3573738143885560000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

pierwszy stopień

 

Zauważyłem, że nie ma we mnie zupełnie ciekawości ludzi. Zupełnie mnie nie interesują. Wczoraj, przed zaśnięciem, przypomniałem sobie szereg sytuacji (uszeregowanych w szereg) takich jak; jazda samochodem z nieznajomą osobą (ktoś znany komuś, kogo znam, z kim muszę gdzieś dojechać), kilkudziesięciominutowe przebywanie z kimś sam na sam we wspólnym pomieszczeniu (na przykład w poczekalni u wszystko jedno kogo), a także inne tego typu, najczęściej jednak spod znaku tzw. towarzysz podróży. We wszystkich tego typu sytuacjach dobrze wychowany człowiek skazany na czasowe towarzystwo innego człowieka zapytałby tego drugiego o coś, o cokolwiek, zainteresowałby się jego losem, normalnie, grzecznościowo, po ludzku, a ja nie pytałem. Nie pytałem, ponieważ wcale mnie to nie interesowało. Zazwyczaj zapadało tak zwane kłopotliwe milczenie.

Zastanawiając się nad tym fenomenem, doszedłem w końcu do wniosku, iż nie pytałem z dwóch podstawowych powodów: po pierwsze – ich historie byłyby historiami typowymi, mogącymi przydarzyć się dowolnie wybranej osobie (rozrzut statystyczny), a to, że my znaleźliśmy się dokładnie w jednym miejscu i czasie, nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia, po drugie – nie pytałem, ponieważ wiedziałem, iż każde moje pytanie byłoby fałszywe, nie zadawałem pytań ponieważ przeczuwałem, że już po pierwszym zadanym pytaniu wylezie na wierzch fałsz zadającego pytanie, bo przecież widać od razu, że nie ma we mnie zupełnie ciekawości ludzi.

Reklamy

322243767409511000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Niejednokrotnie przyłapywałem się na tym, że coś, co jednego dnia wydawało mi się pełne znaczenia i sensu, drugiego było dla mnie już tylko niedorzecznością.

Fífill

 

 

Myśl, owszem, ciekawa… ciekawa myśl… Szkoda że niezbyt jest nowa, bo to już Sartoriusz powiedział w swoich Bukolikach:

„Również, a nawet zwłaszcza to, co sam kiedyś napisałem, było dla mnie już niezrozumiałe. Stale nawiedzała mnie myśl, że to czy inne zdanie jest tylko pozornie czymś sensownym, a naprawdę co najwyżej jakąś protezą, wykwitem naszej ignorancji, nieporadnym organem, którym, jak niektóre rośliny i zwierzęta morskie swoimi antenami, na ślepo wymacujemy otaczającą nas ciemność”.

W.G. Sebald Austerlitz, tłum. M. Łukasiewicz

link

123086166487618000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

kolos z RODO

 

Jesteśmy  śmiesznie ograniczeni naszymi „ja” wykształcanymi w z góry ustalonym porządku, jesteśmy ograniczeni dziedzictwem, nabytym doświadczeniem, zespołem ugruntowanych przekonań, przychylnym otoczeniem, tak zwanym światopoglądem. Boimy się wskoczyć w czyjeś buty, i nagle, gdy przyjdzie nam na to (a jakże) ochota, z tych butów wyskoczyć. Kurczowo trzymamy się naszych „ja”, bo tak jest wygodnie. Jest tak, jakby przestarzały komputer bał się rozbudowy pamięci. Zrozumiał to Borges znużony, co nie chciał być więcej Borgesem.

11098672708526900000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

19 sierpnia

 

Lubiłem patrzeć jak kładą asfalt. Podchodziłem najbliżej jak tylko się dało, by poczuć żar. Lubiłem zapach świeżo kładzionego asfaltu, idealną błyszczącą wyrównującą stal walca, postęp, krzątaninę robotników. Wydawało mi się, że wystarczy zaasfaltować cały świat, a wszystko będzie odtąd proste i gładkie.

618507831590667000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

clonnad

 

Oglądam stare seriale nieoglądane latami typu Robin Hood, poszukując archetypicznych twarzy, o których z pewnością zapomniałem, a które na pewno gdzieś tam głęboko i dawno utkwiły sobie w mej nieświadomości, i teraz często (podczas gdy ja nie zdaję sobie nawet z tego sprawy) nakładają się na te, które oglądam współcześnie, wywołując określony efekt.

146009892871389000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

drobne różnice


.

A proszę uprzejmie (zawsze miałem problem, czy pisze się uprzejmie czy uprzejmnie) zwrócić uwagę na różnice. Taki program edukacyjny (w cudzysłowie) Discovery Science, naturalnie amerykański, gdzie lecą megaładunki, teorie spiskowe, kosmici, gadające, oceniające, wyrażające swoją opinię korpusy, cuda niewidy i legendy o pochowanym złocie. A taka skromna edukacyjna stacja telewizyjna przeznaczona dla dzieci i młodzieży Da Vinci Learning założona przez Ferdynanda Habsburga, stryjecznego wnuka ostatniego cesarza Austro-Węgier Karola I Habsburga, gdzie – wbrew temu co też tam już sobie sądzimy – napotykamy wartościowe, a więc poważne programy tworzone przez profesjonalistów (matematyka – profesor Marcus du Sautoy!, fizyka – profesor Jim Al-Khalili!), z których dowiadujemy się tak wiele o realnym świecie, w których natychmiast dostrzegamy szacunek dla inteligencji widza.

55770816383139700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

4 sierpnia

 

W stosunku do nowo poznanych osób trzeba od razu ustawić jak najwięcej znaków ostrzegających przed wejściem na nasze terytorium. Od razu, bezpardonowo lub jak kto woli bezwzględnie porozstawiać, tam gdzie tylko uznamy to za wymagane, znaki ostrzegawcze. Nie bacząc na tak zwane względy natury ludzkiej tudzież konsekwencje, rozmieścić w strategicznych punktach Mego walące już z daleka w oczy znaki zakazu wjazdu, poruszania, odezwania słowem (żadnych znaków zapytania).

21302556278029900000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

kotor

 

Wyrastał jak spod ziemi, siadywał na brzegu ścieżki i patrzył głęboko w oczy. Żal o coś? Skarga? Protest? Zapominałem o nim na długie miesiące, prawdopodobnie zawsze musiały nadejść najbardziej upalne dni, by pojawił się ponownie. Zawsze w tym samym miejscu i w tym samym wieku, ile mógł mieć? – zawsze tyle samo, niedużo. Czarny, cierpliwy, między klonem a śmietnikiem, ukazywał się wtedy, kiedy nie miałem już siły, w tym samym miejscu, w tej samej pozie (przednie łapki złączone), w jego zachowaniu ukryta była niema groźba, że jeśli tylko zachce, zaraz udrapnie albo przebiegnie mi drogę.

Na ścianie śmietnika, od strony ścieżki, namalowałem mu portret, żeby już nie zapomnieć.

 


Jeszcze nie tak dawno stałem przed tym opowiadaniem z niewytłumaczalnym uczuciem czegoś na kształt rysującego się coraz wyraźniej rozwiązania, wyjaśnienia, zastanawiałem się nad kontynuacją, rozważałem w którą pójść stronę, widziałem tyle możliwości. Z tego co usłyszałem; w domu nerwowość M., spowodowana po części jakimiś narzucanymi sobie w celu zagłuszania myśli dodatkowymi pracami (wywrócona drabinka), po części ich pobytem (drugi tydzień), a po części upałem.

733699527799930000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

mleko


Chcesz być mleko? Ogranicz papierowe książki, powieś trzy ściereczki.
Niechaj pierwsza ściereczka symbolizuje to, czego nienawidzisz,
na przykład krawat, mężczyznę w krawacie, faceta, który posuwa się
do zakładania krawata (nigdy nie ufałeś facetom w krawatach), proste.
Drugą wystaw na widok, na Wspólnej, ku przestrodze, niech wiedzą,
że masz w dupie ich banki, pranki, mody, obmowy i przemowy,
wszystkie frakcje i podkomisje, medialne peregrynacje ciał,
cały ten szum na bruk ulicy, dzięki któremu mogą czuć się ważni.
Trzecia ściereczka, najmniejsza, niechaj ci służy do ocierania potu.

25269971831926300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Ja już niczego nie muszę pamiętać.

Tych wszystkich chłopaków, którymi byłem, zatrzymanych na skrzyżowaniach, schodach, w windach, przed egzaminem, w pełnym słońcu, we wiatach przystankowych, po gorączce, tych wszystkich chłopaków pokochać mocno i wyznaczyć im miejsce, a nawet trajektorie, i może chciałbym bardziej, żeby to oni żyli dalej tam, każdy na swój sposób, niż ja, tutaj, tak, teraz?

Jesteśmy kształtem obrabianym przez czas. Nie wolno się oburzać na ograniczoność zasobów pamięci.

2278591938635590000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Aa

 

W rodzinie zawsze kłopoty z zębami, od dawien dawna rodzinne kłopoty z zębami, kłopoty dorosłych i kłopoty dzieci, dziedziczenie kłopotów z zębami. Przy obiedzie: jem prawą stroną, to matka, jem lewą, ojciec. Syn nic nie mówi. Siostra: boję się o plomby. Dzień jak co dzień, jestem nad wyraz spokojny, mimo że od piątku kurczą mi się dłonie.
To już nie ręce są.
Torocki.

18526362353047300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

szczypie w język

 

Przez chwilę, ale tylko przez chwilę, miałem ohotę (błąd zamierzony) podać tu coś w formie żartobliwej, prześmiesznej, jednak (na szczęście) w porę powstrzymał mnie strupek. Strupek na łokciu wykryty przez przypadek, przypadkowe muśnięcie palcem zwieńczone wykryciem strupka. Patrząc z drugiej strony, nie wypada mi mówić o czarnej materii, o czarnej baterii ciężkiej i lepkiej od tego, co z niej wycieka.