537902590501029000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

万达

 

Co dotychczas zapamiętałem z mundialu? Że jest Ekdal (już lubię), senegalscy kibice (najlepsi na świecie), francuski bramkarz wypluwający w ćwierćfinale owada, i Wanda.

Reklamy

11449921622079700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

23 czerwca

Po południu z trudem wydobyłem się z typowego dla mnie snu, w którym biegałem od przystanku do przystanku, gorączkowo przeliczając monety, by uzyskać sumę wymaganą do zakupu biletu komunikacji miejskiej.

Wcześniej obserwacja spektaklu z krawędzi teatralnej sceny. Posiadałem ciało przystojnego młodzieńca i tuliłem się do dziewczyny lub chłopaka, nie wiedząc, że jestem obserwowany przez widownię. Po spektaklu rozmowa z dyrektorką teatru o postępach w nauce angielskiego jej córki, która kończy studia. Poleciłem jej jeden słownik.

Ostatnio zwróciła moją uwagę wzmożona popularność zwrotu „tyle że” wśród wyższej narcystycznej klasy krytycznoliterackiej w Polsce.

Nie uszło mojej uwagi również to, że w reprezentacji Szwecji występuje Ekdal.

Jaki Ekdal? Właśnie, jaki Ekdal? Stary czy młody Ekdal?

1032438788598820000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Забияка

 

Zabivaka (Russian: Забива́ка, literally Goalscorer, similar to Zabiyaka, Забияка, Hothead) is the official mascot of the 2018 FIFA World Cup, which will be held in Russia. The mascot was unveiled on 21 October 2016. It represents ananthropomorphic wolf with brown and white fur, wearing a T-shirt emblazoned with the words „RUSSIA 2018”.

2788502654934310000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

słaby punkt

 

Władze rosyjskiej federacji piłkarskiej w porozumieniu z FIFA
podjęły decyzję o tym, że zbliżający się mundial otworzy niedźwiedź.

Tim, bo tak nazywa się wspomniany niedźwiedź brunatny,
ma być wyprowadzony na murawę podczas meczu otwarcia,
pomiędzy gospodarzami, czyli Rosją, a Arabią Saudyjską.

Próba występu niedźwiedzia z udziałem sędziów i piłkarzy
miała miejsce w meczu trzeciej ligi rosyjskiej,
pomiędzy drużynami Maszuk Piatigorsk i Anguszt Nazrań.

Tresowany niedźwiedź przed rozpoczęciem spotkania
został wprowadzony na murawę, otrzymał piłkę,
a następnie przekazał ją jednemu z arbitrów.
Później zachęcił kibiców do klaskania.

Media na całym świecie oszalały na punkcie Tima. 

8660029657440210000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

na żywo

 

W niedzielę wyścig F1 oglądany od dołu. Dwie przesunięte godziny na żywo z jesiennej Australii. Antypody percepcji i opadające liście.

W bezpośrednich relacjach sportowych (ze zrozumiałych względów programowo pomijam oczywiście odstręczające mordobicia i wszelkiego typu zawody z udziałem jury) potrafię docenić namiastkę autentyczności, jakiej trudno doszukać się gdziekolwiek indziej. Ograniczone pole manewru do manipulacji uwagą widza. Sztywność ram czasowych i klarowność zasad. Z góry wiadomo o co chodzi. Pod tym względem szczególnie upodobałem sobie, obok piłki nożnej, właśnie F1.

Jest tam piknikowo. Namioty i rozluźnienie. Przyciąga mnie to gasnące światło, jakże podobne do oglądanego jeszcze kilka miesięcy temu światła, tu w Polsce. Żółcie. Brązy. Pomarańcze. Z satysfakcją odnotowuję kompetencje relacjonujących –  jest to nowe, chłonne wiedzy pokolenie, któremu chyba nawet trochę kibicuję. Zapamiętuję jak Sirotkin, który już na starcie daje się wyprzedzić i spada na ostatnią pozycję, po niespełna sześciu okrążeniach, kończy wyścig z powodu awarii.

Jednak to, co dzieje się w zespole Hassa, przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Z niedowierzaniem obserwuję, jak jadący na wysokich pozycjach Magnussen i Grosjean (nikt się tego nie spodziewał!), kończą swój udział w wyścigu. Cały dramat rozgrywa się szybciutko w pit stopach. Więc najpierw na wymianę opon zjeżdża Duńczyk i mechanik nie dokręca mu śrubki w lewym tylnym kole, zaraz potem w pit stopie pojawia się Francuz i inny mechanik nie dokręca mu śrubki w przednim lewym kole, co naturalnie powoduje, że obaj zmuszeni są natychmiast zjechać na pobocze.

Realizator uporczywie prezentuje w zwolnionym tempie moment wymiany opon. Widzę jak mechanik w żółtych rękawiczkach, ten, który nie dokręcił śrubki w przednim lewym kole, rozpaczliwie unosi i unosi ręce, zdając sobie sprawę, że jest już za późno. Widzę jak mechanik, ten który nie dokręcił śrubki w lewym tylnym kole, spuszcza i spuszcza głowę w geście rezygnacji. Realizator obsesjonalnie kieruje na niego uwagę. Przegrany mechanik, nie patrząc na kolegów, odchodzi, a kamera rejestruje jeszcze, jak udaje się do kanciapy, by na koniec pierdolnąć drzwiami (w tym jego pierdolnięciu drzwiami rozpoznaję siebie).

.

PS

Dzisiaj rano przeczytałem, że w nadwoziu Sirotkina znaleziono torebkę śniadaniową.

39043184998122300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Jazda

 

A kiedyś tak mu kubicowałem… Pamiętam dobrze, w tamtym mieszkaniu, z tą leżanką, kiedy oglądanie go było jedyną rzeczą nie sprawiającą mi bólu. Te dwie godziny wyrwane z codzienności, podczas których o wszystkim zapominałem, koncentrując się precyzyjnie na jeździe…

A jak miał wypadek… Wkurzyło mnie to niemiłosiernie. Pragnąłem wtedy mocno, żeby wygrał, zaciskałem kciuki, a on miał se po prostu wypadek = i te nogi wystające z bolidu. Wstań! – wrzeszczałem, wstań i jedź! Zróbcie coś do jasnej cholery! Obudźcie go! Przecież może jeszcze jechać! Dawaj, dawaj, jeszcze nie wszystko stracone!

I dziś do ostatniej chwili… te cholerne testy. To testowanie. Sranie w banie. Ten brak zaufania, jakby nie docierało do nich, że jest po prostu najlepszy. A wątpliwości w komentarzach?! W każdym komentarzu kurna jakaś wątpliwość, że to, że tamto. A ja wierzyłem! Do ostatniego przejazdu. Do ostatniej sekundy. I wykręcił.

12969654016234700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

wizyta

 

Więc najpierw jest zawziętym felietonistą, pisze głównie o ekonomii, lewarach i świecach, przyświeca mu jeden cel – mieć własny portfel, potem lekko stopuje, zajmuje go sport, a właściwie sama otoczka; skrobie o transferach, kulisach i klubach – kilka ogranych motywów, do których powraca jak Kubica do F1. Lubi góry. Lubi słońce. Lubi morze. Lubi nas. Dalej – to wiecie. W końcu trafia na okładkę Wikipedii.

Dziś znalazł czas.

W trakcie rozmowy stuka na laptopie. Jest wieczór. Twarz rozświetla mu blask. Między kuchnią a przedpokojem snują się dwa spasione neoliberalne koty, zblazowane, ogłupiałe od łakoci.

2388987100892080000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

algorytmy

Włochy Urugwaj. Białe niebo obserwowane z podłogi, fałda niebieskiego przeświecająca przez chmury, oko w załamaniu futryny. Trzy wielkie komary chaotyczne, obijające się o szybę. Jedyny cel – dostać się do środka, do mnie. Mecz towarzyski rozgrywany w Nicei, komentator tłumaczy, że miejsce wybrano nieprzypadkowo, tutaj w 1807 roku, a więc 110 lat temu urodził się Giuseppe Garibaldi, postać na trwale związana z historią obydwu krajów. W siódmej minucie Gimenez strzela bramkę  samobójczą.

Podobno to samice są wielkie i nie gryzą, skąd więc ta zaciekłość, od do, żądza krwi, bezgłośne uderzenia w szybę. Najpierw ekran przedzielony zostaje na pół, a zaraz potem lewa strona (Włochy) ulega erozji (prążki, falowanie), co najprawdopodobniej ma związek z burzą poza granicami kraju, na którą nie mamy wpływu.

Biel przechodzi w szarość, są teraz mniej widoczne, jakby wyblakły, już się nie odcinają, ich zaangażowanie nie uległo zmianie, nadal wykazują aktywność. Belotti już na ławce, w ogóle nie wygląda na piłkarza, Italienischer Zweitligameister jak podaje Transfermarkt, wartość rynkowa 30 mln euro.

Poruszają się jak zaprogramowane, ich ruchy ograniczone do ściśle wyznaczonych stref przestrzeni dałoby się z pewnością opisać w dwóch, trzech linijkach kodu. Jestem po siódemce Fargo, jak na razie najlepszy odcinek (mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni), jestem po ósemce Better Call Saul, czeka na mnie Twin Peaks, leżę na podłodze przy kaloryferze. W pięćdziesiątej ósmej minucie wchodzi Bernardeschi.

 

15156039800290500000000000000000000000000000000000

Bramkarz

 

Końcówka lat 90. jawi się teraz jako bez wątpienia najlepszy okres, okres jego największych sukcesów zarówno w karierze sportowej, jak i ogólnie rozumianym tak zwanym życiu prywatnym. To wtedy napędzany tym młodzieńczym, a co za tym idzie bezrozumnym entuzjazmem niejako z rozpędu bierze kolejne przeszkody, które jemu samemu wydają się wówczas niewidoczne, ot tak, po prostu siła życiowej bezwładności napędzająca, decydująca. Ociera się nawet o reprezentację kraju, co prawda nigdy nie występuje w pierwszym składzie, przesiaduje jedynie na ławce rezerwowych, ale fakt. No fakt.

To że stoi teraz pomiędzy słupkami, broniąc bramki trzecioligowca, który prawdę mówiąc swoją grą nie zasługuje nawet na trzecią ligę (co widać gołym okiem zarówno na boisku jak i w ligowej tabeli) jest wynikiem kilku na pozór pozbawionych znaczenia wydarzeń w jego życiu osobistym; takie tam zawirowania, konsultacje kliniczne, kłopoty sercowe, tym podobne.

Mimo wszystko (mimo wszystko i mimo wieku) broni w miarę dobrze, nieuchronną porażkę będzie można znów uczciwie zapisać na konto zgrai fatalnych obrońców, broni w sytuacjach jeden na jeden, wyłapuje śmiercionośne dośrodkowania, chwyta piłki nieuchwytne, paruje strzały z kilku metrów, udaje mu się nawet wybronić dwa rzuty karne. Jego strój ocieka błotem, getry, z założenia gładkie i białe, stanowią dwie czarne przyciężkie skorupy, które po meczu zamieni jak zwykle na uprasowane w kant spodnie, do tego oczywiście garnitur, nienaganna koszula i muszka, by zwyczajowo dorabiać w klubie brata, gdzie oczywiście stoi na bramce.

Zamieni albo nie zamieni, tym razem jednak nie zamieni. Dzisiaj, po meczu, kiedy jako ostatni weźmie prysznic, założy z powrotem ten upiorny właściwy bramkarski strój, przeczeka kilka godzin za krytą trybuną, i gdy uzyska pewność że nikogo nie ma w pobliżu, powiesi się na bramce.