8521255754974770000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

u mnie nic się nie zmieniło

 

trzy wierszyki sprzed dekady (w tym jeden z rażącym błędem):

 

SIEDZĄC W CIEMNOŚCI

Nic ostatecznego. W sąsiednim pokoju

Na przemian rozbłyskuje i gaśnie

Ekran telewizora starej marki.

Połykam magnez. W Japonii od dawna

Nie ma już Basho. Nikt nie spojrzy łagodnie,

Nie klaśnie. W Kanadzie Robertson Davies

Nie napisze czwartej części „Trylogii deptfordzkiej”.

Islandii też nie ma w mediach. Popiół na ustach

I na podłodze. Przesuwam palce. Gaszę.

Za oknem stukot dziecięcego rowerka.

Dodatkowe kółka nie dotykają równocześnie

Powierzchni chodnika. Mógłbym. I jeszcze tamto.

Na przykład kolacja. Dlaczego nie robię kolacji.

Migotanie. Zapewne kreskówki. Nie. To raczej

Reklama. Jest głośniej niż zazwyczaj.

 

OBRAZ

piekło mojego ciała

na ziemi niczyjej

i słowa nie potrafią

jak to powiedzieć

gdy ogień

 

jestem siedliskiem zarazy

powinienem goreć

Joanno Giordano Palaku

usta wypełnione popiołem

 

przechodzę na inne pole

szczury rozbiegają się

na horyzonty

siadają na grzędach

w kucki

 

ENTROPIA

miara nieuporządkowania układu

jest być może

najwłaściwszą z miar

najszczerszą

aż do rozpuku

 

26463782426792400000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

4 grudnia

Dużą przyjemność, szczególnie przed snem, sprawia mi ostatnio odsłuchiwanie podkastów (nie podkreślaj!) okołomuzycznych (nie podkreślaj!) z przerywnikami w postaci języka francuskiego, ponieważ nic nie rozumiem, melodia tego języka jest zaś, jak ogólnie wiadomo, naturalnie ładna.

Umieć siebie podsumowywać na każdym etapie wyzerowywania to nieosiągalna dla mnie niedościgniona taka umiejętność. Beztrosko umieć. Od niechcenia. Umieć w kilku słowach albo w kilku zdaniach. I nic więcej nie dodawać.

 

bez tytułu

„Unfolding Time Studies in Temporality in Twentieth Century Music. Collected Writings of the Orpheus Institute”

do posłuchania

31392431394769500000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

832040

Trzeba mieć podwójny filtr. Trzeba mieć podwójny filtr, by nie odczytywać bezpośrednio rzeczywistości [emocjonalności] medialnej, a tym samym nie zostać pochwyconym przez rzeczywistość medialną (nie zaplątać się w donikąd prowadzący, ad hoc czy też tam online preparowany dyskurs). Pajęcza sieć, na którą patrzymy pod słońce. Pryzmat. Kropelki rosy.

Nie mieć zdania
Inaczej: nie mieć zdania na temat tego, co się z dnia na dzień wydarza, co próbuje być tu i teraz w centrum zainteresowania.
No może: otrzymywać, powiedzmy raz na kwartał, streszczenie, wyciąg, by mieć (jednak mieć!) ogólne rozeznanie.

(pierwsze pożółkiwania)

„Ktoś, kto nie potrafi powstrzymać zewnętrznego potoku słów, nie będzie niedługo w ogóle w stanie komunikować się z innymi ludźmi. Ktokolwiek straci zdolność do utrzymywania wewnętrznej ciszy, utraci kontakt ze sobą i niedługo w ogóle nie będzie w stanie jasno myśleć”. [T. Metzinger]

1346269

Kiedy się cieszymy, pragniemy, by cieszył się z nami cały świat. Kiedy się smucimy, żądamy, by cały świat pogrążył się w żałobie.