3357838382244520000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

610

W krytycznych okolicznościach życia uciekałem się niekiedy do pewnego rodzaju telemancji, której wedle swej najlepszej wiedzy byłem wynalazcą. Średniowieczni rycerze, a w późniejszych czasach purytanie z Nowej Anglii, kiedy mieli podjąć jakąś trudną decyzję, otwierali Biblię w przypadkowym miejscu, kładli palec w równie przypadkowym miejscu na stronie i starali się zinterpretować wskazany werset, podejmując decyzję zgodnie z boskimi zaleceniami. Ja natomiast włączałem telewizor w sposób absolutnie przypadkowy (bez wybierania kanału, tylko naciskając ON) i starałem się zinterpretować przekazywane mi obrazy.

Michel Houellebecq Serotonina, przeł. Beata Geppert

987

Bo zawsze to będzie wojna młodego ze starym, to, co jest młode, ignoruje stare, a kiedy samo staje się stare, nienawidzi młodego właśnie za ignorancję. Młode i żywiołowe, niemądre i naturalne. Stare, skostniałe, gnuśne, wykrzywione.

1597

wokalistka/wokalista – osoba, która nie ma nic do powiedzenia

2584

Zaczynam już śmierdzieć starym mężczyzną.

Reklamy

2075258248956070000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

apokaliptycznie

.
I cóż mam teraz począć z myślą, że nawet wysłanie głupiego e-maila wiąże się z dodatkową emisją CO2?

dziś przeczytane

 

Przy okazji, przypomniał mi się Gombro sprzed ponad pół wieku:

„Czemuż nie są w stanie dostrzec faktu najważniejszego – że podczas dyskusji wciąż przybywa ludzi? Jakiż bies nieuzasadnionej niechęci nie pozwala im zdać sobie sprawy z ilości? Powiedzcież, na cóż zdadzą się wam najsprawiedliwsze ustroje i najwłaściwszy podział dóbr, jeśli tymczasem sąsiadka rozmnoży się w dwanaścioro, kretyn z parteru zrobi babie swojej sześcioro, a na pierwszym piętrze z dwojga urodzi się osiem?”.

Dziennik 1961-1969

 

PS

Kto chce, sam może sobie sprawdzić tempo przyrostu ludności świata.

5782429783698790000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

achtetendencje

 

Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, nie podejmowałem jej nigdy, gdyż niesłychanie wprost przerażał mnie profesjonalizm w ubiorze jeżdżących na rowerze, biegających, czy nawet spacerujących, którzy, czego od zawsze byłem naocznym świadkiem, jak jeden mąż natychmiast dostosowywali się do aktualnie panujących trendów. Ta powszechna, jakże typowa dla wszelkiej działalności ludzkiej uniformizacja odstręczała mnie na dobre od podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Wszędzie, gdzie w grę wchodziły najpospolitsze, najbanalniejsze sprawy indywidualnej kondycji ludzkiej, dotyczące, tak jak choćby w tym wypadku, utrzymywania na jako takim poziomie tężyzny fizycznej, zawsze pojawiały się trendy, srendy, pędy, tendencje napędzane przez przebiegły kapitalizm, a skwapliwie podchwytywane przez niczego nieświadome, dążące do bezpiecznej unifikacji masy. Dlaczego nie porcięta, buty z czterema paskami, kaszkiet? – zapytywałem.

 

link

6859356963880480000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

więcej o barbarzyńcach

 

Bezustannie zdawać sobie sprawę z tego, że jesteśmy uwstecznieni w stosunku do tych, którzy przyjdą po nas, którzy właśnie tak nas będą postrzegali, tak jak uwstecznieni wydają nam się ludzie, którzy żyli w wieku XIX, nie wspominając już o prehistorii. Ewolucja, postęp wiedzy, technologia; czegokolwiek byśmy TERAZ nie powiedzieli, JUŻ jesteśmy uwstecznieni, i wstydzimy się do tego przyznać.

243725736716855000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

10/11 czerwca

 

Krukowate ożywiają się rankami. Obsiadają wierzchołki. Kraczą. Przekrzykują się. Znaczą teren. I tak niemal do południa, póki słońce nie rozpędzi towarzystwa. Po południu w środku robi się duszno. Pierzchną usta. Pocą się stopy. Żadna czynność nie podlega negocjacji. Pozostają krótkie noce, intensywne w swej jałowości.

Czy jeszcze czegoś poszukuję? Wydaje mi się, że nie, że już wszystko znalazłem. To, co było porozrzucane, wielokrotnie odnajdywałem, porządkowałem, składałem, ładnie to ujmując, w całość, by za chwilę rozrzucić, pogubić.