768361152100959000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

9 lutego (słoneczko)

Na polskiej wsi śmierdzi palonymi śmieciami. Z kominów nieustannie wydobywa się dym palonego plastiku, kartonu, nieprzetrawionej żywności, niewiadomoczego. Tak właśnie wygląda sąsiedzka segregacja wspierana dumnie przez zmowę milczenia. Markowe towary z Chin masowo dowożone kurierami, pewnie nawet nierozpakowywane, ładowane razem z opakowaniami prosto do pieca. Musimy pamiętać: najbardziej zanieczyszczone powietrze jest na wsi (nie w mieście). Globalne ocieplenie powinno wykończyć polską wieś w pierwszej kolejności.

Zauważyłem, że z nieistniejącej zimy ostał się jeno jeden (słownie: jeden) liść uparty i pomarszczony. Pierwsze słowa, jakie dzisiaj rano wygenerował mój mózg, brzmiały:
To dobry znak.

10 lutego (grad)

Chęć życia starych ludzi i zniechęcenie ich dzieci (ludzi w kwiecie wieku). Stare dzieci powinny mieć możliwość oddania starym ludziom (ich rodzicom) reszty swojego życia (scedowania).


PS
Od 9 do 12 lutego, corocznie i hucznie, na całym świecie powinien być obchodzony Tydzień Bernhardowski.

11 lutego (wiatr)

Po co oglądać cały film. Wystarczy zobaczyć zwiastun.

12 lutego

Nie jestem w ogóle amatorem spacerów, nie jestem też przyjacielem natury ani jej znawcą. Ale z przyjaciółmi zawsze chodzę na spacery i to tak, że myślą, iż jestem amatorem spacerów tudzież przyjacielem i znawcą natury. Ja natury w ogóle nie znam i jej nienawidzę, gdyż mnie zabija. Żyję na łonie natury tylko dlatego, że lekarze powiedzieli mi, że chcąc przeżyć muszę żyć na łonie natury, z żadnego innego powodu. W rzeczywistości jednak uwielbiam wszystko z wyjątkiem natury, gdyż z naturą jest mi nieswojo, na własnym ciele i na własnej duszy poznałem bowiem jej złośliwość i nieprzejednanie, ponieważ zaś jej piękno rozpatruję zawsze tylko razem z jej złośliwością i nieprzejednaniem, lękam się jej i unikam, jak tylko mogę. Jestem człowiekiem miasta, a z istnieniem natury godzę się tylko w takim stopniu, w jakim muszę, taka jest prawda. Przyjmuję do wiadomości. Toleruję.

Thomas Bernhard Bratanek Wittgensteina, przeł. Marek Kędzierski

69283081864224700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

chybiano [2019]

wieszak drewniany, firany podpinane, torba reklamowa płaska z krótkimi uszami, drzwi jakie, leże po angielsku, co oznaczają równe godziny, opowiadania z pieprzykiem, lysty, prychająca istota, bijące się zające*, maszyna na łydki, ulewanie serkiem, ulewanie nosem, nawóz jaki, psy złączone tyłkami, w jakiej kolejności oglądać szybkich i wściekłych

*niewystarczające, oznaczającego, poprzedzającego, rozsadzającego, wystarczające, odstręczające


1836311903

prezently

Chciałbym chodzić boso, ale nie mogę chodzić boso, strasznie marzną mi stopy. To samo z rękami rękoma, najchętniej chodziłbym przez cały rok w rękawiczkach, ale nie mam w sobie aż tyle odwagi, by przez cały rok chodzić w rękawiczkach. Spoglądam na nowego Bernharda. Ustawiłem go sobie trochę wyżej, nad głową. Przytakuje.

 

10108265416152500000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

22 listopada

Cieszy mnie nowa kolorystyka strony.

 

24 listopada

Dowiedziałem się niedawno, że w pewnym polskim banku zliczane są uśmiechy; i to zarówno klientów, jak i pracowników. Jeden uśmiech klienta to grosz dla potrzebujących, pracownik swoje punkty zgromadzone za uśmiechy może wymienić na nagrody.  Stanowiska obsługi wyposażone w najnowsze rozwiązania technologiczne pozwalające zliczać uśmiechy oznaczone są żółtym balonem.

W związku z powyższym przypomniałem sobie sen, jaki miałem w marcu 2017 roku.

 

26 listopada

Kilka dodatkowych słów w celu zachowania porządku.