11463113765491500000000000000000000000

Mimowolnie stał się maszyną obserwującą swoje mechanizmy. Jestem już tylko maszyną z-zewnątrz-do-wewnątrz i z-wewnątrz-na-zewnątrz, mówi, a za chwilę dodaje, umiem tylko obserwować, niczego innego się nie nauczyłem, specyfikacja maszyny, mówi, brak urządzeń wejście-wyjście, brak wyjście-wejście, brak uchwytów i rączek, brak portów, charakterystyka maszyny, brak charakterystyki, sygnał wywoławczy, napięcie, żyłka pulsująca w prawej skroni.

Van der Graaf Generator „House With No Door”

81055900096023500000000000000

Dzień rozpoczęty od zabicia komara. Dostrzegłem go po zewnętrznej stronie drzwi balkonowych, pomiędzy roletą a szybą. Przez długi czas wahałem się, panicznie bałem się klątwy filmu „Wiosna, lato, zima, jesień, wiosna”, lecz w końcu go zmiażdżyłem. Wpisałem się tym samym w odwieczną walkę gatunków, w pożeranie i walkę o byt, w jak nie on to ja. Bałem się, że jeśli ja tego nie uczynię, prędzej czy później to on mnie ugryzie.

Być może nie patrzyłbym dzisiaj z rana tak czarno na świat, gdybym wczoraj nie podkradł kryminału siostrze. Przeczytałem połowę, zapoznając się z losami bohaterów wyjętych żywcem z najpodlejszych brukowców; postaci obmierzłe, stereotypowo odrażające, wszyscy. Podczas lektury towarzyszyło mi czarno-białe zdjęcie autorki ze skrzydełka okładki książki; raz po raz zerkałem na nie, zastanawiając się kogo mi przypomina. Dopiero późno w nocy, kładąc się spać, uświadomiłem sobie podobieństwo do Jokera w wykonaniu Nicholsona.

 

31940434634990100000

Obudziłem się bez pragnień. Co dziś masz do zaoferowania? – takie pytanie powinienem zadawać światu po przebudzeniu. Jakie przygotowałeś dla mnie atrakcje? Dopiero przy sprzyjającej odpowiedzi budziłbym się na dobre, inaczej nie wychodziłbym z łóżka.