489902017620816000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

89

Wszystko, co się słyszy, jak i wszystko, czego się nie słyszy, uczyni w Kalkwerk z każdego nadsłuchowca.

144

a dzisiaj Höller zaczął rąbać drwa i w okamgnieniu wszystko, co jest związane ze studium, stało się po prostu niemożliwe.

233

Radość czytania książki z pliku z pozostawionymi przez kogoś żółtymi plamami myśli [highlights!] odzwierciedlającymi wykonaną podczas lektury pracę umysłu.

377

[ze spostrzeżeń AI]

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą i tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi, na zewnątrz i przyroda

 

Reklamy

359165509019894000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

co cieszy

 

1. Znowu mam przyjaciela, który rozumie najbardziej zwariowane eskapady mojego umysłu.

2. Obejrzałem wczoraj długi wywiad z moim ulubionym Carlem Ancelottim opowiadającym o swojej karierze piłkarskiej oraz trenerskiej. Przy podsumowywaniu przez niego tej drugiej najpierw uśmiechnąłem się (a), a następnie zaśmiałem głośno (b).

a) Chelsea, […], to był bardzo owocny okres, nauczyłem się nowego języka.

b) Bayern, […], to był bardzo owocny okres, nauczyłem się nowego, trudnego języka.

Tak więc, jeśli naprawdę chce się nauczyć nowego języka, warto zostać piłkarzem albo trenerem [ew. to i to].

3. Słońce

1804806230506830000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

zamiast

 

Dlaczego nie urodziłem się wcześniej?! – pomyślałem ze smutkiem, dlaczego nie urodziłem się w XIX lub na początku XX wieku, kiedy wokół nie było tylu rozpraszaczy, mam tu na myśli przede wszystkim internet, który nieustannie odciąga mnie od pisania; zamiast pisać, co powinienem tu i teraz czynić nie oglądając się na nic, co kilka minut zaglądam do internetu, sprawdzam co też się tam zdążyło pozmieniać w świecie podczas mojej nieobecności, klikam, przewijam, odświeżam pocztę, chociaż od wielu lat nikt, prócz darmowych subskrypcji do mnie nie pisze, otwieram, zamykam okna, a na dokładkę, jakby tego było mało, dokarmiam reklamowe boty ciasteczkami. O ile łatwiej mieli dawno umarli pisarze, powiedziałem głośno – i natychmiast wyobraziłem sobie wszystkich tych moich dawnych mistrzów przed ekranami komputerów (myślę, że zachowaliby oni resztki zdrowego rozsądku i nie posługiwali się mimo wszystko smartfonami), przed moimi oczami stanęli, a właściwie rozsiedli się wygodnie wszyscy ci moi dawni mistrzowie, a ich twarze, rozjaśnione teraz niebieskawą, pulsującą nierównomiernie poświatą, wydały mi się jeszcze bardziej martwe. Co robiliby teraz moi dawni mistrzowie? – powiedziałem. Z pewnością mieliby problem. Zamiast pisać, co i ja powinienem teraz czynić, siedzieliby jak jeden mąż w internecie; taki David Foster Wallace od świtu do nocy nie spuszczałby z oka YouTube’a, oglądając w międzyczasie serial za serialem, taki Bernhard wspiąłby się niechybnie na szczyty odrazy i zniesmaczenia obserwując fluktuacje ludzkiej ignorancji podlewanej na okrągło katolicko-narodowym sosem – co tam gazety!, internet to dopiero źródło niekończonej się irytacji! Ciekawe czy Joyce napisałby Ulissesa, gdyby miał dostęp do internetu? Myślę, że nie. Na pewno nie. A Proust? Cóż robiłby Marcel podłączony w swoim łóżku do laptopa? Czy zaprzątałby sobie głowę poszukiwaniem straconego czasu, gdyby tracił czas na scrollowanie?
Zazdrościmy dawnym umarłym pisarzom tego, że mieli oni okazję urodzić się wcześniej od nas. Dzięki temu właśnie, dzięki takiemu, a nie innemu zbiegowi (chyba nie zbiegu?) okoliczności, mieli oni okazję napisać to, czego my, urodzeni znacznie później, nie jesteśmy już w stanie napisać, jedynie dzięki takiemu właśnie, szczęśliwemu dla nich, nieszczęśliwemu dla nas, zrządzeniu losu, to oni napisali pierwsi to, co my zawsze zamierzaliśmy napisać i, niestety, dzięki takiemu właśnie a nie innemu, nieszczęśliwemu dla nas, szczęśliwemu dla nich zrządzeniu losu, my nie możemy napisać właściwie już niczego, ponieważ w, jak to się mówi, dobie internetu, jesteśmy; a) roztrzęsieni, b) zasmuceni, c) znerwicowani i) do-dat-ko-wo skołowani porozrzucanymi po internecie cząstkami naszych tożsamości, a przez to niespójni, ponieważ nawet gdybyśmy teraz jakimś cudem cokolwiek napisali, stalibyśmy się jedynie żałosnymi, żalącymi się bez przerwy niekompetentnymi imitatorami.

2140935670430740000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

udzielam sobie grudniowego wspparccia przez dwa ce jak cappuccino

 

cały czas czuję się jakbym tracił czas, przemożne poczucie straty czasu towarzyszyło mi o dziecka, wzmagało się wraz z upływem czasu, w każdej sekundzie nie robię nic innego, tylko tracę czas, utrata czasu a jednocześnie bezustanna świadomość utraty czasu

jestem najzagorzalszym czytelnikiem. Nie ma drugiego takiego najzagorzalszego czytelnika na świecie. Podczas gdy wszyscy czytają książki po to, by obeszły ich bez echa, we mnie echo każdej książki wybrzmiewa w samych trzewiach, podczas gdy wszyscy dyskutują o książkach, beznamiętnie kartkują książki (puk, puk, nic tam do nich nie dociera), co gorsza piszą bzdury o książkach, które błyskawicznie odkładają na półki, ja przeżuwam w sobie każdą książkę tak, jakbym miał dwa żołądki

jestem najzagorzalszym przeciwnikiem wędliny w plasterkach, nie ma nic bardziej przerażającego jak wędlina przygotowana do spożycia, pokrojona w plasterki, perwersyjność w zadawaniu cierpienia uwidaczniająca się w wyłożonej na spodek, pokrojonej w plasterki wędlinie, spożywanie wędliny, a już najbardziej spożywanie wędliny w plasterkach napawa mnie wstrętem, naturalnie rzecz jasna znajdują się jeszcze ludzie posługujący się pojęciem wędlinka, którzy budzą moje największe obrzydzenie

odpowiadam, chociaż przez nikogo nie jestem pytany, pytam, chociaż nie spodziewam się znikąd odpowiedzi, i tak w kółko. Błędne kółka jak błędne ogniki, fire, uszkodzenie błędnika

im więcej wiedzy, tym więcej faktów bezpowrotnie łączy się ze sobą, powstaje groźna pajęczyna niedostrzegalna dla tych, którzy nie poszukują. Mimo to twierdził będę: edukacja jest najważniejsza

nie posiadam ustrukturyzowanej wiedzy. Moja wiedza jest nieustrukturyzowana. Dalej, wszystko z czasem staje się resentymentem

 

PS

Uwaga: WordPress zaśmieca tę stronę reklamami. Dzisiaj to zauważyłem, kiedy wszedłem tu bez Adblocka.

Fífill

5782429783698790000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

achtetendencje

 

Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, nie podejmowałem jej nigdy, gdyż niesłychanie wprost przerażał mnie profesjonalizm w ubiorze jeżdżących na rowerze, biegających, czy nawet spacerujących, którzy, czego od zawsze byłem naocznym świadkiem, jak jeden mąż natychmiast dostosowywali się do aktualnie panujących trendów. Ta powszechna, jakże typowa dla wszelkiej działalności ludzkiej uniformizacja odstręczała mnie na dobre od podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Wszędzie, gdzie w grę wchodziły najpospolitsze, najbanalniejsze sprawy indywidualnej kondycji ludzkiej, dotyczące, tak jak choćby w tym wypadku, utrzymywania na jako takim poziomie tężyzny fizycznej, zawsze pojawiały się trendy, srendy, pędy, tendencje napędzane przez przebiegły kapitalizm, a skwapliwie podchwytywane przez niczego nieświadome, dążące do bezpiecznej unifikacji masy. Dlaczego nie porcięta, buty z czterema paskami, kaszkiet? – zapytywałem.

 

link