1804806230506830000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

zamiast

 

Dlaczego nie urodziłem się wcześniej?! – pomyślałem ze smutkiem, dlaczego nie urodziłem się w XIX lub na początku XX wieku, kiedy wokół nie było tylu rozpraszaczy, mam tu na myśli przede wszystkim internet, który nieustannie odciąga mnie od pisania; zamiast pisać, co powinienem tu i teraz czynić nie oglądając się na nic, co kilka minut zaglądam do internetu, sprawdzam co też się tam zdążyło pozmieniać w świecie podczas mojej nieobecności, klikam, przewijam, odświeżam pocztę, chociaż od wielu lat nikt, prócz darmowych subskrypcji do mnie nie pisze, otwieram, zamykam okna, a na dokładkę, jakby tego było mało, dokarmiam reklamowe boty ciasteczkami. O ile łatwiej mieli dawno umarli pisarze, powiedziałem głośno – i natychmiast wyobraziłem sobie wszystkich tych moich dawnych mistrzów przed ekranami komputerów (myślę, że zachowaliby oni resztki zdrowego rozsądku i nie posługiwali się mimo wszystko smartfonami), przed moimi oczami stanęli, a właściwie rozsiedli się wygodnie wszyscy ci moi dawni mistrzowie, a ich twarze, rozjaśnione teraz niebieskawą, pulsującą nierównomiernie poświatą, wydały mi się jeszcze bardziej martwe. Co robiliby teraz moi dawni mistrzowie? – powiedziałem. Z pewnością mieliby problem. Zamiast pisać, co i ja powinienem teraz czynić, siedzieliby jak jeden mąż w internecie; taki David Foster Wallace od świtu do nocy nie spuszczałby z oka YouTube’a, oglądając w międzyczasie serial za serialem, taki Bernhard wspiąłby się niechybnie na szczyty odrazy i zniesmaczenia obserwując fluktuacje ludzkiej ignorancji podlewanej na okrągło katolicko-narodowym sosem – co tam gazety!, internet to dopiero źródło niekończonej się irytacji! Ciekawe czy Joyce napisałby Ulissesa, gdyby miał dostęp do internetu? Myślę, że nie. Na pewno nie. A Proust? Cóż robiłby Marcel podłączony w swoim łóżku do laptopa? Czy zaprzątałby sobie głowę poszukiwaniem straconego czasu, gdyby tracił czas na scrollowanie?
Zazdrościmy dawnym umarłym pisarzom tego, że mieli oni okazję urodzić się wcześniej od nas. Dzięki temu właśnie, dzięki takiemu, a nie innemu zbiegowi (chyba nie zbiegu?) okoliczności, mieli oni okazję napisać to, czego my, urodzeni znacznie później, nie jesteśmy już w stanie napisać, jedynie dzięki takiemu właśnie, szczęśliwemu dla nich, nieszczęśliwemu dla nas, zrządzeniu losu, to oni napisali pierwsi to, co my zawsze zamierzaliśmy napisać i, niestety, dzięki takiemu właśnie a nie innemu, nieszczęśliwemu dla nas, szczęśliwemu dla nich zrządzeniu losu, my nie możemy napisać właściwie już niczego, ponieważ w, jak to się mówi, dobie internetu, jesteśmy; a) roztrzęsieni, b) zasmuceni, c) znerwicowani i) do-dat-ko-wo skołowani porozrzucanymi po internecie cząstkami naszych tożsamości, a przez to niespójni, ponieważ nawet gdybyśmy teraz jakimś cudem cokolwiek napisali, stalibyśmy się jedynie żałosnymi, żalącymi się bez przerwy niekompetentnymi imitatorami.

Reklamy

2140935670430740000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

udzielam sobie grudniowego wspparccia przez dwa ce jak cappuccino

 

cały czas czuję się jakbym tracił czas, przemożne poczucie straty czasu towarzyszyło mi o dziecka, wzmagało się wraz z upływem czasu, w każdej sekundzie nie robię nic innego, tylko tracę czas, utrata czasu a jednocześnie bezustanna świadomość utraty czasu

jestem najzagorzalszym czytelnikiem. Nie ma drugiego takiego najzagorzalszego czytelnika na świecie. Podczas gdy wszyscy czytają książki po to, by obeszły ich bez echa, we mnie echo każdej książki wybrzmiewa w samych trzewiach, podczas gdy wszyscy dyskutują o książkach, beznamiętnie kartkują książki (puk, puk, nic tam do nich nie dociera), co gorsza piszą bzdury o książkach, które błyskawicznie odkładają na półki, ja przeżuwam w sobie każdą książkę tak, jakbym miał dwa żołądki

jestem najzagorzalszym przeciwnikiem wędliny w plasterkach, nie ma nic bardziej przerażającego jak wędlina przygotowana do spożycia, pokrojona w plasterki, perwersyjność w zadawaniu cierpienia uwidaczniająca się w wyłożonej na spodek, pokrojonej w plasterki wędlinie, spożywanie wędliny, a już najbardziej spożywanie wędliny w plasterkach napawa mnie wstrętem, naturalnie rzecz jasna znajdują się jeszcze ludzie posługujący się pojęciem wędlinka, którzy budzą moje największe obrzydzenie

odpowiadam, chociaż przez nikogo nie jestem pytany, pytam, chociaż nie spodziewam się znikąd odpowiedzi, i tak w kółko. Błędne kółka jak błędne ogniki, fire, uszkodzenie błędnika

im więcej wiedzy, tym więcej faktów bezpowrotnie łączy się ze sobą, powstaje groźna pajęczyna niedostrzegalna dla tych, którzy nie poszukują. Mimo to twierdził będę: edukacja jest najważniejsza

nie posiadam ustrukturyzowanej wiedzy. Moja wiedza jest nieustrukturyzowana. Dalej, wszystko z czasem staje się resentymentem

 

PS

Uwaga: WordPress zaśmieca tę stronę reklamami. Dzisiaj to zauważyłem, kiedy wszedłem tu bez Adblocka.

Fífill

5782429783698790000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

achtetendencje

 

Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, nie podejmowałem jej nigdy, gdyż niesłychanie wprost przerażał mnie profesjonalizm w ubiorze jeżdżących na rowerze, biegających, czy nawet spacerujących, którzy, czego od zawsze byłem naocznym świadkiem, jak jeden mąż natychmiast dostosowywali się do aktualnie panujących trendów. Ta powszechna, jakże typowa dla wszelkiej działalności ludzkiej uniformizacja odstręczała mnie na dobre od podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Wszędzie, gdzie w grę wchodziły najpospolitsze, najbanalniejsze sprawy indywidualnej kondycji ludzkiej, dotyczące, tak jak choćby w tym wypadku, utrzymywania na jako takim poziomie tężyzny fizycznej, zawsze pojawiały się trendy, srendy, pędy, tendencje napędzane przez przebiegły kapitalizm, a skwapliwie podchwytywane przez niczego nieświadome, dążące do bezpiecznej unifikacji masy. Dlaczego nie porcięta, buty z czterema paskami, kaszkiet? – zapytywałem.

 

link

11449921622079700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

23 czerwca

Po południu z trudem wydobyłem się z typowego dla mnie snu, w którym biegałem od przystanku do przystanku, gorączkowo przeliczając monety, by uzyskać sumę wymaganą do zakupu biletu komunikacji miejskiej.

Wcześniej obserwacja spektaklu z krawędzi teatralnej sceny. Posiadałem ciało przystojnego młodzieńca i tuliłem się do dziewczyny lub chłopaka, nie wiedząc, że jestem obserwowany przez widownię. Po spektaklu rozmowa z dyrektorką teatru o postępach w nauce angielskiego jej córki, która kończy studia. Poleciłem jej jeden słownik.

Ostatnio zwróciła moją uwagę wzmożona popularność zwrotu „tyle że” wśród wyższej narcystycznej klasy krytycznoliterackiej w Polsce.

Nie uszło mojej uwagi również to, że w reprezentacji Szwecji występuje Ekdal.

Jaki Ekdal? Właśnie, jaki Ekdal? Stary czy młody Ekdal?

2702959839855470000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

wyjątek

 

Przekonanie, że nakrętka od tubki z żelem powinna działać w ściśle określony sposób – charakterystyczne ułożenie podczas zakręcania; szerszym na dole, węższym na górze. Charakterystyczne dlaczego? bo tak było z klejem i z maścią, od zawsze, i z pastą do zębów, charakterystyczne, bo widziane wielokrotnie na obrazkach (gdyby kazano mu narysować, wyrysowałby w ten sposób). Masa nerwów.

21976735970058000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

31 mija

 

I znów to święto. W porę tropnąłem się jednak (ogarnąłem się?), że moja reakcja na nie byłaby teraz kolejnym pustym gestem, charakterystycznym dla mojego układu nerwowo-odpornościowego tikiem, irytującym również coraz bardziej mnie samego samonapędzającym się słowopędnym lejtmotywem wywoływanym rokrocznie przez takie właśnie, a nie inne cykliczne punkty zapalne, do których na zasadzie bodziec-reakcja bezwiednie powraca mój mózg, i dlatego właśnie w tym roku postanowiłem pominąć je milczeniem. Absurdalność wymaga od nas absurdalności. Cóż, takie czasy. Postanawiam zatem zachować cierpliwość i spokój, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, iż od dziecka sutanna działa na mnie jak płachta na byka – i niech tak zostanie. Moją główną cechą jest złośliwość, zaraz potem niewdzięczność, z natury jestem złośliwy, zaraz potem niewdzięczny, a dodatkowo niesłychanie wprost wściekły na otaczające nas od lat realia. Mówiąc jeszcze inaczej, nie chcemy być przecież jak radio Zet dbające dwadzieścia cztery godziny na dobę o podtrzymywanie bełkotliwego, otumaniającego przekazu, gdzie nawet wiadomości (wiadomości radia Zet) co chwila przerywane są wstawkami w rodzaju  t o s ą w i a d o m o ś c i r a d i a Z e t, a to tylko po to, aby zgromadzeni przy odbiornikach nie zasłuchali się aby za bardzo i nie zaczęli za dużo myśleć.

1065113236465590000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

ulewa się


On jest myślami gdzieś indziej (tak działa czysta nostalgia), myślę
nostalgia i od razu chcę siebie skarcić za użycie słowa, ale jest to słowo adekwatne*, nazwy emocji są tak żałosne, że aż chce się rzygać, a więc są na miejscu, on jest myślami gdzieś indziej, a ja stoję. Patrzę.

 


*ulewa się noworodkowi, ulewa się dziecku, niemowlakowi ulewa się pokarm, noworodkowi ulewa się nosem, dziecku ulewa się serkiem, kiedy ulewa się dziecku

14012222329320400000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

idealna fotografia


Po latach prób i błędów, zachwytów, rozczarowań, po latach poszukiwań, w trakcie których ulegał urokowi innych fotografii, wydaje mu się przez chwilę, że znalazł idealną fotografię. Takie odnosi wrażenie.

Fotografia wykonana przez Magnusa Åströma, której nie potrafi opisać (zawsze pisze nie o tym, o czym chciałby, o czym zamierzał pisać, nawet jeśli wydawało mu się, wydaje, że pisze o fotografii) zawiera w sobie wszystko i nic zbędnego.

Patrząc na nią, robi mu się smutno, ponieważ zaczyna docierać do niego, że nie jest w stanie wytłumaczyć swojego odczucia. Nikt inny nie odczyta, nikt inny nie zrozumie, a każda próba opisu zachwieje stanem idealności.

Im bardziej  starał się będzie oddać słowami obraz wywołujący w nim stare klisze, tym bardziej oddalał się będzie od siebie. Porzuca więc opis w imię zasady nieoznaczoności Heisenberga.

 

foto Magnus Åström

51621232927393700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

tak czy nie?

 

Dlaczego mówi się tak czy tak? – zawsze się nad tym zastanawiałem. Gdy ktoś w mojej obecności mówił tak czy tak, głęboko się oburzałem, natychmiast chciałem lecieć z rękami, poprawiać go, tłumaczyć, że to nie do końca tak, że to przecież masło maślane, że po lewej jest tak i po prawej jest tak, że nie może być tak –  jednak, w ostateczności, niczego nie dawałem po sobie poznać.

61235237920713300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

piękno

 

Nie umiem napisać recenzji, nie znam dobrze angielskiego, nie wiem kim jest foxx_x ani Brunsiaczek i nie wnikam –  chciałem tylko powiedzieć na niedzielę, że bardzo spodobał mi się ten odcinek (Black Mirror, Nosedive) oraz jego tłumaczenie.

 

– Dlaczego masz 2.8?
– Zdegradowali mnie za przeklinanie na lotnisku i nałożyli Podwójną Pokutę.
– Jak się czułaś?
– Okropnie.
– Przeklinając?
– Nie wiem, byłam wściekła. I zobacz, jak skończyłam. Ale na ślubie nie będą patrzyć na ocenę. Jestem z panną młodą. Jak prymusom spodoba się mowa, znajdą się na mojej krzywej. Podniosą liczbę punktów, moja średnia znacznie wzrośnie i wszystko się ułoży.
–  Rany, jesteś zupełnie jak ja. Z czasów młodości. Kiedyś miałam 4.6.
–  4.6?
– To był sens mojego życia. Mocno się napociłam, by to osiągnąć. Osiem lat temu mój mąż, Tom, zachorował na raka trzustki, podły skurwysyn. Objawy wystąpiły zbyt późno.
– Tak mi przykro.
– Raczej ci niezręcznie, bo obca osoba mówi o chorobie w rodzinie.
Dałam piątki każdemu lekarzowi, pielęgniarce, doradcy prymusowi. Chuj mi dało to całe pikanie. Rak i tak się rozrastał.
Parę miesięcy później usłyszeliśmy o eksperymentalnej terapii. Bardzo drogiej, przeznaczonej dla wartościowych. Zrobiłam wszystko, by go tam wkręcić. Tom miał 4.3. Oddali jego łóżko komuś z 4.4.
Po jego śmierci postanowiłam, że kładę na to chuja. Mówiłam co chcę i kiedy chcę. Bez wazeliny. Ludziom nie zawsze to odpowiada. Niesamowite, jak szybko wtedy spychają cię na margines. Okazało się, że wielu moich znajomych nie docenia szczerości. Obchodzili się ze mną tak, jakbym nasrała im do śniadania. Ale uczucie było nieziemskie. Cisnęłam tych zjebów. Jakbym zdejmowała za ciasne buty. Serdecznie polecam.

23389779576526100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

ustnik

 

Więc jeśli chodzi o Trumpa – żeby podjąć i natychmiast uciąć ten wątek, bo wszędzie, gdzie nie nadstawię ucha, nadal tylko się trąbi i trąbi o Trumpie – to nie zdziwiłem się wcale, że taka postać została prezydentem USA; nigdy nie lubiłem i nie rozumiałem USA, nie chciałem i nie chciałbym mieć w przyszłości do czynienia z USA, za darmo i za Chiny nie poleciałbym do USA, a ten Trump jest właśnie taki jakie są USA, reprezentuje sobą wszystko to, co charakterystyczne dla USA i pasuje do USA jak ulał.