293487844467539000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

guglowe trans lacje

sztuka reblogowania
Przyznaję, do sztuki reblogowania początkowo podchodziłem nieufnie, wydawało mi się, iż jest to tylko jeszcze jedna z tych nowoczesnych, powstałych na bazie technologicznego wzmożenia, fundamentalnie korporacyjnych, a więc do niczego niepotrzebnych mi sztuk. Nie ufałem sztuce reblogowania, tak samo jak nie ufałem (i naturalnie nadal nie ufam) każdej nadzorowanej sztuce natychmiastowego reagowania;  sztuce nadpisywania, popisywania, sztuce twarzowości, itd. Przeciwny byłem sztuce reblogowania już w zarodku, broniłem się przed nią jak mogłem (rękami i nogami), jawiła mi się ona jedynie jako narzędzie do przyciągania naszej uwagi w celach, jak to się mówi, ewaluacyjnych tudzież zarobkowych (brudno marketingowych), była dla mnie owa sztuka reblogowania idealną egzemplifikacją nadmiaru, bełkotu, niepotrzebnego mnożenie bytów – jednakże tylko początkowo. Z czasem, kiedy pogrążony w rozpaczy, a więc zrozpaczony, nie znajdując oparcia już w niczym a wydany na pastwę godzin, jąłem, początkowo nieśmiało, z czasem coraz śmielej, uczestniczyć w sztuce reblogowania, zaczynałem powoli rozumieć prawdziwą istotę sztuki reblogowania. Zrozumiałem wówczas, że jedyną godną uwagi sztuką we współczesnym świecie jest właśnie sztuka reblogowania, że nie istnieje żadna inna sztuka, jak tylko sztuka reblogowania, że tylko sztuka reblogowania odzwierciedla fragmentaryczność, chaotyczność i poronność wszelkich naszych działań, i że tylko w sztuce reblogowania, przynajmniej przez chwilę, mogę być każdym, a i każdy przez chwilę może być mną. Sztuka reblogowania, najtrudniesza ze sztuk.
Benno

Wrzuciłem sobie z nudów powyższy tekst w Google translator i zauważyłem ciekawostkę (tak); Google translator chce być kreatywny (nie chce się powtarzać), a przy tym dowcipny:

art of carving
I admit, initially I was distrustful of the art of Gaping, it seemed to me that this is just one of those modern ones, created on the basis of technological intensification, fundamentally corporate, and thus nothing I need to do. I did not trust the art of Rebounding, just as I did not trust (and of course I still do not trust) any supervised art of immediate response; the art of overwriting, showing off, the face art, etc. I was opposed to the art of Bounding already in the bud, I defended myself against it as much as I could (with my arms and legs), it appeared to me only as a tool to attract our attention in evaluation purposes, as they say and profitable (dirty marketing), for me this art of earning was a perfect exemplification of excess, gibberish, unnecessary multiplication of beings – however, only initially. With time, when plunged into despair, and so desperate, finding no support in anything and spent at the mercy of hours, I began to, at first shyly, with time bolder, with time becoming more boldly, to participate in the art of Gaping, I slowly began to understand the true essence of the art of Gaping. I understood then that the only noteworthy art in the modern world is the art of staging, that there is no art other than the art of stunt, that only the art of stunt reflects the fragmentation, chaos and miscarriage of all our activities, and that only in the art of stunt for a moment, I can be anyone, and anyone can be me for a moment. The art of pounding, the hardest of all.

I z powrotem na polskie:

sztuka rzeźbienia
Przyznaję, początkowo nie byłem nieufny wobec sztuki Gaping, wydawało mi się, że to tylko jedna z tych nowoczesnych, stworzona na bazie intensyfikacji technologicznej, zasadniczo korporacyjna, a więc nic, co muszę zrobić. Nie ufałem sztuce Rebounding, tak jak nie ufałem (i oczywiście nadal nie ufam) żadnej nadzorowanej sztuce natychmiastowej reakcji; sztukę nadpisywania, popisywania się, sztukę twarzy itp. Byłem przeciwny sztuce Bounding już w zarodku, broniłem się przed nią tak bardzo, jak mogłem (z rękami i nogami), wydawało mi się to tylko jako narzędzie przyciągania naszej uwagi w celach ewaluacyjnych, jak to się mówi i opłacalne (brudny marketing), ta sztuka zarabiania była dla mnie doskonałym przykładem nadmiaru, bełkotu, niepotrzebnego namnażania istot – jednak tylko początkowo. Z czasem, pogrążony w rozpaczy i tak zdesperowany, nie znajdując w niczym żadnej pomocy i spędzony na łasce godzin, zacząłem nieśmiało, z czasem odważniej, z czasem coraz odważniej, uczestniczyć w sztuce Rany zacząłem rozumieć prawdziwą istotę sztuki Ran. Zrozumiałem wtedy, że jedyną godną uwagi sztuką we współczesnym świecie jest sztuka inscenizacji, że nie ma sztuki poza sztuką kaskaderską, że tylko sztuka kaskaderska odzwierciedla fragmentację, chaos i poronienie wszystkich naszych działań, i że tylko w sztuce kaskaderskiej na chwilę mogę być kimkolwiek, a każdy może być mną przez chwilę. Sztuka walenia, najtrudniejsza ze wszystkich.

 

 


PS
Swoją drogą, przydałoby się tam tak zwane pole wyboru, wskazujące na rodzaj wpisywanego tekstu. Taka podpowiedź od ludzi (wiem, wiem, ucz się sam), by Gogol na bieżąco przyswajał o czym mowa. Czy tłumaczy w tej chwili poezję, tekst literacki, techniczny itp.

PPS
…czy też wypociny.

31392431394769500000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

832040

Trzeba mieć podwójny filtr. Trzeba mieć podwójny filtr, by nie odczytywać bezpośrednio rzeczywistości [emocjonalności] medialnej, a tym samym nie zostać pochwyconym przez rzeczywistość medialną (nie zaplątać się w donikąd prowadzący, ad hoc czy też tam online preparowany dyskurs). Pajęcza sieć, na którą patrzymy pod słońce. Pryzmat. Kropelki rosy.

Nie mieć zdania
Inaczej: nie mieć zdania na temat tego, co się z dnia na dzień wydarza, co próbuje być tu i teraz w centrum zainteresowania.
No może: otrzymywać, powiedzmy raz na kwartał, streszczenie, wyciąg, by mieć (jednak mieć!) ogólne rozeznanie.

(pierwsze pożółkiwania)

„Ktoś, kto nie potrafi powstrzymać zewnętrznego potoku słów, nie będzie niedługo w ogóle w stanie komunikować się z innymi ludźmi. Ktokolwiek straci zdolność do utrzymywania wewnętrznej ciszy, utraci kontakt ze sobą i niedługo w ogóle nie będzie w stanie jasno myśleć”. [T. Metzinger]

1346269

Kiedy się cieszymy, pragniemy, by cieszył się z nami cały świat. Kiedy się smucimy, żądamy, by cały świat pogrążył się w żałobie.

255239891487955000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

17711

Jakie czekają mnie jeszcze sny? Ile tych snów? Rzeczy. Widzialnych, niewidzialnych? Pełny pakiet programów edukacyjno-przyrodniczych nie gwarantuje uspokojenia. Okresy, w których muszę wyrzucać słowa, aby uprzątać głowę, ściany obryzgane alfabetem, wielkie porządki. To, co wpada przez oczy (stado zebr odreagowujące stres na osobniku innego gatunku, zorganizowane, polujące szympansy) perfekcyjnie wycierane szmatką zapomnienia. Brian Cox ma nowy program o PLANETACH.

28657

A w Gdyni, w Gdyni, ach w Gdyni
Jezuici uczą jazdy na rolkach

46368

Wszystkim, co dokładnie przestudiowaliśmy, jesteśmy w końcu rozczarowani. Mechanizm rozkładania i rozpadu, powiedział Reger, to coś, co znajome mi jest już od najmłodszych lat, nie wiedziałem wtedy, że to moje nieszczęście. Nawet Shakespeare, kiedy zajmiemy się nim przez dłuższy czas, studiując go, rozsypuje się na kawałki, jego zdania zaczynają działać nam na nerwy, postaci rozpadają się wcześniej niż dramat, wszystko obracając nam wniwecz, powiedział. I koniec końców w ogóle nie mamy już ze sztuki żadnej przyjemności, tak jak i z życia, nawet jeżeli to coś naturalnego, ponieważ z czasem i tak stracimy naiwność, a wraz z nią i głupotę. Zamiast nich przyswoimy sobie jednak najwyżej nieszczęście, powiedział Reger.

Thomas Bernhard Dawni mistrzowie, przeł. Marek Kędzierski