73737793246207300000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

„Zjawisko polegające na tym, że pewien gatunek poprzez hipertrofię pewnej zdolności staje się niedostosowany do wymogów stawianych mu przez środowisko, jest tragedią dotykającą nie tylko człowieka. Na przykład, uważa się, że dotyczyła ona również pewnego gatunku kopalnego jelenia, który wymarł z powodu wykształcenia nazbyt okazałego poroża.
(…)
Zarówno historia kultury, jak i obserwacja nas samych oraz innych dają podstawę ku wysunięciu następującej tezy: większość ludzi uczy się ratować siebie samych poprzez sztuczne zredukowanie zawartości swej świadomości. Jeśli jeleń olbrzymi zdołałby w odpowiednich odstępach czasu łamać zewnętrzne odgałęzienia poroża, być może udałoby mu się przetrwać przez jeszcze pewien czas”.

Peter Wessel Zapffe Ostatni Mesjasz, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

 

„Zrozumiałem wówczas, dlaczego zwierzęta mają rogi. Było to – to niezrozumiałe, które nie mogło pomieścić się w ich życiu, kaprys dziki i natrętny, nierozumny i ślepy upór. Jakaś idée fixe, wyrosła poza granice ich istoty, wyżej ponad głowę, i wynurzona nagle w światło, zastygła w materię dotykalną i twardą. Tam przybierała kształt dziki, nieobliczalny i niewiarygodny, zakręcona w fantastyczną arabeskę niewidoczną dla ich oczu a przerażającą, w nieznaną cyfrę, pod której grozą żyły. Pojąłem, dlaczego te zwierzęta skłonne były do paniki nierozumnej i dzikiej, do spłoszonego szału: wciągnięte w swój obłęd, nie mogły się wyplątać z gmatwaniny tych rogów, spomiędzy których – pochylając głowę – patrzyły smutno i dziko, jakby szukając przejścia między ich gałęziami. Te rogate zwierzęta dalekie były od wyzwolenia i nosiły ze smutkiem i rezygnacją stygmat swego błędu na głowie”.

Bruno Schulz Sanatorium pod Klepsydrą

Reklamy

78569350599398900000000000000000000000

„Również mechanizm zakotwiczenia zaczyna funkcjonować już od najwcześniejszego dzieciństwa; rodzice, dom, ulica stają się dla dziecka czymś oczywistym, niosącym poczucie bezpieczeństwa. Jest to najbardziej pierwotny i być może najszczęśliwszy sposób obrony przed »kosmosem«, jakiego nauczymy się w ciągu całego naszego życia. (…) Gdy dziecko w późniejszym czasie odkrywa, że owe punkty oparcia są tak samo »przypadkowe« i »przemijające« jak wszystko inne, przeżywa kryzys zwątpienia, odczuwa lęk i czym prędzej rozgląda się za nowymi punktami zakotwiczenia: »jesienią pójdę do gimnazjum« – myśli, uspokajając samo siebie.
(…)
»Człowiek powinien się ożenić w odpowiednim czasie, a wtedy ograniczenia same się pojawią«. Tym sposobem konstruuje się w życiu pewną potrzebę wedle własnego mniemania, sprowadzającą na człowieka oczywiste zło, ale za sprawą tego wybiegu uspokaja się nerwy, tworząc wysoki bastion służący do przetrzymywania uczuć, które stały się stopniowo coraz bardziej odrażające. Ibsen, w postaciach Hjalmara Ekdala i jego sąsiada Molvika, ukazuje kwitnące tego przykłady (…)”.

Peter Wessel Zapffe „Ostatni Mesjasz”, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak

6557470319842

„Innym, bardzo popularnym środkiem obronnym jest rozproszenie. Cała uwaga skoncentrowana zostaje w obrębie pewnej krytycznej granicy, a dzieje się to przez nieustanne zaabsorbowanie wrażeniami pochodzącymi ze świata zewnętrznego. Jest to postawa typowa już w okresie dziecięcym; bez mechanizmu rozproszenia dziecko staje się nieznośne samo dla siebie. »Mamo, czym mam się teraz zająć?«, to typowe pytanie słyszane z ust dziecka. Pewna mała Angielka, będąc w odwiedzinach u swych norweskich ciotek, wyszła któregoś razu ze swego pokoju i powiedziała: »No i co teraz?«. Opiekunki wykazały się prawdziwą wirtuozerią: »Spójrz na psiaka! Zobacz! O, tam, malują pałac!«(…).

Nic nie jest w stanie przynieść ostatecznego zadowolenia, nieustannie dąży się dalej, zdobywa nową wiedzę, robi karierę. Fenomenowi nadaje się miano »dążenia« czy też »tendencji ku transcendowaniu«. Gdy pewien cel zostaje osiągnięty, dążenie pcha nas dalej; zatem nie rozchodzi się tutaj o cel, ale o sam proces jego osiągania: nie chodzi o zdobycie jakiejś absolutnej wyżyny, lecz o wędrowanie po sinusoidalnej linii życia(…)”.

Peter Wessel Zapffe „Ostatni Mesjasz”, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak