14224031644645700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Człowiek jest istotą wewnętrznie poróżnioną. Rozcina go wiele linii podziału, a niemal każda z tych linii wyznacza kolejny front wewnętrznego konfliktu. Nie idzie tu o grube, wypreparowane rozgraniczenia, takie jak to między intelektem a namiętnościami czy między duszą a ciałem. Takie tradycyjne podziały zazwyczaj wprowadzało się przyjmując mniej lub bardziej jawnie, że „tak naprawdę” sytuujemy się tylko po jednej stronie danego pęknięcia („tak naprawdę” jesteśmy intelektem, duszą itd.). Zgodnie z Freudowską koncepcją człowieka nie tylko nie jesteśmy którąś ze stron takich konfliktów, lecz – co ważniejsze – takich tradycyjnych linii podziału nie da się w ogóle przeprowadzić, nie istnieje bowiem choćby minimalny obszar, który cały byłby przestrzenią namiętności lub cały – przestrzenią intelektu. W każdym punkcie naszego Ja jesteśmy ze sobą skłóceni. Niezależnie od rozmaitych aspektów naszej cielesnej duszy, które na różnych etapach swojej drogi twórczej wyróżniał Freud, i niezależnie od sił, które – także zgodnie z modyfikującymi się opisami – nami poruszają, owo fundamentalne poróżnienie obecne jest w nas za sprawą tego, co nazywamy nieświadomym. Nieświadomość nie jest wszakże dodatkową, nieświadomą świadomością. Jej obecność oznacza przede wszystkim, że mojego Ja nigdy nie da się uczesać bez zawirowania, że coś do czegoś zawsze nie będzie pasować, a jeśli przez chwilę złożyłem się w całość, to tylko dlatego, że coś uległo przekłamaniu, a kłamstwo zawsze w końcu wyjdzie na jaw i zburzy chwilowy ład.

Adam Lipszyc (z przedmowy do Freud: logika doświadczenia. Spekulacje marańskie)

 

Czwarty środek przeciwko rozpaczy – sublimacja – polega w większym stopniu na zjawisku przekształcenia aniżeli na zjawisku wyparcia. W niektórych wypadkach, wykorzystując zdolności stylistyczne czy też artystyczne, ból egzystencjalny daje się przetworzyć w doświadczenie warte przeżycia. Na scenę wkraczają pozytywne impulsy i wykorzystują zło do swych własnych celów, ujmując jego malarskie, dramatyczne, heroiczne, liryczne czy też komiczne aspekty. Jest to możliwe o tyle, o ile najgorsze ostrze cierpienia zostało przytępione albo też nie zdołało jeszcze opanować całego umysłu […].

Aby napisać tragedię, trzeba do pewnego stopnia uwolnić się od uczucia tragizmu i spojrzeć na nie z oddali, przykładowo, z punktu widzenia estetyki. Przy okazji oddalenie to stwarza okazję ku najdzikszym tańcom, poprzez nieustannie nowe pokłady ironii, sięgające aż po circulus vitiosus najbardziej żenującego rodzaju. Można wybrać się tutaj na polowanie z nagonką na swe własne ego, goniąc poprzez niezliczone rewiry łowieckie, w pełni czerpiąc przyjemność z obserwowania, w jaki sposób różne warstwy świadomości nawzajem się okłamują.

Peter Wessel Zapffe Ostatni Mesjasz, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

Reklamy

73737793246207300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

„Zjawisko polegające na tym, że pewien gatunek poprzez hipertrofię pewnej zdolności staje się niedostosowany do wymogów stawianych mu przez środowisko, jest tragedią dotykającą nie tylko człowieka. Na przykład, uważa się, że dotyczyła ona również pewnego gatunku kopalnego jelenia, który wymarł z powodu wykształcenia nazbyt okazałego poroża.
(…)
Zarówno historia kultury, jak i obserwacja nas samych oraz innych dają podstawę ku wysunięciu następującej tezy: większość ludzi uczy się ratować siebie samych poprzez sztuczne zredukowanie zawartości swej świadomości. Jeśli jeleń olbrzymi zdołałby w odpowiednich odstępach czasu łamać zewnętrzne odgałęzienia poroża, być może udałoby mu się przetrwać przez jeszcze pewien czas”.

Peter Wessel Zapffe Ostatni Mesjasz, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

 

„Zrozumiałem wówczas, dlaczego zwierzęta mają rogi. Było to – to niezrozumiałe, które nie mogło pomieścić się w ich życiu, kaprys dziki i natrętny, nierozumny i ślepy upór. Jakaś idée fixe, wyrosła poza granice ich istoty, wyżej ponad głowę, i wynurzona nagle w światło, zastygła w materię dotykalną i twardą. Tam przybierała kształt dziki, nieobliczalny i niewiarygodny, zakręcona w fantastyczną arabeskę niewidoczną dla ich oczu a przerażającą, w nieznaną cyfrę, pod której grozą żyły. Pojąłem, dlaczego te zwierzęta skłonne były do paniki nierozumnej i dzikiej, do spłoszonego szału: wciągnięte w swój obłęd, nie mogły się wyplątać z gmatwaniny tych rogów, spomiędzy których – pochylając głowę – patrzyły smutno i dziko, jakby szukając przejścia między ich gałęziami. Te rogate zwierzęta dalekie były od wyzwolenia i nosiły ze smutkiem i rezygnacją stygmat swego błędu na głowie”.

Bruno Schulz Sanatorium pod Klepsydrą

78569350599398900000000000000000000000

„Również mechanizm zakotwiczenia zaczyna funkcjonować już od najwcześniejszego dzieciństwa; rodzice, dom, ulica stają się dla dziecka czymś oczywistym, niosącym poczucie bezpieczeństwa. Jest to najbardziej pierwotny i być może najszczęśliwszy sposób obrony przed »kosmosem«, jakiego nauczymy się w ciągu całego naszego życia. (…) Gdy dziecko w późniejszym czasie odkrywa, że owe punkty oparcia są tak samo »przypadkowe« i »przemijające« jak wszystko inne, przeżywa kryzys zwątpienia, odczuwa lęk i czym prędzej rozgląda się za nowymi punktami zakotwiczenia: »jesienią pójdę do gimnazjum« – myśli, uspokajając samo siebie.
(…)
»Człowiek powinien się ożenić w odpowiednim czasie, a wtedy ograniczenia same się pojawią«. Tym sposobem konstruuje się w życiu pewną potrzebę wedle własnego mniemania, sprowadzającą na człowieka oczywiste zło, ale za sprawą tego wybiegu uspokaja się nerwy, tworząc wysoki bastion służący do przetrzymywania uczuć, które stały się stopniowo coraz bardziej odrażające. Ibsen, w postaciach Hjalmara Ekdala i jego sąsiada Molvika, ukazuje kwitnące tego przykłady (…)”.

Peter Wessel Zapffe „Ostatni Mesjasz”, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak