10272884749181800000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

sen zrozumiały

 

We śnie dziennym sala wykładowa przypominająca salę katechetyczną z podstawówki. Odwieszam palto na jedyny zapchany wieszak, bardzo stary, charakterystyczny, zwieńczony powyginanymi w różne strony drewnianymi rączkami od parasolek, i natychmiast szukam sobie miejsca, ponieważ pani profesor już czeka aż wszyscy usiądą. Znajduję takie od razu, w ostatnim rzędzie, na brzegu niskiej topornej ławki bez oparcia, obok znanej mi tylko z widzenia, rzadko pojawiającej się na wykładach osoby. I natychmiast rozlegają się dźwięki piosenki*. Początkowo wszyscy, wyłączając panią profesor, są zaskoczeni i skonfundowani, nikt nie potrafi doszukać się źródła, każdy sprawdza pod blatem czy to przypadkiem nie jego ajpod, ale nie, dźwięki dochodzą niezależnie, od zewnątrz, i co najważniejsze, z czasem zaczynają podobać się wszystkim obecnym, wywołując na ich twarzach, nie wyłączając twarzy pani profesor, uśmiech zrozumienia.

 

*słuchałem w zapętleniu całej płyty Ani podczas tego snu

 

Reklamy

27745922289305700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

sen gipsowy, 30 grudnia 2017, 03-04

 

We śnie kroczę uliczką Ł., dzierżąc kilkunastokilogramową torbę z gipsem. Mam ochotę na ptysie, dlatego na ścianie jednej z kamienic, pod którą tkwi dwóch mężczyzn, znajduję kran i wpuszczam do torby wodę pod wysokim ciśnieniem. Mężczyźni patrzą na to z przerażeniem. Zaczynają tłumaczyć, że miałem szczęście, iż torba nie eksplodowała, że tak nie powinno się robić. Ja też, puszczając wodę, odniosłem wrażenie, że popełniam błąd, mówię mężczyznom. Teraz, zamiast torby, mam przed sobą karton z ptysiami, którymi w nagrodę częstuję mężczyzn. Biorą po dwa.

 


rzadko miewałem w tym roku oryginalne sny, a tu proszę na koniec niespodzianka, prezent