37281903592600900000000000000000000000000000000000000000000000000000

Jak sporządzić sobie Ciało bez Organów?

CbO sporządzone jest w taki sposób, że zajmować, zaludniać je mogą wyłącznie intensywności. Tylko intensywności przecinają i krążą. CbO nie jest sceną, miejscem, a nawet podłożem, na którym coś by się działo. CbO przepuszcza, przewodzi intensywności, wytwarza je i rozmieszcza w pewnym spatium, które samo ma intensywny, nierozciągły charakter. Nie jest przestrzenią ani nie mieści się w przestrzeni, jest materią zajmującą przestrzeń w danym stopniu – stopniu odpowiadającym wytworzonym intensywnościom. Jest intensywną materią, nieuformowaną, nieuwarstwioną, intensywną matrycą, o intensywności = o, w tym zerze jednak nie ma nic negatywnego, nie istnieją bowiem intensywności negatywne ani przeciwne.

(…)

Chodzi o to, by przysposobić sobie ciało bez organów, tam, gdzie przepływają intensywności, które sprawiają, że znika i „ja”, i inny, nie w imię jakiejś przewyższającej je ogólności, jakiegoś szerszego zasięgu, lecz dzięki osobliwościom, których nie sposób już określić mianem osobowych.

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015, ss. 183-184, 187-188.

793591407804151000000000000000000000000000000000000000000000000000

zsemiotyzuj się!

Nie wystarczy bredzić jak obłąkany. Każdy przypadek wymaga bowiem dokładnej oceny, czy mamy do czynienia z adaptacją jakiejś starej semiotyki, nową odmianą danej semiotyki mieszanej, czy też procesem tworzenia nieznanego jeszcze ustroju. Przykładowo, względnie łatwo jest odrzucić posługiwanie się zaimkiem „ja”, to jednak nie wystarczy, by wykroczyć poza ustój upodmiotowienia. I na odwrót, można nadal posługiwać się „ja” dla zabawy i przyjemności, a należeć już do innego ustroju, w którym zaimki osobowe funkcjonują wyłącznie w charakterze fikcji.

(…)

Przestań! Nudzisz mnie! Eksperymentuj, a nie oznaczaj, nie interpretuj! Znajdź sobie własne miejsca, własne terytorialności, własne deterytorializacje, własny ustrój, własne linie ujścia! Zsemiotyzuj się, zamiast szukać w swym zamkniętym już dzieciństwie i zachodniej semiologii!

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015, ss. 166-167.

7654090467756930000000000000000000000000000000000000000000000

„Spójrzcie, co przydarzyło się małemu Hansowi – psychoanaliza dziecięca w najczystszej postaci: tak długo ŁAMANO JEGO KŁĄCZE, PLAMIONO MAPĘ, odwracano mu ją na właściwą stronę, blokując wszelkie wyjścia, aż sam zapragnął odczuwać wstyd i winę, FOBIĘ (zatarasowano mu kłącze budynku, następnie ulicy, zakorzeniono go w łóżku rodziców, zmuszono do zapuszczenia korzonków w jego własne ciało, zablokowano na profesorze Freudzie). Widać, że Freud bierze pod uwagę mapę małego Hansa, jednakże wyłącznie po to, by nanieść ją na fotografię rodzinną. A spójrzcie, co uczyniła Melanie Klein z geopolitycznymi mapami małego Ryszarda: robi im zdjęcia, wykonuje kalki: przyjmijcie pozę, przesuńcie się wzdłuż osi stadium genetycznego lub przeznaczenia strukturalnego – wasze kłącze zostanie przełamane. Wolno wam będzie żyć i mówić pod warunkiem, że zatka się wszystkie wyjścia. Gdy kłącze zostaje zatkane, udrzewione, wszystko skończone, z pragnienia nic już nie wyniknie, ponieważ pragnienie zawsze porusza się i wytwarza poprzez kłącze”.

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, tłum. S. Królak, P. Laskowski, M. Janik, Warszawa 2015, ss. 15-16.

205697230343233000000000000000000000000

„Lawrence należy do  tych pisarzy, którzy sprawiają nam problem, wzbudzając w nas podziw, ponieważ byli  oni  w stanie powiązać swe pisanie z niebywałymi przypadkami rzeczywistego stawania-się-zwierzęciem. Ale słusznie można postawić Lawrence’owi zarzut: »pańskie żółwie nie są prawdziwe«, on  zaś odpowie: to możliwe, jednak moje stawanie się jest, moje stawanie się jest rzeczywiste, nawet jeśli, a wręcz właśnie dlatego, że nie możecie mnie państwo osądzać, ponieważ jesteście zwykłymi domowymi pieskami…”
.
Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015. 

5358359254990970000000000

„Hofmannsthal, czy raczej lord Chandos, wpada w fascynację wobec konającego »szczurzego ludu«, i to w nim, poprzez niego, w szczelinach jego wzburzonego ja, »zwierzęca du­sza szczerzy zęby wobec potwornego losu«: nie litość, lecz uczestnictwo wbrew naturze. Tak więc rodzi się w nim dziwny imperatyw: albo zaprzestać pisania, albo też pisać jak szczur… Jeśli pisarz jest czarownikiem, to dlatego, że pismo jest stawaniem się, pisać to przenikać obce stawania się, które nie są stawaniem-się-pisarzem, lecz stawaniem-się-szczurem, owadem, wilkiem itd. Należy wyjaśnić dlaczego. Wiele samobójstw pisa­rzy daje się wyjaśnić poprzez tego typu uczestnictwo wbrew naturze. Pi­sarz jest czarownikiem, ponieważ postrzega on zwierzę jako jedyną spo­łeczność, wobec której jest odpowiedzialny. Niemiecki pisarz okresu przedromantycznego, Karl Philipp Moritz, czuje się odpowiedzialny nie tyle wobec umierających cieląt, co wobec cieląt, które umierając wzbu­dzają w nim niewiarygodne uczucie nieznanej Natury – afekt. Ponieważ afekt nie jest osobistym uczuciem, nie jest on już cechą szczególną, lecz realizacją mocy sfory, która strząsa i rozchwiewa ją. Któż nie zna gwał­towności owych zwierzęcych sekwencji, które wyrywają się z człowieka, choćby tylko na chwilę, zmuszając go do skubania swego chleba niczym gryzoń albo przydają jego oczom kociej żółci”.

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015.