt nie zwraca na nie uwagi, ludzi nie interesuje to, co codziennie, pozornie pod taką samą postacią, tkwi w tym samym miejscu.

Drzewo znosi kaprysy pogody, ze spokojem przyjmuje zmienność pór roku, mrozy, zawieje, deszcze, anomalie.

Ptaki różnorodne, różne gatunki ptaków, wiją w konarach drzewa gniazda, wydziobują korę, zanieczyszczają je odchodami (to naturalne – mają do tego prawo).

Drzewo drążą korniki. Wirusy, bakterie i grzyby wywołują choroby drzewa, psy je obsikują (w przeciwieństwie do mężczyzn – mają do tego prawo).

Ludzie wyżywają się na drzewie, kopią je, nacinają, zdobią na swój gust.

Gałęzie drzewa bez protestu uginają się pod naporem śniegu, na najsilniejszych konarach od czasu do czasu wyrastają wisielcy, wisielczynie.

Cierpliwość z jaką drzewo przyjmuje ciosy drwali z ich siekierami, piłami, harwesterami.

Pień, pniak, karpa, karcz – jakkolwiek by je nie nazywać, drzewo istnieje do samego końca.

A kiedy drzewa już nie ma, gdy w miejscu drzewa rośnie beton, kiedy zostaje po nim puste miejsce, to wtedy dopiero wspomina się z rzadka, że tu, w tym miejscu, było jakieś drzewo.

Reklamy