7410747788164140000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Najnowsze badania pokazują, że wiele zwierząt może odczuwać cierpienie, ponieważ posiadają one świadomy automodel, i że nasze obecne sposoby traktowania ich nie są w żaden sposób uzasadnione etycznie. Jednak w jaki sposób dowiadujemy się, czy samoświadome zwierzę, które nie jest w stanie z nami rozmawiać, doświadcza określonych warunków chowu jako odpychających, jako formę negatywnego doświadczenia? Odpowiedź jest prosta: należy zweryfikować, czy zwierzę, gdy może dokonać wyboru, weszłoby samo z siebie ponownie w ten sam stan. Jeśli zadamy to pytanie w odniesieniu do długiego ciągu świadomych momentów w naszym własnym życiu i jeśli będziemy przy tym bardzo dokładni i szczerzy, to możemy poczynić dwie zaskakujące obserwacje fenomenologiczne. Po pierwsze, wydaje się, że – choć świadome momenty dramatycznego cierpienia są raczej rzadkie – w ostatecznym rozrachunku, przy dokładnej obserwacji, oceniamy nasze życia jako niewarte przeżywania. Przynajmniej w tym prostym sensie, że nie chcielibyśmy przeżywać ponownie zdecydowanej większości momentów stanowiących o naszym świadomym życiu. Po dokładniejszym zbadaniu przy użyciu tego czysto subiektywnego kryterium wybralibyśmy tylko kilka „dobrych ziarenek” z popiołów złej macochy i nie pomogłoby nawet, gdyby – jak w bajce – „pomagały nam wszystkie ptaszki podniebne”. Po drugie, to odkrycie dotyka nas tylko przez moment. Prawie natychmiast uruchamiają się olbrzymia aktywność poznawcza i automodel autobiograficzny, które stabilizują nasze poczucie samooceny. „Prawdziwym problemem nie są w ogóle wyizolowane hedonistyczne jakości, wartość doświadczenia świadomego zdeterminowana jest przez ogólny kontekst mojego życia, przez moje osobiste cele i pragnienia w dłuższym okresie!” – mówimy sobie natychmiast. Zaczynamy filozofować: „Nie chodzi o średnią wartość, ale o balans – jedynie szczytowe doświadczenia się liczą!” – myślimy. Albo: „Większość świadomych chwil jest w zasadzie neutralna, a nie naprawdę odpychająca czy wywołująca cierpienie!”. Być może powiemy: „Cóż, to prawda, że większość momentów w moim życiu była raczej nieprzyjemna albo po prostu nudna, ale piszę dysertację, która wzbogaci wiedzę ludzkości i postęp epistemiczny, a to jest znacznie ważniejsze niż ładnie zapełniona playlista na wieczność!”. Jeśli potraktujemy serio ten drugi fakt fenomenologiczny, to od razu nasunie się niepokojąca teza. Być może głównym zadaniem wyższych funkcji automodelu jest ciągłe pchanie organizmu do przodu, generowanie funkcjonalnie adekwatnych form samooszukiwania się, które pudruje nieładne detale życia codziennego poprzez wytwarzanie wyolbrzymionej i nierealistycznie optymistycznej wewnętrznej narracji, czyli „narracyjny automodel”.
Thomas Metzinger Tunel Ego. Naukowe badanie umysłu i mit świadomego ja, tłum. Paweł Grabarczyk
Reklamy

4580094015138550000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Wykład inauguracyjny Golema: O człowieku trojako

Zachowaliście nieco małpich cech, bo zwykle zachodzi podobieństwo rodzinne, a gdybyście poszli od ssaków wodnych, może byście mieli więcej wspólnego z delfinami. Bodaj to prawda, ze ekspert, zajmujący się człowiekiem, ma lżejsze życie, gdy występuje jako advocatus diaboli, niż jako doctor angelicus, lecz bierze się to stąd, że Rozum, będąc wszechzwrotnym, jest siłą rzeczy samozwrotny, że nie tylko prawa ciążenia idealizuje, lecz i siebie – więc ocenia siebie podług dystansu do ideału. Lecz ideał ten jest rodem z dziury kulturą wypchanej, a nie z porządnej wiedzy technologicznej. Cały ten wywód można skierować i we mnie, a wtedy okaże się, żem jest skutkiem kiepskiej inwestycji, skoro za 276 miliardów dolarów nie robię tego, czego się po mnie spodziewali konstruktorzy. Obrazy te, waszego i mojego powstania, mają w rozumiejącej perspektywie sporą domieszkę śmieszności, ponieważ intencja doskonałości, chybiająca celu, jest tym śmieszniejsza, im więcej mądrości za nią stało.

Stanisław Lem GOLEM XIV, Massachusetts Institute of Technology, Mit Press 2029, [w:] Wielkość urojona

 

Rozmowa z pierwszym filozofem postbiotycznym

My, istoty postbiotyczne, czekaliśmy na tę dyskusję od dawna. Ponieważ rozumiemy prymitywną naturę waszych mózgów i sztywność waszej struktury emocjonalnej lepiej niż wy sami, przewidzieliśmy, że możecie zareagować agresywnie, gdy zorientujecie się, że nasze argumenty są bardziej przekonujące.
Niestety, musimy was również poinformować, że przygotowywaliśmy się na obecną sytuację od połowy dwudziestego pierwszego wieku, i to w miarę systematycznie. Pośród metasemantycznych warstw internetu powstał, jak dotąd niezauważony przez was, rozproszony superorganizm, który wytworzyliśmy i w którym się osadziliśmy. Stał się on świadomy i wytworzył automodel w roku 3256. Metasemantyczny internet uznaje się za autonomiczną istotę od roku 3308. Mamy umowę z jego aktualną wersją i teraz każdy z nas funkcjonuje również jako autonomiczny sensor i efektor dla umysłu planety. Dla każdego z nas umysł planety jest naszym umysłem, naszym „idealnym obserwatorem”. Razem z internetem będziemy się bronić. A jesteśmy od was technologicznie bardziej zaawansowani. Wierz mi, nie macie żadnych szans.
Dobra wiadomość jest taka, że ponieważ jesteśmy również od was moralnie lepsi, nie planujemy zakończyć waszej egzystencji. To jest nawet w naszym interesie, ponieważ wciąż potrzebujemy was do badań – tak jak wy w przeszłości potrzebowaliście zwierząt innych niż ludzie. Pamiętacie tysiące makaków i kotków, które poświęciliście w badaniach nad świadomością? Nie bójcie się, nie zrobimy wam niczego takiego. Pamiętacie jednak rezerwaty, które stworzyliście dla aborygenów w niektórych częściach planety? Stworzymy rezerwaty dla słabo świadomych systemów biologicznych pozostałych z ewolucji pierwszego rzędu. W tych „rezerwatach dla ego zwierzęcych”, będziecie nie tylko żyć szczęśliwie, ale i, w ramach swoich ograniczonych możliwości, będziecie mogli dalej rozwijać swoje zdolności umysłowe. Możecie być szczęśliwymi Maszynami Ego. Zrozumcie jednak, proszę, że to właśnie z powodów etycznych nie możemy pozwolić, by ewolucja drugiego rzędu została zagrożona lub zahamowana przez reprezentantów ewolucji pierwszego rzędu.

Thomas Metzinger Tunel Ego. Naukowe badanie umysłu i mit świadomego ja, tłum. Paweł Grabarczyk

14224031644645700000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Człowiek jest istotą wewnętrznie poróżnioną. Rozcina go wiele linii podziału, a niemal każda z tych linii wyznacza kolejny front wewnętrznego konfliktu. Nie idzie tu o grube, wypreparowane rozgraniczenia, takie jak to między intelektem a namiętnościami czy między duszą a ciałem. Takie tradycyjne podziały zazwyczaj wprowadzało się przyjmując mniej lub bardziej jawnie, że „tak naprawdę” sytuujemy się tylko po jednej stronie danego pęknięcia („tak naprawdę” jesteśmy intelektem, duszą itd.). Zgodnie z Freudowską koncepcją człowieka nie tylko nie jesteśmy którąś ze stron takich konfliktów, lecz – co ważniejsze – takich tradycyjnych linii podziału nie da się w ogóle przeprowadzić, nie istnieje bowiem choćby minimalny obszar, który cały byłby przestrzenią namiętności lub cały – przestrzenią intelektu. W każdym punkcie naszego Ja jesteśmy ze sobą skłóceni. Niezależnie od rozmaitych aspektów naszej cielesnej duszy, które na różnych etapach swojej drogi twórczej wyróżniał Freud, i niezależnie od sił, które – także zgodnie z modyfikującymi się opisami – nami poruszają, owo fundamentalne poróżnienie obecne jest w nas za sprawą tego, co nazywamy nieświadomym. Nieświadomość nie jest wszakże dodatkową, nieświadomą świadomością. Jej obecność oznacza przede wszystkim, że mojego Ja nigdy nie da się uczesać bez zawirowania, że coś do czegoś zawsze nie będzie pasować, a jeśli przez chwilę złożyłem się w całość, to tylko dlatego, że coś uległo przekłamaniu, a kłamstwo zawsze w końcu wyjdzie na jaw i zburzy chwilowy ład.

Adam Lipszyc (z przedmowy do Freud: logika doświadczenia. Spekulacje marańskie)

 

Czwarty środek przeciwko rozpaczy – sublimacja – polega w większym stopniu na zjawisku przekształcenia aniżeli na zjawisku wyparcia. W niektórych wypadkach, wykorzystując zdolności stylistyczne czy też artystyczne, ból egzystencjalny daje się przetworzyć w doświadczenie warte przeżycia. Na scenę wkraczają pozytywne impulsy i wykorzystują zło do swych własnych celów, ujmując jego malarskie, dramatyczne, heroiczne, liryczne czy też komiczne aspekty. Jest to możliwe o tyle, o ile najgorsze ostrze cierpienia zostało przytępione albo też nie zdołało jeszcze opanować całego umysłu […].

Aby napisać tragedię, trzeba do pewnego stopnia uwolnić się od uczucia tragizmu i spojrzeć na nie z oddali, przykładowo, z punktu widzenia estetyki. Przy okazji oddalenie to stwarza okazję ku najdzikszym tańcom, poprzez nieustannie nowe pokłady ironii, sięgające aż po circulus vitiosus najbardziej żenującego rodzaju. Można wybrać się tutaj na polowanie z nagonką na swe własne ego, goniąc poprzez niezliczone rewiry łowieckie, w pełni czerpiąc przyjemność z obserwowania, w jaki sposób różne warstwy świadomości nawzajem się okłamują.

Peter Wessel Zapffe Ostatni Mesjasz, tłum. Andrzej Konrad Trzeciak