8531073606282240000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

na podobieństwo

Produkcja androidów z łagodnymi zaburzeniami depresyjnymi od początku napotykała na liczne bariery, konsekwentnie odmawiały współpracy, a powikłania wynikające z dodatkowej przypadłości nasilały się w tempie astronomicznym.
Niemal od razu (niezmiernie rzadko zamykając się wcześniej w szafach) skakały z mostów, rzucały się pod pociągi, rozmontowywały się impulsywnie, pozostawiając po sobie przemieszane części oraz kilkusetstronicowe, zazwyczaj niezrozumiałe listy pożegnalne.

W swych listach pisały o lęku,
o smutku,
o bólu.

2013913292136890000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Odwieczny dylemat: ja poranny i ja popołudniowy. Rankami jestem dla siebie bardzo wyrozumiały; gaworzę, potrafię prowadzić ze sobą dialogi, i, na swoje nieszczęście, zapisuję to wszystko bez zażenowania.  Po południu nasze drogi definitywnie się rozchodzą / po południu najchętniej wcisnąłbym sobie z powrotem wszystkie zapisane słowa w usta.

Nigdy nie odpowiedzieliśmy sobie na podstawowe pytanie. Zawsze odpowiadaliśmy tylko na pytania poboczne, mnożyliśmy i mnożyć będziemy pytania poboczne, nigdy nie uzyskując odpowiedzi na pytanie podstawowe.

293825989466396000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Od lat nie robimy nic innego, tylko opisujemy pomieszczenia, w których przebywamy, a więc: okna, drzwi, ściany, podłogi, sufity. Nawet kiedy przebywamy na zewnątrz jednych pomieszczeń, opisujemy inne, w których przebywamy; a więc świat i wszystko związane ze światem.  Nie potrafimy robić nic innego, tylko opisywać mniejsze/większe pomieszczenia. Jesteśmy ograniczeni do pomieszczeń.

16374361185569600000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Pisał już tylko wyłącznie dla starszych ludzi. Dla starszych mężczyzn. I dla starszych kobiet. Po siedemdziesiątce. Pewnego dnia stwierdził, że nie ma sensu pisać dla młodszych. Nigdy nie rozumiałem młodszych, mówił, a i oni nigdy nie wykazywali dla mnie zrozumienia. Nawet gdy sam byłem młodszy, nie rozumiałem innych młodszych (i vice versa). Plus siedemdziesiąt – tak wyobrażam sobie idealnego czytelnika. Niechaj młodsi zajmą się swoimi smartfonami (zresztą już się przecież zajmują), niechaj młodsi, mówił, zajmą się czymkolwiek; niechaj mejlują, niechaj chichocą, niechaj czatują, byle tylko nie wtykali tutaj nosa.

6254449428820550000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

błędne mniemanie

Stałem na rogu Es i De, kiedy podszedł do mnie w czymś na kształt kamizelki (kamizelka ochronna, ale beżowa z kieszonkami) pod nią koszula w kratę, w dole mokasyny: pół do trzeciej, rzuciłem. Gdybym musiał wydestylować moje lektury, gdybym był nagle zmuszony do wybrania tylko kilku (resztę spalić), to w zdecydowanej większości byłby to właśnie On. Wiele zdań zapamiętanych, wiele podkreślonych, „nie chciałbym być zrozumiany”,  „pisaniem można jednak jako tako przetrwać, na przykład niezbędne do zaśnięcia dwie godziny, pisane dwie godziny, które w innym wypadku byłby nie do wytrzymania”, wyłuskane cytaty, wydrukowane, rozwieszone na ścianach. Ulubiony, dodałem. Umiłowany. W tej chwili potrzebował jedynie dokładnej informacji.