317445252231252000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

20 listo(pada)

 

Zapisać że pierwszy śnieg. Ogólne, mające wpływ na wszystkich i atmosferyczne w pierwszej kolejności.

Reklamy

17690617586683000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

lubię, nie cierpię

 

Lubię ten poranny stan, kiedy jestem sam na sam ze sobą. I już w południe siebie zdradzam i lecę z tym do ludzi, by im o tym opowiedzieć, by do końca dnia czuć do siebie odrazę. Ze wszystkim zawsze leciałem do ludzi i zawsze wracałem od nich z, jak to się mówi, podkulonym ogonem. Cieszyłem się swoją samotnością tylko do pewnego momentu, w pewnym momencie jednak ta moja samotność zaczynała mnie przerażać i to do tego stopnia, że nie wytrzymywałem już dłużej tej mojej ulubionej samotności i leciałem z nią do ludzi, i za każdym razem wracałem od ludzi z podkulonym ogonem.

Wszystko było potrzebne. Dzisiejszy żal nie jest od tego wyjątkiem.

2581026321725800000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

tygrys afrykański

 

Banalność zła, myślę, patrząc na młodzieńca z hiszpańską bródką występującego w reklamie* ubezpieczenia dla seniorów. To, w jaki sposób wypowiada wyuczone zdania. To, jak układa dłonie, rozcapierza palce. Przekonuje. Zachęca. Jest coś diabolicznego w jego postawie, w jego zapale, w tej mowie ciała wciśniętej w umiarkowanie szykowny, stosownie prążkowany garnitur. Uśmiecha się uśmiechem wiodącej pasty do zębów. Rozsadza go energia pochodząca z napoju energetycznego.

 


*o mały włos nie obejrzałbym tej reklamy… traf chciał, że znów skusiłem się na program przyrodniczy, z którego natychmiast musiałem się ewakuować, normalnie Lobster, zdążyłem zauważyć jeszcze jak maleńki gronostaj rzuca się na królika i przegryza mu żyłę szyjną, dlatego w porę przełączyłem.

2244661544603470000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

A może moja odraza do kanałów przyrodniczych ma swe źródło w ogólnej odrazie, jaką odczuwam w stosunku do mediów? Może kanały przyrodnicze idą tą samą drogą, gonią za sensacją, pokazują tylko to, co jest gwałtowne, szokujące (zagryzanie, kopulacja, walka o terytorium), prą po najmniejszej linii oporu? Mówię o tym, biorąc na świadka czarnego żuczka z długaśnymi czułkami, którego zauważyłem po południu na nasłonecznionej ścianie baraku, a któremu przypatrywałem się przez dłuższy czas, zachwycając się jego, przerywaną jedynie drobieniem kroków lub lizaniem odnóży, cudownie monotonną egzystencją.

22334640661774000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

mucha

Dlaczego mucha tak mnie irytuje? Czy dlatego, że jej reakcje są takie szybkie, zdecydowanie szybsze od moich? Jej perfekcyjne reakcje wynikają z dokładnych obliczeń jej maleńkiego móżdżku, a więc ośmieszają mój przerośnięty ludzki mózg, stąd irytacja. Za każdym razem wiedziała więcej, obliczała sprawniej, dokładnie przewidywała mój kolejny ruch, i, co więcej, zmuszony byłem zużytkować na nią znaczną porcję energii.

link

2388987100892080000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

algorytmy

Włochy Urugwaj. Białe niebo obserwowane z podłogi, fałda niebieskiego przeświecająca przez chmury, oko w załamaniu futryny. Trzy wielkie komary chaotyczne, obijające się o szybę. Jedyny cel – dostać się do środka, do mnie. Mecz towarzyski rozgrywany w Nicei, komentator tłumaczy, że miejsce wybrano nieprzypadkowo, tutaj w 1807 roku, a więc 110 lat temu urodził się Giuseppe Garibaldi, postać na trwale związana z historią obydwu krajów. W siódmej minucie Gimenez strzela bramkę  samobójczą.

Podobno to samice są wielkie i nie gryzą, skąd więc ta zaciekłość, od do, żądza krwi, bezgłośne uderzenia w szybę. Najpierw ekran przedzielony zostaje na pół, a zaraz potem lewa strona (Włochy) ulega erozji (prążki, falowanie), co najprawdopodobniej ma związek z burzą poza granicami kraju, na którą nie mamy wpływu.

Biel przechodzi w szarość, są teraz mniej widoczne, jakby wyblakły, już się nie odcinają, ich zaangażowanie nie uległo zmianie, nadal wykazują aktywność. Belotti już na ławce, w ogóle nie wygląda na piłkarza, Italienischer Zweitligameister jak podaje Transfermarkt, wartość rynkowa 30 mln euro.

Poruszają się jak zaprogramowane, ich ruchy ograniczone do ściśle wyznaczonych stref przestrzeni dałoby się z pewnością opisać w dwóch, trzech linijkach kodu. Jestem po siódemce Fargo, jak na razie najlepszy odcinek (mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni), jestem po ósemce Better Call Saul, czeka na mnie Twin Peaks, leżę na podłodze przy kaloryferze. W pięćdziesiątej ósmej minucie wchodzi Bernardeschi.

 

157928677948851000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Najbardziej bał się zawsze nieśmiertelności i utraty mowy. Podstawówka, zima, kałuża, potem ślizgawka, na której chłopiec ze starszego rocznika przegryzł sobie język. I krew na ślizgawce rozjeżdżona przez inne dzieciaki. Nie widział w tym sprzeczności. Bał się, że w przyszłości mógłby zostać odtworzony na podstawie pozostawionych słów, gestów, grymasów i przejęzyczeń. I nie miałby nic do powiedzenia.

1523202464878590000000000000000000000000000000000000000000000000

Jak się zatem bronić? Czy możliwa jest obrona? Wystarczy na chwilę uchylić drzwi balkonowe, a już wpada reprezentantka chaosu. Albo te dźwięki. Kakofonia nie jest jeszcze czymś najgorszym, najstraszniejsza jest wypowiedź. W chwili, kiedy do uszu docierają pozlepiane słowa, natychmiast zaczynają się namnażać.
A las? Jak bardzo obnaża nas las. Czyż pomiędzy drzewami nie jesteśmy przypadkiem tym samym, co mrówki w trawie? Wystarczy tylko zmienić odrobinę perspektywę, spojrzeć na siebie z góry.

84885164052257300000000000000000000000000000000000000000000000

„Właśnie dlatego drzewo tak cię fascynuje, zadziwia i daje odprężenie; dlatego że jego kora, gałęzie, liście są bezsporne bezspornością nieoczekiwaną i wolną od wszelkich oczekiwań. Może właśnie dlatego nigdy nie zabierasz na spacer żadnego psa, bo pies na ciebie patrzy, o coś cię błaga, coś do ciebie mówi. Jego oczy pełne wilgotnej wdzięczności, jego miny zbitego psa, skoki radosnego psa, nieustannie zmuszają cię do nadawania mu podłego statusu domowego zwierzęcia. Wobec psa nie możesz być obojętny, nie bardziej niż wobec człowieka. Za to nigdy nie wdasz się w dialog z drzewem. Nie mógłbyś żyć obok psa, ponieważ pies w każdej chwili będzie się domagał, abyś dał mu żyć, abyś go karmił, głaskał, był dla niego człowiekiem, stał się jego panem, gromowładnym bogiem, którego jedno pieskie słowo psa ukorzy. A drzewo o nic nie prosi. Możesz być sobie bogiem psów, bogiem kotów, bogiem biedaków, wystarczy ci smycz, płucka, trochę grosza, ale nigdy nie będziesz panem drzewa. Sam zechcesz stać się drzewem”.

Georges Perec „Człowiek, który śpi”, przeł. Anna Wasilewska

7654090467756930000000000000000000000000000000000000000000000

„Spójrzcie, co przydarzyło się małemu Hansowi – psychoanaliza dziecięca w najczystszej postaci: tak długo ŁAMANO JEGO KŁĄCZE, PLAMIONO MAPĘ, odwracano mu ją na właściwą stronę, blokując wszelkie wyjścia, aż sam zapragnął odczuwać wstyd i winę, FOBIĘ (zatarasowano mu kłącze budynku, następnie ulicy, zakorzeniono go w łóżku rodziców, zmuszono do zapuszczenia korzonków w jego własne ciało, zablokowano na profesorze Freudzie). Widać, że Freud bierze pod uwagę mapę małego Hansa, jednakże wyłącznie po to, by nanieść ją na fotografię rodzinną. A spójrzcie, co uczyniła Melanie Klein z geopolitycznymi mapami małego Ryszarda: robi im zdjęcia, wykonuje kalki: przyjmijcie pozę, przesuńcie się wzdłuż osi stadium genetycznego lub przeznaczenia strukturalnego – wasze kłącze zostanie przełamane. Wolno wam będzie żyć i mówić pod warunkiem, że zatka się wszystkie wyjścia. Gdy kłącze zostaje zatkane, udrzewione, wszystko skończone, z pragnienia nic już nie wyniknie, ponieważ pragnienie zawsze porusza się i wytwarza poprzez kłącze”.

Gilles Deleuze, Felix Guattari, Tysiąc plateau, tłum. S. Królak, P. Laskowski, M. Janik, Warszawa 2015, ss. 15-16.