50852543833066800000000000000000000000000000000000000000000000000000000

geo

Jacyś ludzie na wzgórzu. Mogę mówić spokojnie, ponieważ jest zła pogoda, cieszy mnie każdy dzień, kiedy na dworze jest zła pogoda, mogę wtedy mówić spokojnie (być może ma to związek z tym, że wtedy inni wydają mi się spokojniejsi). Jakby wytyczali. Dwóch razem i ten trzeci wskazujący. Trzeci instruujący. Tłumaczy, rozdziela instrukcje, gestykuluje. Razem stanowią trzy punkty. Przesuwają się w dopuszczalnych granicach przesuwu. Tworzą trójkąt. Jeszcze nie wiedzą, że sami są wytyczani.

19423943329837700000000000000000000000000000000000000000000000000000000

spokój

Czy można opisać spokój? Coś takiego, gdy nic się nie dzieje? Może tylko resztki zachodzącego słońca odbijają się w roletach obserwowanego zza żywopłotu budynku. I czy można to rozwijać, rozwijać w nieskończoność?

Przede wszystkim nie ma ludzi. Nie ma szumu. Wokół wcale nie jest cicho; słychać niezbędne owady, od czasu do czasu ulicą schowaną za plecami przejedzie konieczne auto, lecz nawet nieuchronna ciężarówka nie stanowi w tym wypadku problemu – to tylko chwila, upust, i zaraz wszystko powraca do pierwotnego stanu. Jest spokój.

To, że nie ma ludzi, oznacza równocześnie, że nie ma ja. Brak irytacji. Brak interakcji. Ktoś obserwuje – to prawda, ale ten ktoś jest sobie obojętny, zamknięty krwiobieg dostarczający tlen do mózgu.

7419286156446170000000000000000000000000000000000000000000000000000000

lynchowanie

– Można też powiedzieć, że znów robi, za przeproszeniem, rewoltę. Przecież  powrót po ćwierć wieku do tych samych twarzy, teraz naturalnie zniszczonych przez upływ czasu, to powrót do twarzy prawdziwych.

– No właśnie. Normalnie trudno jest zaobserwować w serialu proces starzenia się poszczególnych postaci. Sezon goni sezon, tak jak w życiu.

– I jeszcze te piękne dłużyzny, ta kpina z percepcji współczesnej widowni.