25269971831926300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Ja już niczego nie muszę pamiętać.

Tych wszystkich chłopaków, którymi byłem, zatrzymanych na skrzyżowaniach, schodach, w windach, przed egzaminem, w pełnym słońcu, we wiatach przystankowych, po gorączce, tych wszystkich chłopaków pokochać mocno i wyznaczyć im miejsce, a nawet trajektorie, i może chciałbym bardziej, żeby to oni żyli dalej tam, każdy na swój sposób, niż ja, tutaj, tak, teraz?

Jesteśmy kształtem obrabianym przez czas. Nie wolno się oburzać na ograniczoność zasobów pamięci.

Reklamy

2278591938635590000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Aa

 

W rodzinie zawsze kłopoty z zębami, od dawien dawna rodzinne kłopoty z zębami, kłopoty dorosłych i kłopoty dzieci, dziedziczenie kłopotów z zębami. Przy obiedzie: jem prawą stroną, to matka, jem lewą, ojciec. Syn nic nie mówi. Siostra: boję się o plomby. Dzień jak co dzień, jestem nad wyraz spokojny, mimo że od piątku kurczą mi się dłonie.
To już nie ręce są.
Torocki.

18526362353047300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

szczypie w język

 

Przez chwilę, ale tylko przez chwilę, miałem ohotę (błąd zamierzony) podać tu coś w formie żartobliwej, prześmiesznej, jednak (na szczęście) w porę powstrzymał mnie strupek. Strupek na łokciu wykryty przez przypadek, przypadkowe muśnięcie palcem zwieńczone wykryciem strupka. Patrząc z drugiej strony, nie wypada mi mówić o czarnej materii, o czarnej baterii ciężkiej i lepkiej od tego, co z niej wycieka.

7076440730967590000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

powrót


Po długiej nieobecności pojawił się ponownie ON, przyjaciel, robaczek zielony przewiewny. Tuż po północy usadowił się był na środku ekranu i przez kilkanaście minut przeglądał ze mną internet. Strony przeskakiwały przed naszymi oczami w zastraszającym tempie, zmieniało się tło, liniały linki, rządził chaos, a on tkwił tam niewzruszony, obojętny.

Więc chyba znów nadchodzi ten okres, kiedy jestem nieszkodliwie otwarty na wrażenia. Wystarczy, że usłyszę teraz jakiś odgłos, zobaczę pomalowaną ławkę, poczuję zapach świeżej farby, dostrzegę kątem oka jak zafaluje firanka.

Kookingu National Agency Area (1981)
Xinbei
Jest charakterystyczną cechą rezydencji z Earl.
Cała parterowa część to sklep (głównie restauracja).
Kookingu National Agency Area (1981)
Xinbei
Jest charakterystyczną cechą rezydencji z Earl.
Cała parterowa część to sklep (głównie restauracja).

link

 

2702959839855470000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

wyjątek

 

Przekonanie, że nakrętka od tubki z żelem powinna działać w ściśle określony sposób – charakterystyczne ułożenie podczas zakręcania; szerszym na dole, węższym na górze. Charakterystyczne dlaczego? bo tak było z klejem i z maścią, od zawsze, i z pastą do zębów, charakterystyczne, bo widziane wielokrotnie na obrazkach (gdyby kazano mu narysować, wyrysowałby w ten sposób). Masa nerwów.

1670521051256650000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

zoom

 

Coraz częściej zdarza mi się myśleć o tym, że wszystko można uzasadnić, wystarczy odpowiednia siła argumentacji, że człowiek to takie uzasadniające zwierzę, które uzasadnia, tylko po to, żeby nie myśleć. Myśląc w ten sposób (żeby nie myśleć, bo boimy się myślenia, wolimy uzasadniać), można nawet, wychodząc od łydki*, uzasadnić sobie istnienie jakiegoś boga.

 


*łydka jest fraktalem człowieka, itd.

21976735970058000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

31 mija

 

I znów to święto. W porę tropnąłem się jednak (ogarnąłem się?), że moja reakcja na nie byłaby teraz kolejnym pustym gestem, charakterystycznym dla mojego układu nerwowo-odpornościowego tikiem, irytującym również coraz bardziej mnie samego samonapędzającym się słowopędnym lejtmotywem wywoływanym rokrocznie przez takie właśnie, a nie inne cykliczne punkty zapalne, do których na zasadzie bodziec-reakcja bezwiednie powraca mój mózg, i dlatego właśnie w tym roku postanowiłem pominąć je milczeniem. Absurdalność wymaga od nas absurdalności. Cóż, takie czasy. Postanawiam zatem zachować cierpliwość i spokój, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, iż od dziecka sutanna działa na mnie jak płachta na byka – i niech tak zostanie. Moją główną cechą jest złośliwość, zaraz potem niewdzięczność, z natury jestem złośliwy, zaraz potem niewdzięczny, a dodatkowo niesłychanie wprost wściekły na otaczające nas od lat realia. Mówiąc jeszcze inaczej, nie chcemy być przecież jak radio Zet dbające dwadzieścia cztery godziny na dobę o podtrzymywanie bełkotliwego, otumaniającego przekazu, gdzie nawet wiadomości (wiadomości radia Zet) co chwila przerywane są wstawkami w rodzaju  t o s ą w i a d o m o ś c i r a d i a Z e t, a to tylko po to, aby zgromadzeni przy odbiornikach nie zasłuchali się aby za bardzo i nie zaczęli za dużo myśleć.

289117532242004000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

20180524

 

Zakładam śmieszne skarpetki, bo tylko takie mam pod ręką (i tak nikt mnie nie widzi), rozpoczynając ten dzień refleksją dotyczącą sposobu funkcjonowania pamięci. Zasypiając byłem niemal pewien – przywiązujemy zbyt dużą wagę do konstytuujących wspomnień, powracamy do nich maniakalnie, upierając się przy tym, iż należą do nas (i tylko do nas), podczas gdy tak naprawdę mogłyby one należeć do dowolnie wybranej, przypadkowej osoby. Czepiamy się jak rzep naszych pierwszych wspomnień, nadajemy im nie wiem jakie znaczenie, nawiązując przy tym do okresu szkolnego, przedszkolnego, przywołując nieustannnie otaczające nas wówczas nieznośne bachory oraz całe grono pedagogiczne, podczas gdy tak naprawdę nie mamy już z nimi wszystkimi od kilkudziesięciu lat nic wspólnego, poza tym, że codziennie do nich powracamy, powodując, że niemal zrastają się z nami, właśnie z nami, a więc z tymi (a nie z innymi), którzy przez przypadek, czy tam ślepe zrządzenie losu, do nich bez przerwy powracają. Jakim trzeba być kretynem, myślę, by zaprojektować tego typu skarpetki, pomarańczowe, z okalającym palce paskiem czerni oraz dodatkowym, biegnącym po ich zewnętrznej stronie a kończącym się nierówno na pięcie.

 

19112681530077700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

nuda

 

Któryż to już raz przyszło mu do głowy, że mógłby wreszcie sprawić sobie tablicę szkolną, najlepiej czarną, najprostszą (w żadnym razie zieloną, magnetyczną, czy lakierowaną). Zawiesiłby ją sobie w najmniejszym pokoju i codziennie, z samego rana, wypisywał skrzypiącą kredą – najpierw: Lekcja (charakterystyczne duże el jak u Ludwika), a następnie: Temat.

W ciągu dnia dbałby o właściwe nawilżenie wielkiej, przypominającej cegłę, gąbki, a wieczorem, przed zaśnięciem, ścierał wszystko z ukontentowaniem.

658276182003137000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

O dynamice snów

.

Problem, który zamierzam dzisiaj poruszyć, dotyczy fenomenu z jakim stajemy twarzą w twarz śniąc. Być może i ja nigdy nie zwróciłbym na niego uwagi, gdyby nie dzisiejszy sen, a właściwie przebudzenie, które nastąpiło nieoczekiwanie podczas fazy REM i pozwoliło mi na obiektywną rejestrację faktów, dając asumpt do poniższych wniosków.

Nie chciałbym w tym miejscu długo rozwodzić się nad samą treścią mego snu, tym bardziej, że zawarte tam informacje zahaczają o wczesny etap dzieciństwa, a więc okresu szczenięcego, banalnie naiwnego, traumatycznego (przeźroczystość już od najwcześniejszych lat, zrywanie metek, skórzanych wszywek przy paskach u spodni, zdzieranie napisów na bluzkach, niechęć do bycia nośnikiem jakiegokolwiek przekazu, zbieranie razów, narażanie się na śmieszność), jaki najlepiej jest zawsze pominąć wymownym wzruszeniem ramion.

Pragnę za to skoncentrować całą uwagę na jednym, jakże znamiennym szczególe, który, gdyby nie wspomniane wcześniej przebudzenie, po prostu by mi umknął. Otóż – i tu proszę o wzmożoną uwagę – dałem się ponieść. Dałem się ponieść w sensie dosłownym i nie. Podczas mego snu, podczas tej wewnątrzsennej obserwacji przemieściłem się, zmieniłem swoje położenie, i, co najważniejsze, niemal bym tego nie zauważył…

Tkwiłem wówczas w zagłębieniu, zaułku, wyłomie klasztornego muru, a może nawet w krużganku, gdzie znalazłem się, ponieważ nie chciałem uczestniczyć w procesji. Nawiasem mówiąc, było to miejsce idealne, całkowicie odosobnione, wnęka, zacisze, gdzie w całkowitym spokoju mogłem oddawać się przemyśleniom, zajmować rozważaniami typu: każdy cierpi, człowiek na księżycu, wspominać nocne pływanie, nie widząc całego zamieszania, a i sam nie będąc w tym czasie obserwowanym. Moja ucieczka z procesji, bardzo typowa dla okresu dojrzewania, o którym również nie zamierzam powiedzieć tu ani słowa, dawała mi komfort. Przebywając tam, czułem się świetnie, oddychałem pełną piersią, w spokoju oddawałem się przemyśleniom, przez cały czas mając na oku maszerującą procesję.

Dopiero po przebudzeniu zdałem sobie sprawę, że w czasie, gdy oddawałem się przemyśleniom, nie mogłem znajdować się przecież w zaułku (nie mogłem być spokojny), w przeciwnym razie (gdybym się był znajdował) nie mógłbym mieć na oku maszerującej procesji. Zmieniło się moje położenie, a ja nie zdziwiłem się wcale, czyż to nie dziwne?

Gdybym się nie przebudził, nie odkryłbym prawdy.

 

PS

Powyższe uwagi spisałem przed południem. Po południu przyszło mi naraz do głowy, że mogę przecież rozrysować całe zagadnienie, posłużyć się Paintem. Posługuję się zatem:

5

 

Elipsa symbolizuje procesję, mała czarna kropka we wnęce to naturalnie ja.

Ukryty w krużganku przed wzrokiem procesji czuję się bezpiecznie.

Mogę w spokoju oddawać się rozważaniom.

 

I drugi:

 

6
Proszę zwrócić uwagę na przemieszczenie małej czarnej kropki (mnie), które umknęło mi podczas snu. Teraz mam przed sobą elipsę (procesję) i muszę się do niej niestety ustosunkowywać.

Nie mam możliwości ucieczki ani przejścia.

Nie dość, że nastąpiło przeoczone we śnie przemieszczenie, zniknął również zaciszny krużganek.