2920237824067620000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

ono drzewo

 

Idea reinkarnacji od początku wydawała mi się równie przerażająca, co idea nieba. Nie chciałabym pojawić się ponownie. Ani tu, ani gdziekolwiek indziej. Pod żadną postacią. Wiele bym dała, by tak się nie stało. Lecz jeśli już musiałabym wybierać, czym chciałabym zostać po śmierci, to wybrałabym właśnie drzewo.

Drzewo jest

Na drzewo nikt nie patrzy, nikt nie zwraca na nie uwagi, ludzi nie interesuje to, co codziennie, pozornie pod taką samą postacią, tkwi w tym samym miejscu.

Drzewo znosi kaprysy pogody, ze spokojem przyjmuje zmienność pór roku, mrozy, zawieje, deszcze, anomalie.

Ptaki różnorodne, różne gatunki ptaków, wiją w konarach drzewa gniazda, wydziobują korę, zanieczyszczają je odchodami (to naturalne – mają do tego prawo).

Drzewo drążą korniki. Wirusy, bakterie i grzyby wywołują choroby drzewa, psy je obsikują (w przeciwieństwie do mężczyzn – mają do tego prawo).

Ludzie wyżywają się na drzewie, kopią je, nacinają, zdobią na swój gust.

Gałęzie drzewa bez protestu uginają się pod naporem śniegu, na najsilniejszych konarach od czasu do czasu wyrastają wisielcy, wisielczynie.

Cierpliwość z jaką drzewo przyjmuje ciosy drwali z ich siekierami, piłami, harwesterami.

Pień, pniak, karpa, karcz – jakkolwiek by je nie nazywać, drzewo istnieje do samego końca.

A kiedy drzewa już nie ma, gdy w miejscu drzewa rośnie beton, kiedy zostaje po nim puste miejsce, to wtedy dopiero wspomina się z rzadka, że tu, w tym miejscu, było jakieś drzewo.

Reklamy

21302556278029900000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

kotor

 

Wyrastał jak spod ziemi, siadywał na brzegu ścieżki i patrzył głęboko w oczy. Żal o coś? Skarga? Protest? Zapominałem o nim na długie miesiące, prawdopodobnie zawsze musiały nadejść najbardziej upalne dni, by pojawił się ponownie. Zawsze w tym samym miejscu i w tym samym wieku, ile mógł mieć? – zawsze tyle samo, niedużo. Czarny, cierpliwy, między klonem a śmietnikiem, ukazywał się wtedy, kiedy nie miałem już siły, w tym samym miejscu, w tej samej pozie (przednie łapki złączone), w jego zachowaniu ukryta była niema groźba, że jeśli tylko zachce, zaraz udrapnie albo przebiegnie mi drogę.

Na ścianie śmietnika, od strony ścieżki, namalowałem mu portret, żeby już nie zapomnieć.

 


Jeszcze nie tak dawno stałem przed tym opowiadaniem z niewytłumaczalnym uczuciem czegoś na kształt rysującego się coraz wyraźniej rozwiązania, wyjaśnienia, zastanawiałem się nad kontynuacją, rozważałem w którą pójść stronę, widziałem tyle możliwości. Z tego co usłyszałem; w domu nerwowość M., spowodowana po części jakimiś narzucanymi sobie w celu zagłuszania myśli dodatkowymi pracami (wywrócona drabinka), po części ich pobytem (drugi tydzień), a po części upałem.

733699527799930000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

mleko


Chcesz być mleko? Ogranicz papierowe książki, powieś trzy ściereczki.
Niechaj pierwsza ściereczka symbolizuje to, czego nienawidzisz,
na przykład krawat, mężczyznę w krawacie, faceta, który posuwa się
do zakładania krawata (nigdy nie ufałeś facetom w krawatach), proste.
Drugą wystaw na widok, na Wspólnej, ku przestrodze, niech wiedzą,
że masz w dupie ich banki, pranki, mody, obmowy i przemowy,
wszystkie frakcje i podkomisje, medialne peregrynacje ciał,
cały ten szum na bruk ulicy, dzięki któremu mogą czuć się ważni.
Trzecia ściereczka, najmniejsza, niechaj ci służy do ocierania potu.