871347450517368000000000000000000000000

Pierwszy opis bloga znajdujemy oczywiście u Salingera:

Znalazłszy się w pokoju, ledwie rzucił wkoło okiem. Natychmiast odwrócił się twarzą do płyty, niegdyś śnieżnobiałej, przybitej bezpośrednio na wewnętrznej stronie drzwi. Była to płyta ogromnych rozmiarów, prawie tej samej długości i szerokości, co same drzwi. Można było bez trudu uwierzyć, że kiedyś ta biel, ta wielka gładka płaszczyzna głośno i żałośnie wołała o tusz i wykaligrafowane litery. Jeśli tak, to wołała nie na próżno. Cała jej powierzchnia została pokryta czterema dość imponująco ozdobnymi kolumnami cytatów z rozmaitych dzieł literatury światowej. Litery były maleńkie, ale czarne jak węgiel i doskonale czytelne, chociaż niekiedy fantastyczne w rysunku, pisma nie szpeciły nigdzie kleksy ani poprawki. Robotę wykonano czysto nie zaniedbując precyzji nawet u samego dołu płyty, tuz nad progiem, mimo że dwaj kopiści musieli niewątpliwie pracować na zmianę leżąc na brzuchach. Nie próbowali wcale uporządkować cytatów wedle autorów lub jakichkolwiek innych kryteriów. Toteż lektura tekstu od górnego wiersza aż do najniższego, kolumna za kolumną, przypominała niejako przechadzkę po salach jakiegoś punktu ratunkowego zorganizowanego doraźnie na zalanym przez powódź terenie, gdzie na przykład Pascal bez obrazy cnoty dzieliłby łóżko z Emily Dickinson a szczoteczki do zębów Tomasza à Kempis i Baudelaire’a sąsiadowałby z sobą zgodnie na jednej półce.(…)

To się lubiło zdarzać.
M a r e k  A u r e l i u s z

O ślimaku, Wspinaj się na górę Fudżi, Ale powoli, powoli.
I s s a
(…)

Wątek miłosny i jego kulminacyjny moment wprowadzimy, gdy dwie nie znające się przedtem osoby, mężczyzna i kobieta, nawiążą rozmowę w pociągu wracając na wschód. – A więc – powiedziała pani Croot, bo ona to była – co pan myśli o Wielkim Kanionie? – Niezły parów – rzekł współtowarzysz podróży. – Jakże zabawnie pan to określił! – powiedziała pani Croot. – A teraz niech mi pan coś zagra.
R i n g  L a r d n e r „Jak pisać opowiadania”

(…)

„Czy nie chce się pan do nas przyłączyć?” – zapytał mnie niedawno pewien znajomy, gdy siedziałem sam po północy w pustej już prawie kawiarni. „Nie, nie chcę” – odpowiedziałem.
K a f k a

Szczęście przebywania wśród ludzi.
K a f k a

J.D. Salinger „Franny i Zooey”, tłum. Maria Skibniewska, Czytelnik, Warszawa 1966, ss. 212-215.