36684474316080900000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

30 marca 2018

 

Dzisiaj, powodowany potrzebą skrupulatnej dokumentacji, nie wiedzieć po co zapisuje, że z ulgą skończył wreszcie czytać przygnębiającą książkę o rybach.

Dokładnie trzy lata wcześniej z satysfakcją odnotowywał, iż po raz nie wie który udało mu się wprowadzić facebooka w błąd; widzę to wyraźnie po jego reakcjach – skrobał w swoim pamiętniczku – zupełnie mnie nie rozumie, wyświetlając chybione reklamy, propozycje grup i stron o architekturze, gekonach orzęsionych i terrariach.

Reklamy

22672251986760600000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

od podszewki

 

– Przeczytam ci coś, posłuchaj: „wystarczy niespełna 70 lajków by poznać nas całkiem nieźle, a przy 300, lepiej niż my sami siebie”

– Ojej! Dałem już ponad 6 tysięcy…  Ale czekaj…  Zaraz, zaraz… Dawałem serduszka!

14012222329320400000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

idealna fotografia


Po latach prób i błędów, zachwytów, rozczarowań, po latach poszukiwań, w trakcie których ulegał urokowi innych fotografii, wydaje mu się przez chwilę, że znalazł idealną fotografię. Takie odnosi wrażenie.

Fotografia wykonana przez Magnusa Åströma, której nie potrafi opisać (zawsze pisze nie o tym, o czym chciałby, o czym zamierzał pisać, nawet jeśli wydawało mu się, wydaje, że pisze o fotografii) zawiera w sobie wszystko i nic zbędnego.

Patrząc na nią, robi mu się smutno, ponieważ zaczyna docierać do niego, że nie jest w stanie wytłumaczyć swojego odczucia. Nikt inny nie odczyta, nikt inny nie zrozumie, a każda próba opisu zachwieje stanem idealności.

Im bardziej  starał się będzie oddać słowami obraz wywołujący w nim stare klisze, tym bardziej oddalał się będzie od siebie. Porzuca więc opis w imię zasady nieoznaczoności Heisenberga.

 

foto Magnus Åström