1695772714539420000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

sen nieprzystawalny

Posted by jouissance on

We śnie bezdomność i opuszczone ramiona. W wietrzny wieczór na grodzonym osiedlu, gdzie znalazłem się bez uzasadnienia, wpatruję się teraz w zacienioną wnękę balkonową, w doniczkę umocowaną od góry i od dołu sznurkiem, chybocącą się coraz mocniej.

sen nieprzystawalny — The Dreamberries

1048045174780030000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

18547707689472000000000000000000000000

Posted on by jouissance

Najpiękniejsze są miasta pozbawione ludzi. Należą one tym samym do rzeczy, które kochamy przez negację, takich jak: zardzewiałe nie nadające się do użytku, drażniąca nozdrza drapiąca w gardle woń z kadzielnicy, nieczytelne odnalezione przypadkowo słowa skreślone ręką zapomnianej osoby, wybrakowane i umarłe.
Bez skrupułów wspominamy wszystkie te nieodległe letnie dni, kiedy szliśmy samotnie o czwartej piątej nad ranem przez wyludnione ulice i place w towarzystwie pierwszych promieni słońca, w ciszy, nie myśląc o niczym i nikim, zapominając o sobie.
I chociaż kątem oka dostrzegaliśmy wówczas sunące poboczem auto, to potrafiliśmy natychmiast okłamać zmysły, nie patrząc w tamtą stronę, wyobrażając sobie, że jest to tylko jedno z tych zabłąkanych, pozbawionych kierowcy i pasażerów autonomicznych aut przyszłości.

Zamieszczone w Bez kategorii Otagowane gaworzenie, limbo

18547707689472000000000000000000000000 — Listy z Tydelii

647727539759384000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

225851433717

Liście upadłe upychać w Obronę Łużyna.


139583862445

list zwykły

Pisać mogę tylko na leżąco, ponieważ moje pismo jest poziome, a ja nie pochodzę z dalekich krajów. Ożywiam się regularnie; gdy wokół jest smutno, kiedy wybija godzina, gdy nagle pod moim oknem przechodzi marsz maskowy (zamykam się wtedy w łazience i głośno zaczynam klaskać). Utrzymuję sporadyczne kontakty; pisze do mnie Nick Cave, przynoszą mi grzyby (dostaję też gruszki), wielebny Eckhart Tolle udziela cennych porad. Staram się dbać o formę, jednakże w granicach rozsądku.


86267571272

staff

Liście rzedną.

Słyszi.