78569350599398900000000000000000000000

„Również mechanizm zakotwiczenia zaczyna funkcjonować już od najwcześniejszego dzieciństwa; rodzice, dom, ulica stają się dla dziecka czymś oczywistym, niosącym poczucie bezpieczeństwa. Jest to najbardziej pierwotny i być może najszczęśliwszy sposób obrony przed »kosmosem«, jakiego nauczymy się w ciągu całego naszego życia. (…) Gdy dziecko w późniejszym czasie odkrywa, że owe punkty oparcia są tak samo »przypadkowe« i »przemijające« jak wszystko inne, przeżywa kryzys zwątpienia, odczuwa lęk i czym prędzej rozgląda się za nowymi punktami zakotwiczenia: »jesienią pójdę do gimnazjum« – myśli, uspokajając samo siebie.
(…)
»Człowiek powinien się ożenić w odpowiednim czasie, a wtedy ograniczenia same się pojawią«. Tym sposobem konstruuje się w życiu pewną potrzebę wedle własnego mniemania, sprowadzającą na człowieka oczywiste zło, ale za sprawą tego wybiegu uspokaja się nerwy, tworząc wysoki bastion służący do przetrzymywania uczuć, które stały się stopniowo coraz bardziej odrażające. Ibsen, w postaciach Hjalmara Ekdala i jego sąsiada Molvika, ukazuje kwitnące tego przykłady (…)”.

Peter Wessel Zapffe „Ostatni Mesjasz”, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

Reklamy

6557470319842

„Innym, bardzo popularnym środkiem obronnym jest rozproszenie. Cała uwaga skoncentrowana zostaje w obrębie pewnej krytycznej granicy, a dzieje się to przez nieustanne zaabsorbowanie wrażeniami pochodzącymi ze świata zewnętrznego. Jest to postawa typowa już w okresie dziecięcym; bez mechanizmu rozproszenia dziecko staje się nieznośne samo dla siebie. »Mamo, czym mam się teraz zająć?«, to typowe pytanie słyszane z ust dziecka. Pewna mała Angielka, będąc w odwiedzinach u swych norweskich ciotek, wyszła któregoś razu ze swego pokoju i powiedziała: »No i co teraz?«. Opiekunki wykazały się prawdziwą wirtuozerią: »Spójrz na psiaka! Zobacz! O, tam, malują pałac!«(…).

Nic nie jest w stanie przynieść ostatecznego zadowolenia, nieustannie dąży się dalej, zdobywa nową wiedzę, robi karierę. Fenomenowi nadaje się miano »dążenia« czy też »tendencji ku transcendowaniu«. Gdy pewien cel zostaje osiągnięty, dążenie pcha nas dalej; zatem nie rozchodzi się tutaj o cel, ale o sam proces jego osiągania: nie chodzi o zdobycie jakiejś absolutnej wyżyny, lecz o wędrowanie po sinusoidalnej linii życia(…)”.

Peter Wessel Zapffe „Ostatni Mesjasz”, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak