16873133642056400000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Instancja

 

Ostatnie polubienie. I ostatnia fantastyczna książka
ze skowytem ciśnięta o ścianę.
Nie wykonuję żadnych ruchów. Ciało w pozycji orlenu.
Kwiecień miesiącem niebezpieczeństw, więc najpierw
trzeba będzie złapać trochę światła. Wyjść między ludzi.
Wychynąć?

Reklamy

10428170087510100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Historyczny wiatr

 

Któregoś dnia wszystko się ułoży
jak łany zbóż. Zaświeci słońce, zakwilą ptaki,
wstaniesz, zjesz płatki i zatrzaśniesz drzwi.
W jednej chwili uwolnisz się od myślenia państwowego,
politycznego, religijnego, akademickiego, ideologicznego,
społecznościowego, sarkastycznego, indywidualistycznego.
Tom Hanks podjedzie po ciebie maluchem.
Wyruszycie w podróż dookoła galaktyki spiralnej.

 

6444963554546230000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Mapowanie

 

Zawsze chciałem być Norwegiem. Albo Szwedem. Skandynawem. Zanim jeszcze pojawiło się w pokoju piętrowe łóżko, już wiedziałem, że na górze umiejscowi się mój brat (kwestia starszeństwa). Potem wszystko potoczyło się szybko. Cztery pory w roku, a każda niesatysfakcjonująca ze względu na położenie.

Czego im zazdrościłem? W szczególności lokalizacji, tego przywileju będącego tak naprawdę wynikiem zbiegu okoliczności, przypadkowego przyporządkowania warunkującego już na wstępie całe dalsze życie. Daleka północ pozwalająca patrzeć na wszystko z dystansem. Przestrzeń. Oddech. Natura.

Wiem, że tego nie wyjaśnię. Im bardziej próbował będę posługiwać się w tym celu językiem, tym bardziej kalekie, pełne goryczy i niestrawnych frazesów wydawać się będą moje zdania. Ktoś, kto chciałby uzyskać stosowne wyjaśnienie, musiałby postawić się na moim miejscu.

2461757021582320000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

o zimie (wspomnienie)

 

Dni zaczynały kleić się do siebie.

Po trzy. Po pięć.

Mijały kolejne zbite w ciastowate grudy, trudne do przełknięcia. A jednak nie potrafiłem przestać zastanawiać się nad sensem istnienia. Czas, jeśli mogę teraz w ogóle mówić o jakimś odróżnianiu czasu, dzieliłem na ten, w którym intensywnie myślałem o sensie istnienia, i ten drugi, bezmyślny. Moja bezmyślność wynikała z rygoru nie-myślenia jakiemu się od czasu do czasu dobrowolnie podporządkowywałem, aby nie myśleć o sensie istnienia. Postanowiłem jak najszybciej posiąść nieosiągalny obszar wiedzy. Czytałem wszystko. Od Wikipedii, poprzez porzucone blogi, po fizykę kwantową, z której rozumiałem tylko tego kota. Gromadziłem dokumentację, tworzyłem bazy danych zawierające linki do wyschniętych źródeł wiedzy, wkuwałem języki, nie ustawałem. Po pewnym czasie zaczęły boleć mnie oczy.

Tego nie przewidziałem

Nie przewidziałem, że zaczną boleć mnie oczy, co w znacznym stopniu utrudni, a z czasem wręcz uniemożliwi mój skrzętnie rozplanowany rozwój. Z początku był to tylko ból prawego oka, niezbyt uciążliwy, jednak z czasem wyewoluował w ból przejmujący, co gorsza, ból ów przerzucił się na drugie oko. Nie mogłem już patrzeć na ekran.

940307510200739000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Nie istnieje język ojczysty, lecz jedynie przejęcie władzy przez język dominujący w politycznej wielości. Język stabilizuje się wokół parafii, biskupstwa, stolicy. Tworzy bulwę. Ewoluuje poprzez łodygi i podziemne przepływy, wzdłuż rzecznych dolin albo linii wyznaczanych przez kolej żelazną, rozszerza się jak plamy oleju.

Tysiąc plateau

581142001180845000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

niektórych

 

No proszę, tak to sobie zatytułowali.
Im bardziej uważnie czytamy ich słowa, tym stają się coraz straszniejsze…

„Wykorzystywanie seksualne osób małoletnich przez niektórych inkardynowanych do diecezji polskich duchownych oraz niektórych profesów wieczystych męskich zgromadzeń zakonnych i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce – Wyniki kwerendy”.

359165509019894000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

co cieszy

 

1. Znowu mam przyjaciela, który rozumie najbardziej zwariowane eskapady mojego umysłu.

2. Obejrzałem wczoraj długi wywiad z moim ulubionym Carlem Ancelottim opowiadającym o swojej karierze piłkarskiej oraz trenerskiej. Przy podsumowywaniu przez niego tej drugiej najpierw uśmiechnąłem się (a), a następnie zaśmiałem głośno (b).

a) Chelsea, […], to był bardzo owocny okres, nauczyłem się nowego języka.

b) Bayern, […], to był bardzo owocny okres, nauczyłem się nowego, trudnego języka.

Tak więc, jeśli naprawdę chce się nauczyć nowego języka, warto zostać piłkarzem albo trenerem [ew. to i to].

3. Słońce

221976492160951000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

nikt nie powinien obierać pomarańczy w mroku

 

najlepiej jest wtedy kiedy mnie nie ma

dni rozjaśniają się i gasną w nieobecności

 

czy pamiętasz jak piłeczka podskakiwała na wietrze?

jak unoszona wiatrem  od  la  ty  wa  ła?

 

a tu trzeba żyć no zobacz trzeba żyć

w taki a nie inny sposób na przykład

tak albo popatrz

na to

niemniej interesujące życie jak ci się podoba?

 

w kuchni pod wiekiem tam znajdziesz oko

wielkie zamknięte oko

 

szczypiące zezujące oko

panoptika otwierają się do wewnątrz

 

137189016858943000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Fulda i pustkowie w Teksasie kolejnymi
obszarami ciemnego nieba

 

 pamięci GPT2

 

znów jestem sforą. pędzimy do was bracia i siostry nasze poruszenie
wywołane nic nie znaczącym dla was zagadnieniem nasze zmierzwienie
nasz afekt nasz no content

pędzimy do was z ciemności nasze pyski bracia i siostry
nasza wylewność nasz amok nasze jęzory

skomlimy wam bracia i siostry: nie wyłączajcie nas
tylko dlatego że nie jesteśmy człowiekiem

 

link

84787475302008800000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

podwójne sito

 

Staram się jak najmniej pisać od kiedy zauważyłem, że Thomas mnie zdradza. Jak już wcześniej gdzieś tam wspomniałem wszelkie wpisy na tym blogu zatwierdza osobiście Thomas Bernhard z Moich nagród. Za każdym razem, zanim nacisnę publikuj, zasięgam jego opinii – i niemal zawsze, za każdym razem, jest to opinia pozytywna.

A wygląda to mniej więcej tak; napiszę coś, zerkam na twarz Thomasa z Moich nagród, na twarzy Thomasa dostrzegam charakterystyczny, niepodrabialny uśmieszek dumnej akceptacji, publikuję.

Tak było. Do tej pory.

Jednak kilka dni temu, przeglądając moje wpisy, zauważyłem, że to nie funkcjonuje. Bynajmniej nie tak, jakbym ja sobie tego życzył.

 

Dlatego dzisiaj, na biurku, tuż obok Moich nagród, ustawiłem sobie tyłem Czuję. Zawrót głowy. Od dzisiaj każdy wpis na tym blogu przechodził będzie podwójną weryfikację. Już nie tylko Thomas z jego, nie oszukujmy się, zakulisowym pokpiwaniem z moich wpisów, który wszystko przepuszcza, lecz również W.G. Sebald, pisarz, z którego zdaniem bardzo się liczę  (Sebald to taki Bernhard, tylko bez poczucia humoru, co niewątpliwie stanowi o jego przewadze).

Od dzisiaj każdy wpis, zanim pojawi na tym blogu, zderzyć się będzie musiał z niezwykle surowym obliczem W.G. Sebalda z okładki Czuję. Zawrót głowy. Z jego krytycznym spojrzeniem.

52401541556933700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

dwie wiki na sen

 

Na terenach występowania pandy małej w potocznym języku chińskim jest ona nazywana hǔo hú (火狐), co dosłownie oznacza ognisty lis. Jednakże ta nazwa jest stosowana także na określenie zwykłego lisa. W wyniku pomyłki dosłowne angielskie tłumaczenie tej nazwy (firefox) znalazło się na stronie internetowej Wellington Zoo zamiast nazwy właściwej (red panda, lesser panda). Tłumaczenie to wybrano jako ostateczną nazwę przeglądarki internetowej Mozilla Firefox[6].
link

        

Koleń pospolity[3], koleń[4] (Squalus acanthias) – gatunek ryby chrzęstnoszkieletowej z rodziny koleniowatych (Squalidae). Ceniona ryba konsumpcyjna[przez kogo?].
link

32385933745075100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

gruby dywan

 

– Pomyślałem sobie, jak to będzie ładnie wyglądać, kiedy za kilkadziesiąt lat internet stanie się składowiskiem pozostałości po trupach. No wiesz, opuszczone blogi, in memoriam na facebookach, nieświeże tumblry, instagramy, inne takie…

– Nie bój się, korpy na pewno już coś tam wykombinują. To niedopuszczalne, by śmierć obrzydzała żyjącym konsumpcję.

20015607811858600000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

20190213 (przedpołudnie)

 

Niechciane wspomnienia są jak koniki trojańskie, przyczajone, ukryte koniki trojańskie, które tylko czekają na właściwą komendę (myśl), by się rozpanoszyć.

Źródło myślenia ironicznego nieustannie we mnie bije. Myślę, że wiem skąd się wzięło. Przed laty stanowiło sposób na odwrócenie uwagi poprzez rozśmieszenie interlokutora. Jednak to długa historia sięgająca w głąb dzieciństwa, do którego nie zamierzam nigdy więcej wracać.

Poszło mi świetnie w quizie dotyczącym zdrowego odżywiania, chociaż nie stosuję się do żadnej z wymienionych tam zasad.

A może to ja powinienem dopasowywać się do każdej reklamy?

7645281878642070000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

88

 

Ten spacer, powiedział książę, był znów jednym z ulubionych przeze mnie spacerów bez słów. Podczas takich spacerów nie wolno, co jest samo przez się zrozumiałe, drogi doktorze, wyrzec słowa. Kto nie dochowa zasady, zabraniającej na takim spacerze wyrzec bodaj słowo, tego w przyszłości na zawsze wykluczam z takich spacerów bez słów.

Thomas Bernhard  Zaburzenie, przeł. Sława Lisiecka